coś dla fanatyków struktur plemiennych o tym jak się to sprawdza, zwłaszcza w połączeniu z silnymi wzorcami religijnymi:
"Państwo zamieszkiwane przez ponad 250 grup plemiennych, wyznawców chrześcijaństwa, islamu oraz pierwotnych religii animistycznych. Kraj od dziesięcioleci pogrążony w konflikcie. Państwo, w którym fala nienawiści wciąż wzbiera na sile."
http://stosunki.pl/?q=content/nigeria-konfliktu-etniczno-religijnego-ci%C4%85g-dalszy "Początkiem eskalacji etniczno-religijnego terroru stało się w 2000 roku wprowadzenie w północnych prowincjach państwa prawa koranicznego. Obowiązująca obecnie konstytucja Nigerii uznaje przepisy szariatu, ale tylko w związku z czynnościami cywilnymi – małżeństwami, adopcjami, dziedziczeniem. Wprowadzenie zasad Koranu rozciąga zaś jurysdykcję szariatu również na prawo karne. W rzeczywistości oznacza to upowszechnienie m.in. takich sankcji, jak biczowanie, kamienowanie, czy obcinanie kończyn za grzeszne i wyjątkowo haniebne czyny, do których można przykładowo zaliczyć kradzieże, cudzołóstwo i zdradę islamu na rzecz innej religii. Dodać także należy, że kary te bardzo często wydawane są przez jednoosobowy sąd o wyłącznie religijnych kompetencjach.
Próba upowszechniania prawa koranicznego wywołała w Nigerii znane już z wojny domowej
uczucie lęku przed dominacją jednej z wielkich grup etniczno-religijnych."
i silne plemienno-religijne wzorce wspólnotowe w praktyce:
Spory i konflikty etniczno-religijne są problemem trapiącym niepodległą Nigerię od samego jej powstania. Największy kłopot tkwi w tym, że religie dwóch najbardziej zwalczających się grup mają całkiem odmienne charaktery. W islamie nie istnieje granica między sferą duchową i świecką. Prawo koraniczne kontroluje i reguluje całe życie wspólnotowe, od relacji rodzinnych poczynając, na państwie i jego funkcjonowaniu kończąc. Staje się on zatem doskonałym narzędziem manipulacji politycznej. Islam nawołuje także do „świętej walki” za wiarę i współwyznawców. Kościół chrześcijański natomiast, zerwawszy dawno z krucjatami i inkwizycjami, stara się prowadzić dialogi międzywyznaniowe. Nakazuje miłować bliźnich i wybaczać winowajcom, co w kontekście nigeryjskim zakrawa na lekką hipokryzję. Tamtejsi chrześcijanie nie są bowiem skorzy do nadstawiania drugiego policzka względem muzułmanów. Tak, czy inaczej kościół wyznawców Chrystusa jest w swym charakterze mniej totalny. Reguluje kwestie duchowe, ale nie wtrąca się do państwa i polityki, chyba że problem dotyczy wolności wyznań. Muzułmanie chcą kraju islamskiego, chrześcijanie państwa laickiego. Wyznawcy Allaha widzą w islamie jedyną słuszną religię, chrześcijanie wykazują większą w tej kwestii tolerancję uznając równość wyznań. Jak widać zatem, nie można w obu religiach znaleźć wspólnego pierwiastka dającego porządny grunt pod rozmowy pokojowe.
Obok czysto religijnych kanonów duży problem – paradoksalnie – stanowi także
silne poczucie więzi ze współwiernymi. Oba wyznania nawołują do traktowania bliźnich w wierze jako braci i siostry, ale chyba w żadnej religii nie przybiera ono tak intensywnej formy jak w islamie. Jest to o tyle kłopotliwe, że społeczność muzułmańska – również ta w Nigerii – bardzo wrażliwie reaguje na pewne wydarzenia międzynarodowe. Tak było na przykład w 2001 roku, kiedy NATO interweniowało w Afganistanie. Władzom nigeryjskim z trudem udało się wówczas opanować negatywne nastroje muzułmanów, związane z bombardowaniami lotniczymi prowadzonymi przez wojska koalicji. Wydawać się zatem może, że
silny mechanizm zemsty sprawdza się w Nigerii doskonale."