Frisky
Z tą ochroną dobrze zrozumiałeś.
1. Deklaruję, że oddaje Bogu do dyspozycji całe moje życie i absolutnie wszsytko: mogę cierpieć jeżeli On chce, mogę zginąć, być szczęśliwy, nieszczęśliwy, mogę chorować, być zdrowym, być biednym, bogatym itd. Czasami pojawiają się przywiązania, ale dalej powtarzam, żeby mnie prowadził bez względu na wszystko. To w jaki sposób to zrobi, zależy od niego. Będzie to najlepsza droga dla mnie.
2. Niestety jak umrę, lub wszystko mi zostanie zabrane, to znaczy, że nie było lepszej możliwości, żeby coś uzdrowić.
Na początku było ciężko, ale nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe. Poważne krzywdy, czy długotrwały niedobór jakichś dóbr, nie wydarzyły się do tej pory.
Według mnie nie ma potrzeby powierzać się Bogu, jeżeli ma się rajskie życie, bo po co? Człowiek ma wolną wolę i przyjemność korzystania z niej. Jeżeli komuś podoba się życie bez stresu, w bogactwie, bezpieczeństwie, to dlaczego, miałby z tego rezygnować i przyjmować, że JA MUSZĘ DO BOGA, BO INNI TAK MÓWIĄ ŻE TO JEST NAJLEPSZE!
Każdy ma swoją osobowość. Niektórzy pójdą do "piekła" bo nie chcą zrezygnować z doświadczania wyrządzania innym krzywdy. Inni chcieli spróbować doświadczać bogactwa, ale im się znudziło i postanowili wrócić w formę bezcielesną. Jeszcze inni, mogli chcieć doświadczać bezwarunkowej miłości żyjąc w ciele aż do końca świata. Wydaje mi się, że jest mnóstwo możliwości.
Dla mnie osobiście najlepszą cechą jest bezwarunkowa miłość.
Nie wiem dlaczego, miałbym mierzyć boskie cechy?
Wyrozumiałość opiera się na poczuciu niewinności i świadomości, że absolutnie każdy jest niewinny tego co robi. Ja czasami kogoś zgnębie, ale wiem, że ja i osoba, która mi coś chciała zrobić jest niewinna.