Przejscie z braku do pelni, tak, jest trudne, takich rzeczy nie mozna poganiac. No tak w ogole, to zeby nie pragnac, bo to przyczyna cierpienia, to Budda tak nauczal, tylko ze on uczyl tego ludzi na to jeszcze nie gotowych. Inaczej buddyzm bylby najprostrza droga do oswiecenia, a jest religia. On mogl byc sobie taki madry, bo jemu nie brakowalo, ksieciem byl i takiej swiadomosci braku nie zaznal nigdy. A niestety takich ludzi z brakami nie da sie tak po prostu przekonac, zeby nie pragneli od tego uciec, zeby nie pragneli tego czego pragna. Im jest lepiej, zeby najpierw to zdobyli, musi naturalna progresja byc. Nawet nie ze nie da sie ich do tego przekonac, ale po prostu nie da sie sprawic, zeby tam czegos nie pragneli, jesli jednak czegos bardzo pragna. To tak jakbys miala powiedziec bezdomnemu, swietnie, to teraz tylko sie ciesz tym co jest i zaraz sie oswiecisz... To co on z tego zrozumie? No w sumie, idac juz dalej, mozna powiedziec, ze pragnienie jest jednak checia ucieczki od jakiegos stanu, nie zawsze w prawdzie, no i czasami nawet sie tak zdarza, ze nie wazne ile ktos zdobywa i osiaga, a nie wiadomo co i tak ciagle tkwi w beznadzieji. Taki czlowiek musialby dopuscic tez swoj bol, zeby nie pragnac. Ze to jest w porzadku wszystko. To chyba wlasnie miesci sie w kategorii "trudne". Chec zmiany jednak wiaze sie chyba z uznaniem, ze cos musi byc nie w porzadku. Jesli by sie poczul zle z tym, ze chec zmiany jest niewlasciwa, no to wtedy na to nie jest jeszcze gotowy... Ponoc dochodzi do takiego przejscia, kiedy uzmyslowimy sobie, ze cokolwiek robimy, nic nas nie uszczesliwi. Nie ma szczescia na zewnatrz nas, nic z zewnatrz nam go nie da. Wtedy przestajemy biec. Przestajemy sie opierac;) To dla ludzi moze wygladac jak duze ryzyko i tak sie z tym beda czuli. Stad to nielatwe i nie tak od razu. To takie bycie calkowicie ze soba bez stawiania zadnych warunkow, w autentycznosci. Nieswiadome staje sie swiadome. Ale na sile w to sie kogos wciagnac nie da. A jest tez roznica, trzeba zaznaczyc, miedzy pragnieniem wynikajacym z braku, bedacym ucieczka przed czyms niechcianym, a takim, ktore jest po prostu aprobata doswiadczenia, jest po prostu wyborem nie wynikajacym z awersji do czegos innego. To tak wlasnie cos jak brak oporu. I tu, na takim etapie, wybieramy cos bo tego chcemy, a nie bo nie chcemy czegos innego. Ogromna roznica.