Karola:
Bliskie jest mi to, co opisujesz. Ja doświadczałam stanu uniesienia, jakby picia sercem boskiej miłości i jednocześnie czucia jej subtelnej i delikatnej, a jednocześnie niezwykle realnej mocy (związało się to z odczuciem 'skrzydeł' czyli wypływu tej energii poprzez tylne czakry serca, z łopatek) Stan błogości, harmonii, spokoju... - jakby właśnie Bóg chciał pokazać, co można osiągnąć poprzez rozwój. Niestety, nie udało mi się tego utrzymać, skutek jest taki, że teraz bardzo się tych stanów boję :/ Jak podobne mi wychodzą przy bliskich aniołkach to zawsze czymś je muszę zablokować... Myślę, że lęk jest tak silny, że po prostu sobie na to nie pozwalam, no i zapewne trzymam jeszcze resztki zachłanności na ekstazę, która daje większego 'kopa' energetycznego ;]