Nie wiem co prawda, co uważasz za ekstazę duchową, a co za zwyczajne, miłe odczucia medytacyjne, ale jakieś dwie godziny temu miałem coś, co prawdopodobnie by się kwalifikowało pod pojęcie ekstazy (choć było całe wyjątkowe spokojne, a ekstaza kojarzy mi się z jakimś gwałtownym uniesieniem, ale co tam).
W każdym razie usiadłem sobie do medytacji, bo chciałem pokontemplować niewinność. Zacząłem od kilku minut relaksu i jakoś tam zaczęło mi się robić dobrze i spokojnie. Poczułem nagle potrzebę, aby pogadać z Bogiem, nie poprzez klepanie afirmacyjnych próśb, ale tak szczerze, od serca. Jakoś tak w ostatnich miesiącach moja relacja z Bogiem była taka dość sucha, niemal mechaniczna i pozbawiona intymności, bliskości, więc był to taki dość istotny krok dla mnie. No jak już powiedziałem, co chciałem powiedzieć, to pozwoliłem się wyciszyć otwierając się na odpowiedź. W wyniku tego pojawiały się coraz coraz głębsze i przyjemniejsze odczucia spokoju i błogości. Powstrzymałem się od kontroli tych odczuć jak to miałem w zwyczaju i skoncentrowałem się na tym, aby samemu nie robić kompletnie nic, jedynie siedzieć i doświadczać Boga. No i odczucia były tak miłe, że w pewnym momencie było mi lepiej niż podczas orgazmu, co jednocześnie było nietypowym doświadczeniem - nigdy wcześniej nie miałem orgazmu w górnej części pleców i w kolanach

Po raz pierwszy też czułem Boga jako oblewającą złocistą, ciepłą energię, która była we mnie i wokół mnie. Niemal widziałem ten złoty kolor wewnętrznymi zmysłami, co mnie bardzo cieszy bo do tej pory ciągle czułem białą albo co najwyżej srebrną energię.
Samo doświadczenie wiązało się też z tymczasowym poszerzeniem świadomości Boga w sobie (nie wiem jak inaczej to nazwać). No i też tak jakby dogadałem się ze sobą i Bogiem w kilku kwestiach.
Kiedyś już miałem też tego typu doświadczenia, ale każde z nich było unikatowe i wiązało się z różnymi rzeczami. jedno mogę jednak powiedzieć - one zawsze przychodzą niespodziewanie, nie wtedy człowiek się na nie nastawia, ale kiedy po prostu jest na nie odpowiedni moment.