Autor Wątek: Odżywianie i jakość tego, co jemy  (Przeczytany 155119 razy)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-03-25, 06:07:54 »
No bardzo to romantyczne podejscie i traktowanie Indian jako tak gleboko uduchowionych, dziekujacych duchom przyrody za wszystko itd. Pewnie jakbym nie byl wsrod Aborygenow, to tez bym do dzisiaj w takie rzeczy wierzyl, w ksiazkach rzeczy wygladaja tak fascynujaco. Tymczasem, mialem okazje byc przy uboju zwierzat, Ontoja. Rowniez tym w wykonaniu Aborygenow. Nie wiem, czy powinienem pisac o szczegolach, nie chce psuc pozytywnej atmosfery i pozytywnych wyobrazen ;)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-24, 14:39:19 »
Zrezygnowałem na stałe z białka w proszku oferowanego przez firmy zajmujące się handlem suplementami, czuje się lżejszy, nie mam wzdęć i ciesze sie że już nie pakuje w siebie aspartamu i cukru. Zamiast tego będe kupował teraz białko roślinne z konopi i ryżu bez dodatku takiej chemii, cukru i syfu. Wiadomo coś też może być ale będzie o niebo lepsze od tego co do tej pory piłem. Takie białko będzie miało kiepski smak ale z owocami jak sie zrobi szejka to będzie jeszcze lepsze od tych najpopularniejszych proszków białkowych.

Inga
Ja po kaszy zamulony nie byłem. Widziałem białko w proszku z kaszy zrobione. Ciekawe czy warto kupowac czy nie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-24, 12:20:12 »
Ja po zjedzeniu potraw mącznych czy kasz, czuję się zamulona. Powinnam jeść więcej warzyw.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-24, 07:02:12 »
hehe ciekawe
no dobra dzieki za wskazôwke

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 22:27:38 »
Doktor-X
Może spróbuj wyłapać z sygnałów płynących z organizmu co jest tego powodem. Jakie wzorce to powodują?

Miałem przez jakis czas też coś takiego, że nie chciało mi sie jeść, ale to było z dziwnego powodu, po prostu nie chciało mi sie trawić. Jak przerabiałem wzorce niechęci do aktywności to organizm reagował niechęcią do trawienia.
W medycynie nazywa się to syndromem leniwego jelita.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 21:57:45 »
Mateusz
Chciałbym mieć takie problemy ^^
Mnie się z kolei nie chce jeść i sie zmuszam czesto

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 19:36:33 »
ontoja:
Cytuj
W życiu nie spotkałem kogoś kto mięso je a ono go obrzydza:)
Ja akurat tak nie mam ale uważam , iż obrzydzenie do mięsa to zdrowy objaw.Tego kogo obrzydza to go nie je i nie ma problemu.Co robią inni tez nie jego bolaczka i wszystko gra.

A ja spotkałem nie raz. To jest coś podobnego jak w przypadku nałogów, podobnie też jest z ludźmi mającymi problem z otyłością, czy bulimią. Muszę przyznać, że coraz częściej słyszę o takich problemach z jedzeniem. Taka osoba się objada, aż do do mdłości a potem ma obrzydzenie do jedzenia, ale jak jej przejdzie to potem znów sie objada.

A przy okazji przypomniało mi sie coś takiego, bo to miałem, ale mi już zanika. Spotykam osoby z czymś podobnym. A mianowicie, jak jem jednorazowo powiedzmy w zaokrągleniu ilość wielkości dłoni, to jest OK. Ale jak z różnych powodów zdarza mi sie zjeść sporo więcej, to mi się włącza jakiś program i dopiero wtedy nabieram apetytu dojedzenia jak nie wiem. Nie obżeram sie dalej, ale bardzo mnie męczy to domaganie się się przez organizm jedzenia. To aż była jakaś nerwica. Coś było uruchamiane i wiem, że jest to prosta droga do otyłości. Po większym jedzeniu człowiek dostaje wilczego apetytu, rozdrażnienia. Spotkałem już takie osoby. Teraz u mnie na szczęście są już resztki tego mechanizmu. To było też zajadanie emocji i nie chodzi o mięso.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 18:54:44 »
siemka
ja napiszę coś od siebie. Od momentu gdy zobaczyłem jak ubija się zwierzęta i jak sie je hoduje, mięso zaczęło mnie brzydzić. Najbardziej zbrzydła mi wieprzowina i wołowina z tego względu że te zwierzęta nie rzadko przed zaszlachtowaniem czują co będzie a cały ten stres oczywiście zapisuje się w ich ciele a potem takie mięso trafia na talerz.

Uważam że mimo wszystko co się je, nawet najgorszej jakości energetycznej mięso to bardzo dobrze jest przed zjedzeniem np. modlitwą, dziękowaniem podnieść energie jakiegokolwiek jedzenia.
Słyszałem o gościu który rozwijał się duchowo i jadł śmieciowe jedzenie w takich miejscach jak mcdonald itp. i nie wpływało to na niego niekorzystnie a przynajmniej nie w takim stopniu w jakim by wpłynęło na przeciętnego człowieka bo właśnie za kazdym razem neutralizował i podnosił energie tego co jadł wysyłając miłość jedzeniu.

Moim zdaniem (jeśli o jedzenie mięsa chodzi) najlepszym wyjściem jest jedzenie ryb z tego względu że są najmniej świadome.
Gdybym nie trenował to juz dawno zrezygnował bym z mięsa ale jem głównie ryby które mnie niebrzydzą

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 17:18:13 »
Dziękować tez można za bezmięsne danie:)
Dziękowanie za mięso mi jakos kojarzy się z sytuacja kiedy ktos dziekuje dajmy na to za zabicie wroga albo żeby sąsiadowi się noga podwinela.Niby wdzięczność rozwija ale... .
Miało to uzasadnienie w plemionach zbieracko lowieckich,które nie znaly rolnictwa, sądownictwa, nie umialy wydoić kozy.No ja tak to widzę.Bez urazy:)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 17:07:32 »
Lynd Seagull
Nie usprawiedliwiam uboju i jedzenia mięsa, tylko zauważ jaki jest ilościowy stosunek jedzących do niejedzących mięso. To co według Ciebie, w tej sytuacji zjadaczy mięsa, jest lepsze, traktować mięso jak ścierwo, bo i takie określenia słyszałem, czy przynajmniej jak jest jakiś szacunek dla tego zwierzęcia, które się ofiarowało lub zostało potraktowanie za pokarm? Mi chodzi o postawę tych, co mają negatywny stosunek do mięsa a mimo to go jedzą. Oczywiście z obrzydzeniem. A robią to z różnych powodów, najczęściej z tych co alkoholik pije a palacz pali. Różnie bywa, też rozwijający się duchowo między sesjami oddechowymi, regresingiem, odpalali papierosa nie mówiąc już o mięsie.
                                                                                                                                                  W życiu nie spotkałem kogoś kto mięso je a ono go obrzydza:)
Ja akurat tak nie mam ale uważam , iż obrzydzenie do mięsa to zdrowy objaw.Tego kogo obrzydza to go nie je i nie ma problemu.Co robią inni tez nie jego bolaczka i wszystko gra.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2015-03-23, 16:57:30 »
dwa aspekty: tabu kulturowe oraz indywidualna wrażliwość

odnośnie pierwszego, to obecnie mamy tak, że chcąc np. nawiązać relację romantyczną z kozą, to od razu wielki oburz, zaś poćwiartować ją na steki i ze smakiem zjeść, to spox, A CZEMU NIE ODWROTNIE? -- zapyta ktoś nieobeznany z konwenansem

odnośnie drugiego, to jest całe spektrum różnych postaw, pomiędzy takimi powiedzmy skrajnościami, że z jednej strony ludożerca, który ślini się na myśl o apetycznej sąsiadce :-), a na drugim końcu frutarianin, który czeka aż owoc sam spadnie na ziemię

i każdy z nas się tu odnajduje sam -- np. dla mnie jakakolwiek eksploatacja zwierząt jest po ciemnej stronie tej skali

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2015-03-23, 15:41:46 »
ludzina jest ponoć lekko słodkawa, ale (niezależnie od diety) ważne, by spożywać z wdzięcznością

z drugiej strony, nie potępiałbym tych, którzy, z przekonaniem, że to dla nich korzystne -- z obrzydzeniem wcinają wieprzowy salceson

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 15:33:19 »
Cytuj
Coś jak słynnna anegdota Marii Antoniny: "Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!"
Tak tylko na marginesie - to nie sa słowa Marii Antoniny ;)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 14:50:34 »
Lynd Seagull
Nie usprawiedliwiam uboju i jedzenia mięsa, tylko zauważ jaki jest ilościowy stosunek jedzących do niejedzących mięso. To co według Ciebie, w tej sytuacji zjadaczy mięsa, jest lepsze, traktować mięso jak ścierwo, bo i takie określenia słyszałem, czy przynajmniej jak jest jakiś szacunek dla tego zwierzęcia, które się ofiarowało lub zostało potraktowanie za pokarm? Mi chodzi o postawę tych, co mają negatywny stosunek do mięsa a mimo to go jedzą. Oczywiście z obrzydzeniem. A robią to z różnych powodów, najczęściej z tych co alkoholik pije a palacz pali. Różnie bywa, też rozwijający się duchowo między sesjami oddechowymi, regresingiem, odpalali papierosa nie mówiąc już o mięsie.

« Ostatnia zmiana: 2015-03-23, 14:53:13 wysłana przez Mateusz »