dwa aspekty: tabu kulturowe oraz indywidualna wrażliwość
odnośnie pierwszego, to obecnie mamy tak, że chcąc np. nawiązać relację romantyczną z kozą, to od razu wielki oburz, zaś poćwiartować ją na steki i ze smakiem zjeść, to spox, A CZEMU NIE ODWROTNIE? -- zapyta ktoś nieobeznany z konwenansem
odnośnie drugiego, to jest całe spektrum różnych postaw, pomiędzy takimi powiedzmy skrajnościami, że z jednej strony ludożerca, który ślini się na myśl o apetycznej sąsiadce :-), a na drugim końcu frutarianin, który czeka aż owoc sam spadnie na ziemię
i każdy z nas się tu odnajduje sam -- np. dla mnie jakakolwiek eksploatacja zwierząt jest po ciemnej stronie tej skali