Autor Wątek: Odżywianie i jakość tego, co jemy  (Przeczytany 155088 razy)

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 21:40:18 »
Z tym jedzeniem niepotrzebnie tyle kombinacji jest, moim daniem. Każde warzywo i owoc zerwany ma do pół godziny, max godzina energię życia. Potem jest to tylko roślinna papka, zapachowo- smakowa. Fajnie się je, ale ze 100%, zostaje szczątkowe 5%. Dlatego warto jeść je od razu, prosto po zerwaniu. ;)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 21:36:52 »
Z ksiazki "Styl zycia bez jedzenia" Joachima Werdina:

"Zjadane pokarmy nie budują komórek ciała człowieka. Mają wielki wpływ na ich budowę i na ich działanie ale nie budują ich. Ciało nie buduje swoich komórek bezpośrednio ze zjedzonego pokarmu. Substancje docierające do komórek ciała, powstałe ze zjedzonego pokarmu, są katalizatorem. Katalizator ten powoduje, że komórka produkuje określone substancje, które mogą być dla niej pożywieniem albo trucizną."

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 21:26:52 »
Leszek,
mówię o tym samym jedzeniu. W domu jemy mniej więcej wszyscy to samo, ale ja potrzebuję tego dużo mniej, żeby funkcjonować. Szczupła niestety nie jestem, więc nie wiem, jak już mam zmniejszyć racje, żeby schudnąć.

Mi ostatnio chodzi po głowie eksperyment właśnie odnośnie ilości jedzenia. Czuję, że to iluzja, że trzeba jeść dużo itd. Czuję bardziej, że chodzi o coś w rodzaju jedzenia wibracyjnego, czy nawet podobnego do homeopatii.

Przykład: nie trzeba jeść 3 gotowanych ziemniaków, wystarczy zjeść ćwiartkę jednego, do tego np. jedna rzodkiewka, a nie 10 itd.

Czyli zamiast skupiać się, żeby zjeść dużo, tutaj jest skupianie na jakości informacji płynących z tego, co się je i wtedy nie trzeba jeść tego dużo, wystarczy zjeść troszkę.

Jest to takie jedzenie bardziej... informacyjne, czy wibracyjne. Pobudza się pewne wibracje w ciele tym, co się je systematycznie, ale w malutkich ilościach.

Czy to może działać w praktyce, a jeżeli tak, jak dobrze? Trzeba będzie sprawdzić.


furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-25, 21:03:27 »
Leszek,
mówię o tym samym jedzeniu. W domu jemy mniej więcej wszyscy to samo, ale ja potrzebuję tego dużo mniej, żeby funkcjonować. Szczupła niestety nie jestem, więc nie wiem, jak już mam zmniejszyć racje, żeby schudnąć.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-08-25, 20:47:35 »
… odtruwająca kuracja ojca Klimuszki …
http://hipokrates2012.wordpress.com/2014/08/25/odtruwajaca-kuracja-ojca-klimuszki-2/

furyah
Nie chodzi o ilość, a o jakość. :)
Zależnosć jest.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-25, 19:02:17 »
Jaka jest zależność między rozwojem duchowym a jedzeniem? Ciągle mnie to zastanawia. Ja nie potrzebuję dużo jedzenia, a nadmiar wręcz mi szkodzi, jem dużo mniej niż inni ludzie. Z drugiej strony są tacy, którzy mogą zjeść na raz cały chleb i nawet nie będą przejedzeni.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 18:58:08 »
Martinus
No ja kiedys medytowałam sporo nad jedzeniem i eksperymentowałam z głodówkami, teraz głodówkę przeprowadzę 3dniową, a nawet i miesięczną raz do roku bez problemu, dla mnie tylko ważne jest żeby było wtedy ciepło. Pierwsze zwykle trzy dni sa najgorsze, a później jest z górki, aż się nie chce wracac do jedzenia. Zauważyłąm u siebie, ze nie jestem specjalnie uzalezniona od jakiegoś szczególnego produktu, łatwo się mogę go wyrzec pod warunkiem ... że zastąpię go czymś innym, czyli jestem uzależniona od samego procesu jedzenia i to mnie koi, a wręcz relaksuje (nigdy nie jem w stresie) cały rytuał jedzenia, kiedy najpierw wybieram, kupuję i przyrządzam jedzenie, a później je spożywam, upajam się tymi momentami. Przeraża mnie myśl, że mogłabym być całkowicie pozbawiona tej przyjemności, bo jedzenie to jest dla mnie głównie przyjemność i co więcej doskonale wiem, ze mogłabym sie obyć wogóle bez jedzenia.:)

Ciekawe. Ja w sumie nigdy nie robiłem głodówek dłuższych niż dzień, ale przymierzam się od jakiegoś czasu do robienia 3 dniowych raz w miesiącu. Głównie zmotywowało mnie to, co przeczytałem o eksperymencie, że taka głodówka sprawia, że układ odpornościowy praktycznie się regeneruje, jakby był nowy.

Czyli robiłaś głodówki miesięczne itd.?

Ja tak w sumie chciałbym kiedyś w końcu przejść na niejedzenie, albo raczej na wolność od jedzenia w takim sensie, że jem właśnie dla przyjemności tylko, a nie po to, żeby przeżyć. Bo jakoś czuję, że to naturalne. Że sam proces jedzenia po to, żeby przeżyć, żeby być zdrowym to nie jest czymś naturalnym.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 18:10:17 »
Martinus
No ja kiedys medytowałam sporo nad jedzeniem i eksperymentowałam z głodówkami, teraz głodówkę przeprowadzę 3dniową, a nawet i miesięczną raz do roku bez problemu, dla mnie tylko ważne jest żeby było wtedy ciepło. Pierwsze zwykle trzy dni sa najgorsze, a później jest z górki, aż się nie chce wracac do jedzenia. Zauważyłąm u siebie, ze nie jestem specjalnie uzalezniona od jakiegoś szczególnego produktu, łatwo się mogę go wyrzec pod warunkiem ... że zastąpię go czymś innym, czyli jestem uzależniona od samego procesu jedzenia i to mnie koi, a wręcz relaksuje (nigdy nie jem w stresie) cały rytuał jedzenia, kiedy najpierw wybieram, kupuję i przyrządzam jedzenie, a później je spożywam, upajam się tymi momentami. Przeraża mnie myśl, że mogłabym być całkowicie pozbawiona tej przyjemności, bo jedzenie to jest dla mnie głównie przyjemność i co więcej doskonale wiem, ze mogłabym sie obyć wogóle bez jedzenia.:)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 17:55:17 »
Martinus,

Cytuj
Zresztą wierzę też w coś takiego, że blokady w nas sprawiają, że jemy określone rzeczy, też między innymi, żeby podtrzymywać te blokady, żeby podtrzymywać nieświadomość czegoś w nas, czego nie chcemy stać się świadomi.
Cytuj
Pewne rodzaje jedzenie tworzą blokady świadomości w ciele. Jest to według mnie po to, żeby na głębszym poziomie siebie nie wchodzić w pewne obszary, w które nie chcemy wchodzić
.

Tak jest na pewno. U siebie to widze juz od dluzszego czasu, ze nie potrafie zmienic stylu odzywiania nawet na krotki czas, bo jest opor/lek przed konfrontacja z czyms. Wydaje mi sie, ze wtedy moze zupelnie odechce mi sie zyc tak, jak zyje teraz? Ze strace zainteresowanie tym wszystkim, czym zyje na teraz (zarowno zycie zewnetrzne, jak i "wewnetrzne"), chociaz wcale nie wydaje mi sie to wszystko az tak znowu ciekawe.

Po prostu ta przyjemnosc wyciagana z jedzenia, do ktorego sie przyzwyczailem, stanowi swojego rodzaju narkotyk, paliwo, zeby w ogole mozna sie bylo w to bawic. Bez tego paliwa mogloby to stac sie nie do wytrzymania.

Podobnie zreszta dzialaja wszelkie uzywki, i mysle, ze im dalej jestesmy od Siebie tym wiecej tego "paliwa" potrzeba, zeby sie dalo te zabawe w iluzje kontynuowac.

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 17:49:32 »
Czasami, żeby zacząć budzić się z tej iluzji, hipnozy odnośnie rzeczy słodkich, można zamiast szybko je połykać, potrzymać w buzi kilka minut i wczuć się w smaki. Nic ciekawego :)
To wczuwanie się w smaki to jest w ogóle świetna sprawa niezależnie od sposobu odżywiania. Edyta jakiś czas temu wkleiła linka do filmiku dziewczyny, która stosując tylko ten jeden sposób, czyli jedząc świadomie, odczuwając każdy kęs (co wyklucza jedzenie przy komputerze, czy podczas oglądania filmu) schudła 20 kg chyba w ciągu pół roku.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 17:40:27 »
Jest taka jedna rzecz, według mnie, ważna.

Tak, jak Karina napisałaś, że to indywidualna sprawa, bo Ty nie masz problemów tych, co Matek. Ale...

Często, jak od urodzenia coś jemy systematycznie, to w końcu się tak przyzwyczajamy, że to staje się dla nas stan normalny, to jak się czujemy itd. Często nawet jesteśmy przekonani, że czujemy się dobrze itd. Jednak, coś co jemy, może blokować to, żeby czuć się jeszcze lepiej, żeby nasze ciało funkcjonowało jeszcze naturalniej.

Więc, według mnie, dobrze jest po prostu eksperymentować, żeby zobaczyć, jaki wpływ - pozytywny, czy negatywny - ma coś, co jemy systematycznie przez wiele lat. Po prostu trzeba taki produkt odstawić i nie na kilka dni, ale przynajmniej na miesiąc. Na początku - jeżeli dana rzecz wpływa negatywnie na organizm - może nawet dziać się detoks, więc może być nieprzyjemnie. Ciało jednak ma możliwość wtedy zrobić porządek.

Każda osoba na pewno jest indywidualna i co dla jednych będzie dobre, dla innych nie musi. Są na pewno pewne rzeczy dobre dla wszystkich, ale co do szczegółów to już inaczej. Zresztą wierzę też w coś takiego, że blokady w nas sprawiają, że jemy określone rzeczy, też między innymi, żeby podtrzymywać te blokady, żeby podtrzymywać nieświadomość czegoś w nas, czego nie chcemy stać się świadomi. Tak np. można zajadać się cukrem i innymi rzeczami.

Ja np. jakiś czas temu odstawiłem pieczywo, chleb, ciastka itd. Nie z dnia na dzień, ale stopniowo. I zauważyłem ogromną zmianę w samopoczuciu na lepsze. Więcej energii, mniejsze zapotrzebowanie na sen, lepsze działanie umysłu.

Kolejny eksperyment, to gdy zmniejszyłem drastycznie ilość zjadanych węglowodanów i zwiększyłem ilość zdrowych tłuszczy, np. masło, olej kokosowy, awokado, żółtka. Kolejna skok. Zauważyłem, że mi służą małe dawki węglowodanów. Im więcej, tym gorzej się czuję. Dzięki temu minęły silne braki energii, ospałość itd., co miałem od dzieciństwa. I myślałem, że taki po prostu jestem. A tu wystarczyło drastycznie zmniejszyć ilość węglowodanów i zwiększyć masło, olej kokosowy, awokado itd.

Teraz zrobiłem sobie przerwę 3 miesięczną od cukru. Może kilka gram czasami się zdarzyło, np. czasami jadłem trochę truskawek, czy w innych produktach. Ale to bardzo mało i co kilka dni. I zauważyłem, że praktycznie zapominam, jak to smakuje, słodkie rzeczy. Co ciekawe, zapominam, jak to mi smakowało, ale czuję, jaka była reakcja w ciele, gdy to jadłem. Dla ciała to nie było dobre. Męczyło się z tym. Wniosek dla mnie wiadomy: nie chcę tego jeść. Teraz czuję to, że tkwiłem w jakiejś iluzji. Czasami, żeby zacząć budzić się z tej iluzji, hipnozy odnośnie rzeczy słodkich, można zamiast szybko je połykać, potrzymać w buzi kilka minut i wczuć się w smaki. Nic ciekawego :). Zauważyłem u siebie, że większość to tu działa jakaś forma samooszukiwania się, hipnozy.

I tak dalej.

Czasami warto coś odstawić na minimum miesiąc, coś, co wydaje nam się, że jest OK, że nie powoduje problemów, żeby zobaczyć, czy przypadkiem jest tak, że jednak są problemy, do których się przyzwyczailiśmy i stały się czymś normalnym, codziennym.

Też nie jestem zwolennikiem robienia czegoś na siłę. W miarę uzdrawiania siebie, znikania blokad itd., zauważyłem, że przestawało mi się chcieć pewne rzeczy, a inne chciało mi się jeść bardziej. Często też po prostu nagle natrafiałem na informacje o czymś, co sprawiało, że zmieniałem swoją dietę, to były też książki.

Pewne rodzaje jedzenie tworzą blokady świadomości w ciele. Jest to według mnie po to, żeby na głębszym poziomie siebie nie wchodzić w pewne obszary, w które nie chcemy wchodzić. Więc tutaj w ciele zaśmieca się ciało, blokuje wyższe funkcje komórek, układu nerwowego, mózgu po to, żeby nie doświadczać całego potencjału siebie w ciele, bo na jakimś poziomie głębszym siebie niektóre aspekty tego naszego cudownego potencjału wypieramy ze świadomości i chcemy, żeby tak było, i co przekłada się na różne blokady w ciele, w komórkach, w DNA itd.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-25, 17:46:38 wysłana przez Martinus »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 17:21:14 »
matek
Cytuj
tak naprawde to wierze, iz mozna w ogole jesc co sie chce i byc superzdrowym, jesli nie przesadza sie z iloscia jedzenia i jest sie wystarczajaco blisko swojego Ja:)

dokładnie też tak myślę :)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 17:18:37 »
Karina,

jasne:)
tak naprawde to wierze, iz mozna w ogole jesc co sie chce i byc superzdrowym, jesli nie przesadza sie z iloscia jedzenia i jest sie wystarczajaco blisko swojego Ja:)
cialo ludzkie to nieprawdopodobna maszyna, wiele potrafi zniesc bez szkody dla siebie, jesli tylko ma energie.

z zatokami i katarami to wiem, o co chodzi. Po lazariewowsku to zazdrosc, przywiazanie do zycia i pragnien. U mnie duzo jeszcze tego:)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 17:15:44 »
Jestem dzisiaj na 20-tym dniu diety Ewy Dąbrowskiej i jak tak jem same warzywa i owoce (i to niesłodkie do tego ;)) to kasza jaglana wydaje mi się mega rarytasem i łatwo mi zaakceptować myśl, że mogłabym nie jeść chleba codziennie.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 17:13:31 »
Niektore owoce i warzywa tak, ale oprocz tego masz mnostwo owocow i warzyw wystepujacych dziko w przyrodzie. Owocow chyba wiekszosc, nie liczac roznych wspolczesnych odmian typu pomarancze bezpestkowe itp.