Jest taka jedna rzecz, według mnie, ważna.
Tak, jak Karina napisałaś, że to indywidualna sprawa, bo Ty nie masz problemów tych, co Matek. Ale...
Często, jak od urodzenia coś jemy systematycznie, to w końcu się tak przyzwyczajamy, że to staje się dla nas stan normalny, to jak się czujemy itd. Często nawet jesteśmy przekonani, że czujemy się dobrze itd. Jednak, coś co jemy, może blokować to, żeby czuć się jeszcze lepiej, żeby nasze ciało funkcjonowało jeszcze naturalniej.
Więc, według mnie, dobrze jest po prostu eksperymentować, żeby zobaczyć, jaki wpływ - pozytywny, czy negatywny - ma coś, co jemy systematycznie przez wiele lat. Po prostu trzeba taki produkt odstawić i nie na kilka dni, ale przynajmniej na miesiąc. Na początku - jeżeli dana rzecz wpływa negatywnie na organizm - może nawet dziać się detoks, więc może być nieprzyjemnie. Ciało jednak ma możliwość wtedy zrobić porządek.
Każda osoba na pewno jest indywidualna i co dla jednych będzie dobre, dla innych nie musi. Są na pewno pewne rzeczy dobre dla wszystkich, ale co do szczegółów to już inaczej. Zresztą wierzę też w coś takiego, że blokady w nas sprawiają, że jemy określone rzeczy, też między innymi, żeby podtrzymywać te blokady, żeby podtrzymywać nieświadomość czegoś w nas, czego nie chcemy stać się świadomi. Tak np. można zajadać się cukrem i innymi rzeczami.
Ja np. jakiś czas temu odstawiłem pieczywo, chleb, ciastka itd. Nie z dnia na dzień, ale stopniowo. I zauważyłem ogromną zmianę w samopoczuciu na lepsze. Więcej energii, mniejsze zapotrzebowanie na sen, lepsze działanie umysłu.
Kolejny eksperyment, to gdy zmniejszyłem drastycznie ilość zjadanych węglowodanów i zwiększyłem ilość zdrowych tłuszczy, np. masło, olej kokosowy, awokado, żółtka. Kolejna skok. Zauważyłem, że mi służą małe dawki węglowodanów. Im więcej, tym gorzej się czuję. Dzięki temu minęły silne braki energii, ospałość itd., co miałem od dzieciństwa. I myślałem, że taki po prostu jestem. A tu wystarczyło drastycznie zmniejszyć ilość węglowodanów i zwiększyć masło, olej kokosowy, awokado itd.
Teraz zrobiłem sobie przerwę 3 miesięczną od cukru. Może kilka gram czasami się zdarzyło, np. czasami jadłem trochę truskawek, czy w innych produktach. Ale to bardzo mało i co kilka dni. I zauważyłem, że praktycznie zapominam, jak to smakuje, słodkie rzeczy. Co ciekawe, zapominam, jak to mi smakowało, ale czuję, jaka była reakcja w ciele, gdy to jadłem. Dla ciała to nie było dobre. Męczyło się z tym. Wniosek dla mnie wiadomy: nie chcę tego jeść. Teraz czuję to, że tkwiłem w jakiejś iluzji. Czasami, żeby zacząć budzić się z tej iluzji, hipnozy odnośnie rzeczy słodkich, można zamiast szybko je połykać, potrzymać w buzi kilka minut i wczuć się w smaki. Nic ciekawego

. Zauważyłem u siebie, że większość to tu działa jakaś forma samooszukiwania się, hipnozy.
I tak dalej.
Czasami warto coś odstawić na minimum miesiąc, coś, co wydaje nam się, że jest OK, że nie powoduje problemów, żeby zobaczyć, czy przypadkiem jest tak, że jednak są problemy, do których się przyzwyczailiśmy i stały się czymś normalnym, codziennym.
Też nie jestem zwolennikiem robienia czegoś na siłę. W miarę uzdrawiania siebie, znikania blokad itd., zauważyłem, że przestawało mi się chcieć pewne rzeczy, a inne chciało mi się jeść bardziej. Często też po prostu nagle natrafiałem na informacje o czymś, co sprawiało, że zmieniałem swoją dietę, to były też książki.
Pewne rodzaje jedzenie tworzą blokady świadomości w ciele. Jest to według mnie po to, żeby na głębszym poziomie siebie nie wchodzić w pewne obszary, w które nie chcemy wchodzić. Więc tutaj w ciele zaśmieca się ciało, blokuje wyższe funkcje komórek, układu nerwowego, mózgu po to, żeby nie doświadczać całego potencjału siebie w ciele, bo na jakimś poziomie głębszym siebie niektóre aspekty tego naszego cudownego potencjału wypieramy ze świadomości i chcemy, żeby tak było, i co przekłada się na różne blokady w ciele, w komórkach, w DNA itd.