Każdy ma prawo oczywiście jeść, co chce. Ale Ci, którym zależy na dobrym samopoczuciu w ciele, mogą eksperymentować. Coś, co daje chwilową przyjemność, np. coś słodkiego, dla organizmu nie musi być przyjemne. Dla niego to coś słodkiego może być niedobre, bo często objawia się w złym samopoczuciu w ciele, gdy zje się dużo słodkich rzeczy. Tak według mnie reaguje ciało, albo inaczej to jest odpowiedź naszego ciała, jak mu smakuje to, co nam smakowało.
Mi dużo pomogła jedna zmiana. Gdy mniej stało się dla mnie ważne to, jak mi coś smakuje, a bardziej zacząłem skupiać uwagę na tym, jak coś, co jem, smakuje mojemu ciału. Coś, co mi smakowało kiedyś, było chwilowym doznaniem, ale potem czułem niefajne rzeczy w ciele, w samopoczuciu. Fajnie było najeść się smacznych czekolad, ciast itd., napić się słodkim napojem, chwila przyjemności, ale potem męki dla organizmu, żeby zrobić z tym porządek. Czyli... mi to smakowało, ale nie mojemu organizmowi.
Ja teraz mam takie podejście zawsze: w pierwszej kolejności sprawdzam, jak się czuje po zjedzeniu czegoś, czyli jak to, co zjadłem smakuje mojemu ciału. Bo chwilowe poczucie dobrego smaku, gdy się coś je w porównaniu z długotrwałym przyjemnym samopoczuciem w ciele wypada bardzo słabo.
Czasami nawet jem coś dla mnie niedobrego po to, że to smakuje mojemu ciało, co zauważam w tym, że się potem dobrze czuję w swoim ciele.