Autor Wątek: Odżywianie i jakość tego, co jemy  (Przeczytany 155183 razy)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 17:06:20 »
Owoce i warzywa to też modyfikacja przecież.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 17:03:07 »
matek

to jednak jest indywidualna sprawa, ja dużo jem różnego pieczywa i z zatokami wogóle nie mam problemów. Apropo zatoki, katar to dużo żalu skumulowanego do uwolnienia.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 16:47:43 »
Zboza nie wystepuja dziko, naturalnie w przyrodzie - sa genetycznymi modyfikacjami traw sprzed ilus tysiecy lat.
Kilka, czy nawet kilkanascie tysiecy lat moze nie wystarczyc, aby czlowiek przystosowal sie do ich przyswajania.

Nie zmienia to faktu, ze chleb jest moim ulubionym i glownym pokarmem. Z tym, ze czuje iz mi nie sluzy, po prostu za bardzo sie przyzwyczailem:)
Mysle, ze gdybym go odstawil to pewnie zniknelyby moje problem z zatokami i chronicznymi katarami, jestem tego prawie pewien.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 16:20:45 »
Każdy ma prawo oczywiście jeść, co chce. Ale Ci, którym zależy na dobrym samopoczuciu w ciele, mogą eksperymentować. Coś, co daje chwilową przyjemność, np. coś słodkiego, dla organizmu nie musi być przyjemne. Dla niego to coś słodkiego może być niedobre, bo często objawia się w złym samopoczuciu w ciele, gdy zje się dużo słodkich rzeczy. Tak według mnie reaguje ciało, albo inaczej to jest odpowiedź naszego ciała, jak mu smakuje to, co nam smakowało.

Mi dużo pomogła jedna zmiana. Gdy mniej stało się dla mnie ważne to, jak mi coś smakuje, a bardziej zacząłem skupiać uwagę na tym, jak coś, co jem, smakuje mojemu ciału. Coś, co mi smakowało kiedyś, było chwilowym doznaniem, ale potem czułem niefajne rzeczy w ciele, w samopoczuciu. Fajnie było najeść się smacznych czekolad, ciast itd., napić się słodkim napojem, chwila przyjemności, ale potem męki dla organizmu, żeby zrobić z tym porządek. Czyli... mi to smakowało, ale nie mojemu organizmowi.

Ja teraz mam takie podejście zawsze: w pierwszej kolejności sprawdzam, jak się czuje po zjedzeniu czegoś, czyli jak to, co zjadłem smakuje mojemu ciału. Bo chwilowe poczucie dobrego smaku, gdy się coś je w porównaniu z długotrwałym przyjemnym samopoczuciem w ciele wypada bardzo słabo.

Czasami nawet jem coś dla mnie niedobrego po to, że to smakuje mojemu ciało, co zauważam w tym, że się potem dobrze czuję w swoim ciele.

olaf seni

  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-25, 16:00:25 »
W dzisiejszych czasach  to wszystko jest więcej skażone niż 200 lat temu.   Nie widzę powodu abym nie jadł mięsa czy też ryb tylko korzystał z innych artykułów spożywczych co jest dziś znacznie droższe.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 15:55:13 »
Ja z kolei jem tylko ciemne pieczywo a białego staram se unikać.
Ontoja, tu chodzi chyba o to że pszenica jest modyfikowana. Myśle że gdybyśmy mogli zjeść chleb 200 lat temu to było by to zupełnie co innego.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 15:50:22 »
Dziwny artykuł o tej pszenicy .
No mogę zrozumieć ,że wysoko przetworzona pszenica ,produkty z białej maki są szkodliwe.
No mogę zrozumieć nawet ,że pszenica była od lat 60 modyfikowana i nie ma większej wartości ale gościu odradza jedzenie wszystkich zbóż nawet nieprzetworzonych do mąki. Przecież pełnowartościowe zboża jako główny składnik diety to nie tylko zalecenia komisji zdrowia i dietetyków  ale równiez np.chińskiej medycyny . Plemie Hunzów pszeniczne podpłomyki ma za podstawę swojej diety a jakoś dożywają w zdrowiu do 100 lat.
To co mamy jeść .Produkty mleczne wysokotoksyczne , teraz okazuje się ,że zboża rownież .To co jeść  mięso? Warzywa i owoce to trzeba ich "tony" żeby się najeść i to tylko na krotko.A zimą wychładzają i też nie dobrze .

Ja gdzieś od 3 lat przestałem jeść systematycznie pieczywo, a tak od roku prawie całkowicie. Prawie, bo raz na miesiąc, często rzadziej zjem kromkę. Da się.

Z tego, co zauważyłem, największa zmiana u mnie w energii, w samopoczuciu, stanie umysłu itd. zaszła, gdy wyeliminowałem codzienne jedzenie produktów z pszenicy i innych zbóż.

Ale każdy pewnie inaczej reaguje, więc można zawsze zrobić sobie test np. 30 dniowy i zobaczyć różnicę.

Ja jakoś to tak czuję, że pszenica ma coś, jakąś toksynę, która negatywnie wpływa na układ nerwowy i działanie mózgu. Może to jest gluten, może coś innego.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 14:45:41 »
Dziwny artykuł o tej pszenicy .
No mogę zrozumieć ,że wysoko przetworzona pszenica ,produkty z białej maki są szkodliwe.
No mogę zrozumieć nawet ,że pszenica była od lat 60 modyfikowana i nie ma większej wartości ale gościu odradza jedzenie wszystkich zbóż nawet nieprzetworzonych do mąki. Przecież pełnowartościowe zboża jako główny składnik diety to nie tylko zalecenia komisji zdrowia i dietetyków  ale równiez np.chińskiej medycyny . Plemie Hunzów pszeniczne podpłomyki ma za podstawę swojej diety a jakoś dożywają w zdrowiu do 100 lat.
To co mamy jeść .Produkty mleczne wysokotoksyczne , teraz okazuje się ,że zboża rownież .To co jeść  mięso? Warzywa i owoce to trzeba ich "tony" żeby się najeść i to tylko na krotko.A zimą wychładzają i też nie dobrze .

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 14:07:08 »
No jakoś nigdy nie przekonywało mnie to ,że wystawianie się na słońce jest szkodliwe .Wiem tez już ,że nawet w największy upał nie używając żadnych kremów ,będąc bez koszulki cały dzień nie koniecznie trzeba się poparzyć .Stopniowe przyzwyczajenie to jest sposób.
Mi się zawsze ludzie opaleni ,brązowi wydawali zdrowsi jacyś.
Widać trzeba też i zimą w słoneczne dni bez koszulki pochodzić choć z 15 minut żeby nie mieć niedoborów wit.D i zimowych spadków nastroju.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-08-25, 05:56:42 »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-08-18, 04:58:55 »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-17, 23:11:49 »
tak, tak nie cały czas

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-17, 20:40:29 »
W tym roku próbowałem zimą bez koszulki w górach,przez jakiś tam kawałek trasy  .Fajne uczucie i wcale nie jest zimno. Myslę ,że to zdrowo ale nie przez cały czas ,chyba ,ze się czlowiek intensywnie rusza ,bo z czasem organizm się wychłodzi zbytnio.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-17, 20:33:19 »
a ja nie choruję, ale w zimie  nie chodzę w kurtkach
chodzę tylko w swetrze a na nim mam kamizelkę
próbowałam nawet wychodzić na krótki rękawek z Koreańczykami, jest rewelacyjnie !

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-17, 20:25:46 »
Warto się hartować .Polecam saunę i balię z zimna woda po.To niesamowicie wzmacnia organizm na przeziębienia,grypy.Co prawda teraz się przeziębiłem ale przez dwa lata nie chorowałem wcale, choć wcześniej 2-3 razy do roku .Przemakałem ,przemarzałem ,całą zimę pracowałem na dworze ,przepacałem się i poźniej wychładzałem i nic mnie nie brało .Nie wiedziałem dlaczego i dopiero później mnie olśniło ,ze to przez saunę z której regularnie korzystałem dla przyjemności i relaksu.
 Podejrzewam ,ze teraz mnie złapało bo od zimy na saunie nie byłem gdyż uznałem ,że w okresie od wiosny do jesieni nie ma sensu.Teraz przemarzłem w chłodną noc śpiąc w slipkach bez kołdry przy otwartym oknie no i kilka dni bez przerwy przebywałem z chorym później .Już mi się serio wydawało ,że jestem "niezniszczalny" :P