ja akurat jestem w trakcie ayahuascowej diety - minimalne ilosci jedzenia, tylko 'zywe' pokarmy, jak najmniej przetworzone, zadnych produktow zawierajacych tyramine, czuje sie leciutko. dieta bliska postowi wyciaga na wierzch co gotowe do uwolnienia, fizycznie i emocjonalnie. jem glownie warzywa na parze lub surowe, bez soli, troche orzechow, owoce, owsianki na wodzie, zadnych wspomagaczy smaku, chemii, cukru, kofeiny, przetworzonych produktow.
niedawno tez jak bylam w NZ jadlam tylko warzywa z ogrodu mojego partnera, czasem malze ktore lowil w oceanie, wszystko bardzo proste dania, oliwa z oliwek, czosnek, wlasne ziola. miesiac w naturze z takim jedzeniem uzdrawia jak malo co. ach i chodzenie boso, laczenie sie z energia ziemi, cudo. ech chyba rzuce cywilizacje i wyjade w busz
