BlackRose
Miałam taki etap, że też nic mi się nie chciało, wszystko wydawało bez sensu. Nadal tak trochę jest, ale już dużo dużo mniej.
Mi pomogła afka: Moja praca, twórczość i działania są zawsze wartościowe i mają sens.
Nie jest jeszcze ona urzeczywistniona, ale chętniej działam, odeszło dużo poczucia braku sensu działania, z sensem pracy też nie jest różowo, ale tu chodzi o lęki przed ludźmi, lęk że Bóg nie ma dla mnie tego co dobre tu w materii. No ale medytuję i powtarzam sobie, że Bóg ma dla mnie spełnienie i szczęście, idealną dla mnie pracę, uzdrowienie, uwalnia mnie od cierpienia, ma dla mnie dostatek i dobrobyt, wszelkie możliwości i wsparcie a ja się na to otwieram:)
Zabawne jest to, ze po tym jak miałam węzły w temacie demonicznych moich masakr dokonywanych na kobietach i dzieciach, to teraz niedługo po tym dostałam propozycję stażu jako opiekunka w przedszkolu. Lol, nie wiem co o tym myśleć:P
Opcje pracy za taniochę, takiej byle przeżyć i nie brać od rodziców kasy, 8 o godzinnej codziennej czyli niezbyt fajnej, to się zawsze znajdą, ale o samodzielne bogactwo i spełnienie w pracy, już mi gorzej. No ale w koncu to przyjdzie:) Pracuję nad tym.
Semira
Ehh mnie zwykle wyrzucają po tym jak coś odreaguję...co mi nie pasuje w relacjach z ludźmi zwykle. Albo rezygnuje z bycia wykorzystywaną i nie daję sobą manipulować, jestem konkretna, szanuję siebie itp. Jakbym wierzyła, że w pracy jak będę z sobą samą ok, wybiorę harmonię, to mnie wywalą.