Indra, tak a propos tego, że Cię wyrzucili z kołchozu - no bo gdzie Ty do kołchozu? I to jeszcze w przedświątecznym młynie. Ze zdjęć (nie tylko tych) wynika, że jak już w handlu pracować, to ja Cię widzę w miejscu, gdzie przychodzi ze dwóch klientów na krzyż i gdzie należy ich spokojnie bez nerwów, snując się godnie oprowadzić i zaprezentować to i owo. Oczywiście chodzi o takich dwóch klientów, którzy za jednym zamachem zostawią więcej pieniędzy niż drobnica z kołchozu przez cały dzień roboczy. Czyli galeria sztuki, sklep z antykami, z porcelaną, z chińskimi wazami, albo coś równie ekskluzywnego, jakiś jubiler, gdzie najtańsza rzecz jest w cenie nowego samochodu:P