Autor Wątek: Co u mnie widać? Co mogę mieć do przerobienia?  (Przeczytany 48912 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-29, 07:49:03 »
Poszła bo odważyłaś się pokazać w formie naturalnej, taka jaka jesteś.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-28, 19:27:12 »
Free
ja widzę głównie więcej radosci, kobiecosci, delikatnosci : ) chyba sporo zranień poschodziło?

A ja się wrzucę tak kontrolnie, może ktoś by mógł zerknąc, czy jakiekolwiek zmiany zaszły. Sporo ostatnio próbowałam przerabiać i ciekawa jestem, czy jakakolwiek transformacja poszła w ruch.
http://i.imgur.com/vvVOGqD.jpg

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-10-24, 07:56:49 »
Kochani-ja przede wszystkim w kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego i w otoczeniu...Ale każdy inny wgląd też będzie spoko:-)...


http://imageshack.us/a/img577/3517/w7jd.jpg

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-10-24, 00:00:32 »
OK. :-)

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 23:58:31 »
Nie czuję się zobowiązana odpowiadać na to pytanie i tłumaczyć się z motywów. Skoro mówię, że wyślę na priv, to mam swoje powody. Opcje prywatnych wiadomości na forum są proste i nie wymagają, jak WIESZ, podawania jakichkolwiek danych komukolwiek.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 23:55:42 »
Łatwiej i wygodniej by było, gdybyś po prostu wrzuciła fotkę publicznie i ew. ją za jakiś czas usunęła, niż się bawić w takie podchody, konspiracje, aplikować o udostępnienie w celu pomiaru, itd. Znaczy byłoby i wygodniej i łatwiej, no ale czy bezpieczniej? TO PYTANIE POZOSTAJE OTWARTE !!!1

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 23:46:58 »
Sprawdzicie, co u mnie? Ciekawią mnie Wasze pierwsze skojarzenia - poprzednie wcielenia, bieżące tematy karmiczne... A może ktoś mnie "rozpozna"? Zdjęcie wyślę w prywatnych wiadomościach. Są chętni na badania?

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-09-03, 22:57:04 »
Doktor X, ciągnie do tych "stygmatów", hehe. Ale ja uważam, że tatuaże są brzydkie. Wszystkie. I to strasznie głupie, zadawać sobie ból, żeby oglądać dzień w dzień ten sam obrazek. Ja nawet tapety na komórce nie lubię mieć takiej samej dłużej jak pół roku. No i jak się ma 30 lat i wzwyż, to już nie jest cool, to jest żal ściskający odbytnicę. Chyba, że wygląd komplementuje gładź szpachlowa w miejsce makijażu i ażurowa skarpeta na ciało w miejsce sukienki (u pań), lub cztery kilo złota ciętego na metry przy sopockim molo - zawieszonych "ornamentacyjnie" na karczychu (u panów)... ale to chyba jest jakaś taka, khem... subcoolturka.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 23:43:18 »
Ja dlatego myśle o czymś szczególnym. O tatuażu który będzie oddawać część mojej osobowości a ta sie niezmieni. Mam na myśli tą naturalną część mojej osobowości, to jaki jestem naprawde i część tego oddawać będzie tatuaż. Nie jakaś sztuczną tożsamość, sztuczne ja w które się w chodzi w różnych sytuacjach.
Co innego robić sobie nieprzemyślane bzdurne wzorki na plecach czy barkach które znudzą się za rok a co innego zrobić coś co oddaje część nas.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 21:46:00 »
mi się tatuaże nigdy nie podobały. kuć się dobrowolnie a potem na starość (nie zakładam że nie będę się marszczyć na tym etapie) wygląda to paskudnie.  źle mi się kojarzy, z recydywą i problemami z wyrażaniem siebie pośród tłumu. ponad to tatuaż zazwyczaj jest wyrazem czegoś, a co będzie jak mi się zmienią preferencje, będę z tym łazić? już lepszy zmywalny bo można go dostosować do nastroju.
no i moja skóra jest zbyt problematyczna w każdej praktycznie części ciała zeby ja dodatkowo podrażniać.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 21:14:39 »

Rumcajsy też są fajne! Ja akurat nie jestem amatorką brodaczy ale już moja siostra ma bzika na puncie brodaczy;-) Zatem Doktor-X - każdy Rumcajs znajdzie swoją Hankę;-) Rozbójnicy zresztą są popularni wśród kobiet - czyż nie? Zobacz Robin Hooda czy Janosika;-)))
Inga - na dyskotekach stałam pod ścianą i nie tańczyłam, zatem zaczęłam robić prywatki u mnie w domu i tańcowałam do rana;-) Do dziś na weselach sama wyławiam co lepszych tancerzy i sama proszę do pierwszego tańca a potem już daję się im wyciagać na parkiet;-)

Buhahah, no rozbroiłaś system ! :D
Jeśli o blizny chodzi to mnie się niepodobają. Miałem przelotną znajomość z pewną meksykanką co miała blizny na rękach i u kobiety to mi nie pasowało. Nie wiem jak u facetów. Mam jedną blizne na przedramieniu bo kiedyś się chciałem utwardzać i przypalałem sobie ręce rozżażonymi kadzidłami hehe ale człek był ciemny ^^ teraz wolał bym jej niemieć bo fajnie się mieśnie by malowały na łapce no ale cóż :)

A co powiecie o tatuażach ??
Mnie się bardzo podobają u kobiet. U facetów też, chce sobie zrobić w przyszłości w pewnych miejscach jak uda mi się przerobić pewną, kluczową u mnie część karmy. :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-29, 21:06:22 »
A ja włąsnie tych wielbicieli potrzebowałam do tego aby mi podnosili samoocenę. Gdy przestawali przychodzić to od razu czułam się bezwartościowa.

Mam już znacznie lepiej jeżeli chodzi o wrażliwość na opinie innych na temat mojego wyglądu.
Bardzo mocno to zauwazyłam bedąc ostatnio u rodziny.
Gdy byłam dziewczyną to moje siostry bardzo się wyśmiewały z moich chudych nóg. Do tej pory pamiętam jak wybuchnęły smiechem gdy mnie zobaczyły w krótkich spodenkach. To był taki wstyd i trauma że nie potrafiłam się  z tego otrząsnąć i ciągle to sobie przypominałam, a spodenek już nigdy nie założyłam.
Teraz sytuacja się powtórzyła. Siostra patrzyła na moje nogi wypowiadając tamte słowa z takim samym śmiechem i politowaniem, twierdząc że są okropne. A ja na nią patrzyłam, obserwując swoje uczucia i nic nie mówiąc. Nie czułam żadnego zawstydzenia ani poczucia że to co ona mówi jest ważne. Nie obchodziła mnie jej opinia na temat moich nóg. Przestałam być zależna od jej oceny. Ona po chwili przestała się śmiać, a mnie nie wyrządziła żadnej krzywdy. Po prostu nie obchodzi mnie czy jej moje nogi się podobają czy nie.

Ale nie wiem jak bym zareagowała na krytykę kogoś obcego.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 20:31:18 »
Inga
Ja z moją samooceną gdybym nagle zaczęła mieć tabuny wielbicieli to bym chyba wykitowała emocjonalnie;). Albo by uderzyła woda sodowa albo jakieś inne wynaturzenie, którego nie przerabiałam, hehe. choć oczywiście zawsze skrycie o tym marzyłam, bo wydawąło mi się, że wtedy bym się dowartościowała. Teraz mam ambitniejszy cel-mieć samoocenę niezależną od wyglądu czy osiągnięć, ale nie znaczy to, że ten wygląd zaniedbam. Choć zanim samoocenę ruszę muszę jeszcze trochę poukładać sobie w głowie. Ale powoli czuję już temat.

Kiedyś raz miałam sytuację w pracy, jakiś rok temu, czyjeś pożegnanie, ubrałam się dosć normalnie, bo wiedziałam, że w kiecce czułabym się skrępowana w obecności tylu facetów-a powiem obiektywnie-jestem dość zgrabna i nie chciałam żeby się za bardzo gapili. Miałam powodzenie, może dlatego, że pochlali a ja miałam jeszcze wzorce bycia podrywaną przez pijaków, tzn prowokowania ich do podrywania mnie, ale czułam się z tym źle, nagle takie zainteresowanie mną, gdy we łbie taki młyn. żeby podkreślać swoje walory też trzeba mieć samoocenę żeby to umieć znieść, bo dawno dawno gdy się wypindrzałam i budziłam zainteresowanie czułam się z tym  niewygodnie i zawstydzona.


Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-08-29, 08:18:58 »
Fajny temat poruszyliście;-)

Jakbyśmy od dziecka byli przyzwyczajani do tego, że ludzie nam mówią miłe rzeczy na temat nas i naszego wyglądu to bysmy mieli łatwiejszy start w pełna akceptację i kochanie siebie takimi jakimi jesteśmy. Niestety komplementy w naszej kulturze nie są powszechne i zwykle sa odbierane na zasadzie - oho - coś ode mnie chcesz skoro mi mówisz komplementy...

Inaczej sprawa wygląda w innych czesciach świata - ja przez 3 lata mieszkałam na wyspie na Morzu Śródziemnym i był to najmilszy okres pod względem doceniania mojej kobiecości przez innych. Komplementy słyszałam równie często co widziałam uznanie w oczach męzczyzn - ale były to szczere komplementy i szczere uznanie - bez podtekstów - tak po prostu.

Ja często mówię miłe rzeczy innym ludziom co się zwykle spotyka ze zdziwieniem - zwłaszcza jesli mówię coś miłego kobietom - no bo jak to? Kobieta kobiecie coś miłego? Generalnie cały czas mam ochotę zrobić jakieś warsztaty z prawienia komplementow i ich przyjmowania bo Polacy i z jednym i z drugim mają problem.

A co do Waszych wpisów:
Blizny są fajne - ja akurat mam takie coś, że mnie się blizny u facetów podobają - nie wiem dlaczego ale ciało wydaje mi się wtedy ciekawsze. Żeby nie było - sama też mam blizny po kilku operacjach i mi one nie przeszkadzają w ogóle. Ostatnio pytałam sie mojego partnera czy jemu przeszkadzają i się okazało, że tylko czasami je zauważa;-)
Rumcajsy też są fajne! Ja akurat nie jestem amatorką brodaczy ale już moja siostra ma bzika na puncie brodaczy;-) Zatem Doktor-X - każdy Rumcajs znajdzie swoją Hankę;-) Rozbójnicy zresztą są popularni wśród kobiet - czyż nie? Zobacz Robin Hooda czy Janosika;-)))
Inga - na dyskotekach stałam pod ścianą i nie tańczyłam, zatem zaczęłam robić prywatki u mnie w domu i tańcowałam do rana;-) Do dziś na weselach sama wyławiam co lepszych tancerzy i sama proszę do pierwszego tańca a potem już daję się im wyciagać na parkiet;-)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-28, 22:51:52 »
Kolejnym etapem było zamieszkanie w hotelu robotniczym. Tu do makijażu i ubioru dołączyłam ruchy pełne wdzięku i gracji. I nastapiło istne szaleństwo na moim punkcie. Całe tabuny wielbicieli, co pewien czas nowy zakochany. Potrzebowałam tego bo mnie to chroniło przed depresją a także było to przeciwwagą tego że dla ojca byłam najbrzydsza i najgorsza.