popełniamy błąd usiłując się zaprzyjaźnić, bo dzieli nas te 6 lat niestety. Przy czym każda chce żeby to było na jej warunkach, żeby druga tanczyła jak ona zagra. Mi wydaje się, że może czegoś takiego oczekuję od niej, ale wmawiam jej, że to ona tak ma. I wczesniej zapewne tez troche tak było.
jest mi wstyd, że jestem wobec niej tak okrutna. boję się jednak, że jesli będę dla niej miła, chojna dobra, to ona chwyci całą rękę i wykorzysta mnie jak kiedyś, albo zacznie znowu obarczać swoją nerwicą, schizami bo tylko do tego jestem jej potrzebna.
podswiadomie wiem, że ona taka nie jest, ale sam Pan wie, że w mojej rodzinie uczuć się nie okazuje jedynie docinki i dołowanie. Ja bardzo ograniczają presje rodzinne z dziecinstwa, ja jakos mniej więcej mam ich swiadomosc albo część już zeszła, jestem zdumiona jak można ciągle w tym tkwić i tak sie ograniczać.
No ale ja mam węzły częściej niż ona i rodzinę widzę raz na 3 miesiace a ona kilka razy w tygodniu...