Wczoraj znowu się wściekłam na siostrę, tym razem pisząc tylko na skejpie, nawet nie rozmawiając, zapewne po części projektując coś na nią, bo wiadomo, że elektronicznie nie wyczuwa się pewnych niuansów. Teraz obwiniam się i mam spadek energii.
Miałam robiony zabieg rozcinania węzłów z nia miesiąc temu, jest już mniejszy nacisk z mojej i jej strony ale cos jeszcze jest, moze przyzwyczajenie. Kinga napisała mi, że w tym wcieleniu to ja usiłuję przejąć rolę, jaką ona pełniła wobec mnie w poprzednich, tzn przejąć nad nią kontrolę, zdominować ją i osaczyć. Oraz że kiedys mnie porzuciła a zapewniała mi wtedy bezpieczenstwo psychiczne. Ja mam wrażenie, ze w tym wcieleniu to ja je jej zapewniam.
z jednej strony chcę się od niej uwolnić, z drugiej chyba nadal pragnę zemsty za to że lekceważy słuszne lub mniej słuszne rady w temacie rodziców, tego faceta itd. Przykro mi to stwierdzić, ale ona jawi mi się jako osoba głupia-tzn wiem, ze taka nie jest ale jestem wsciekła, że ciągle ucieka od siebie rżnąc głupa myslac ze tego nie widzę, a gdy jej to mówię mam wrażenie że trafiam w beton. Mam wrażenie ze ona tym dalej usiłuje manipulować udając coś albo wiecznie wypierając treści jakie do niej docierają-nie wiem czy to fakt, czy moja schiza z poprzednich wcielen czy nawet tego, może tak już nie jest a ja tkwie nadal w przeszłości. Może oceniam ją surowo przez pryzmat zalów jakie nadal do niej mam-wczoraj wszystko jej wypomniałam-łącznie z tym, że mnie okradała, oszukiwała, lekceważyła, ze ciągle to ja jestem starszą siostrą a ona zachowuje się jak szesciolatka, a ona na to, że ja ją wyzywałam od idiotek i to jest gorsze. Na końcu chciała mi dowalić rzucając pewnym tekstem ale obróciłam to przeciwko niej i ledwo się powstrzymałam, zeby jej rzec, że ze mną nigdy nie wygra, bo przewyższam ją mocą i intelektem. Trochę jakbym zastawiała podswiadomie na nią pułapkę i chciała jej dowalić psychicznie, aż boję się sama siebie że coś takiego we mnie jest. To takie BPDowe, choc juz bardziej kontrolowane.
Dotarło do mnie, że chyba najbardziej mam do niej żal i wściekłość o lekceważenie - bo odbieram to jako brak szacunku, ale z drugiej strony może ona boi się, że ja ją zdominuję jeśli zacznie mnie słuchać. może to też podswiadomie jest moim celem i to ja manipuluję nią teraz? Chyba nie mogę oczekiwać, że ona będzie zachowywać się jak ja chcę?
Przepraszam za tak dlugi post, ale chciałam Pana spytać jak Pan to widzi i co mogę zrobić w temacie, byśmy się zaczęły nawzajem szanować. Ona nie jest złą osobą, wiem o tym, ale ja nie umiem obecnie obiektywnie się od niej dystansować i przestać podejrzewać ją o ciągłe manipulacje. Dziękuję.