Ingo - kwestia odbioru danego twierdzenia zależy od świadomej wiedzy i podświadomych przekonań;
Ludzie zazwyczaj wiedzą (lub czują), ze tłumienie emocji i odcinanie się od nich na dłuższą metę jest niekorzystne; Dlatego raczej nie dochodzą do wniosku, ze stosując się do twierdzenia "To na czym się skupiasz - wzrasta" - trzeba odcinać się od swoich emocji i je tłumić;
Po prostu mają tą cegiełkę wiedzy o emocjach i dokładają ją do cegiełki związanej z prawem "skupienia i wzrostu"; nie wykluczają się one wzajemnie.
To nawet nie jest kwestia interpretacji, co kwestia odbioru. Po prostu wiadomo, ze prawdą jest zarówno to, ze jak skupia się na narzekaniu, na czarnowidztwie, to można czuć się coraz gorzej i gorzej, że będzie się widzieć dookoła siebie tylko to, co złe, nie doceniając tego co dobre; A gdy skupiasz się na tym co dobre, fajne, doceniasz - to widzisz coraz więcej dobrego i fajnego wokół siebie; I że prawdziwym jest także to, ze dopuszczanie do siebie swoich emocji, konfrontowanie się z nimi, uwalnianie ich - jest w porządku i nie powiększa się w ten sposób negatywów, a je zmniejsza.
Dla osób bardziej zaburzonych, z większymi problemami, bardziej poblokowanych - może to nie być jednak oczywiste - i na tym najwidoczniej rozbija się obecna dyskusja. I w takim przypadku należałoby tą prawdę przekazywać z dodatkiem:
"To na czym się skupiasz - wzrasta; ALE tłumienie i odcinanie się od emocji jest na dłuższą metę niekorzystne, lepiej je uwolnić."