Grażyna Anna
Tak też uważam.
Inga
Też się zastanawiam, co to za potrzeba.
1 Resztki transów walki, które już w realu nie działają, a tylko w świecie wirtualnym.
2. Tak mi przyszło, że kiedy ktoś wjeżdża pojazdem pancernym, by rozjechać moje terytorium, to musi się liczyć, że go trafię z panzerfausta
3. Jest najgorsze - przyzwyczajenie do prowadzenia rozmów z ludźmi pomylonymi, chorymi psychicznie. Resztki karmy psychiatry i... przykre doświadczenia z okresu dorastania.
4. Resztki karmy nauczyciela. Niektórych postawilbym w kącie. Ale kiedy pracowałem w szkole (13 lat), to nigdy mi to nie wyszło. Ze szkolnymi patałachami dało się dogadać, nawet jeśli mieli już za sobą wyroki i kuratora na karku. Zawsze udawało się ich rozumnie przekonać, choć część z nich była upośledzona umysłowo. Chyba moja podświadomość potrzebuje dowodów, że są na świecie osobniki oporne na wiedzę i trudne do za...nia (jak to twierdzili koledzy)

Ona jeszcze wierzy w człowieczeństwo, nawet najbardziej upadłych. I to sobie muszę odpuścić
Czy potrzeby należy zaspokajać?
I tak i nie.
Z jednej sytrony zaspokajanie ich pokazuje mi problem i mechanizmy. Nie odkryłbym ich, gdybym tłumił w sobie te potrzeby. A podświadomość czując się niespełniona, moglaby dążyć do konfrontacji.
Z drugiej strony wazne, by się w zaspokajaniu tych potrzeb nie zatracić.
Z kolei odkryłem, skąd to cyniczne podejście do karmy u wielu rzekmomych rozwojowców: "Niech inni rozwiązują swoje problemy karmiczne. Ja sobie tylko patrzę, a czasami szczuję. Ale to tylko ich obciąża".
To "głebokie" zrozumienie, do jakiego doszli SS-mani. Babrząc się w zaszłościach karmicznych byli przekonani, że skoro osobiście nie morduja ofiar (tym się zajmowali kapo, czyli przestępcy, którzy poszli na wspolpracę, to pozostają POZA karmą. I nadal tak myślą. A skutki fatalne.
Ten cytat był raczej nie do Ciebie (nie pamiętam kontekstu, ale do Ciebie się nie przyczepiałem za pouczanie). Jeśli wzięłaś to do siebie, to po 8 latach warto wreszcie zrzucić ten ciężar.