Leszek, wychodzi mi takie zatrzymanie, chęć trwania w zatrzymaniu. Jeśli np. coś zjem, to pojawi się ruch, pojawi się życie (przepływ). To mnie wprawia w kompletną konsternację, że znowu mam ochotę jeść, że mam potrzebę jeść. Całe to zatrzymanie jest wtedy przerywane, wtedy znowu czuję że uczestniczę, w życiu, w świecie. To chyba jakiś opór przed udziałem w życiu, tworzeniu, współtworzeniu świata. Jak czuję że biorę w tym udział, to jakaś część mnie robi się kompletnie zrezygnowana że przestałem żyć bez tego udziału. To trochę w kontekście też tego meila co Ci wcześniej wysyłałem
Ująłbym to też trochę tak, że to lęk przed tworzeniem karmy, olbrzymia niechęć do tego. Że jak zacznę tworzyć karmę (brać udział, interesować się czymś itd.) to zaraz się pojawi uwikłanie, a z czasem może zapomnę kim jestem. Tak jakby to trwanie w zatrzymaniu miałoby mi zapewnić że będę pamiętał kim jestem i miał zdolność rozróżniania, intuicję