Autor Wątek: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp  (Przeczytany 9875 razy)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-11, 22:14:31 »
Fajne rzeczy! :)

Tak trochę na boku, nie lubię określenia "materia." Z jednej strony wprowadza dla mnie głupie rozgraniczenie na nią i "inne" rzeczy (btw: ogień jest materią? a pole elektromagnetyczne? a prana? jeśli prana nie, to czym się różni od poprzedniego?), a z drugiej strony do materii nic nie mam. Ba, jest jedynym znanym mi obiektywnym weryfikatorem urzeczywistnienia :) Aby nie odlatywać wolę termin "tu, na tym świecie".

2) wysiłek, by zrozumieć ludzi i rozkminić w ten sposób, jak tutaj zyć
3) ciężkość wiążąca się z wysiłkiem i próbami (pewnie niejednokrotnymi) zaniżania siebie do poziomu otaczających ludzi
To już długo wałkowałem i jakoś przewałkowałem.

Cytuj
1) przekonanie, ze tutaj nie możesz być sobą (bo cośtam: - ograniczenia, głupi ludzie, niezrozumienie itp)
Skoro dodatkowo pewnie czułeś, ze to wszystko na nic, bo i tak ich nie rozumiesz, a oni Ciebie, do tego wiąże się to wszystko z mozołem, ciężkością i wysiłkiem - zniechęciłeś się i zacząłeś uciekać.
A to jest sedno. Materia, jak już wspomniałem, rządzi (choć może jeszcze ludzkie zdolności manipulowania nią są małe). Materia mnie nie męczy, bo jest wspaniała i precyzyjna. Zrobisz A, dostaniesz A, bez wyjątku (jeśli jest wyjątek to znaczy że czegoś nie wiesz).

Za to ludzie... o jezu :P Zrobisz A, dostaniesz A, albo B, albo rower, albo po głowie :P Bo cośtam, bo ktoś ma zły dzień, bo mu przypominam byłą żonę, bo sam nie wie czemu. I właśnie z tymi ludźmi, w rzeczywistości "społecznej" jest takie mordowanie się... Mimo że przecież niby wiem że "inni ludzie są tylko przejawem mojego urzeczywistnienia," to często o tym zapominam.

Co do uczenia się ludzi, to jednak tego potrzebowałem, bo naprawdę byłem alienem i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu ;) Teraz uważam że mam na tyle przerobione że mogę się spokojnie zadawać z co przytomniejszymi ludźmi -- natomiast lęki przy kontaktach z innymi "że znowu coś źle powiem, i on sobie to jakoś zinterpretuje" chyba już mi odpadły. Chcą sobie wymyślać opery mydlane to niech sobie wymyślają, ja tam mówię wprost (acz grzecznie) bo na inne rzeczy szkoda czasu ;)

Dzięki za afki, zaadaptuję sobie jakoś i rzucę okiem na dekret :)
(Tak pobocznie. PDF... Et tu, Aquaænigma? Jestem z obozu że pdfy powinny być wykorzystywane tylko gdy koniecznie trzeba zachować formatowanie do druku, do rzeczy webowych prościej chyba użyć htmla. </proselytize>

Kinga,
No właśnie! Też już długo wałkuję oczyszczanie intencji wobec siebie, i jakoś nie wpadło mi aby wziąć się za wobec tego świata. czuję że będzie kapitalnie :) Dzięki!

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-11, 20:32:40 »
hydrozagadka

:) Zgadzam się z tym co piszesz. Zabrałam się właśnie za samoocenę, juz jakiś czas temu, ale sporo wyszło przy puszczaniu nieprzytomności. Bo właśnie z tego powodu wiele wcieleń w nią brnęłam , a także poczucie niemocy, lęk.
Abym w pełni zrezygnowała z nieprzytomności, za którą się często chowam, muszę uzdrowić samoocenę.
Jeśli Ci się udało sporo uzdrowić u siebie, to gratuluję, dla mnie jest to dość ciężki temat. Mocny. Taka konfrontacja z sobą.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-11, 19:57:17 »
Czyli podsumowując: wg mnie warto się skupić na tym, ze już teraz mamy własne umiejętności, by żyć dobrze i fajnie w materii, bez prób rozumienia czy poznawania ludzkich sposobów. Co o tym myślicie? Pytanie ogólne :)

Pamiętasz, co mi wyszło na sesji - 'aby przetrwać w materii muszę się dostroić do ludzi, bo tylko oni wiedzą, o co tutaj kaman' ;) Ba, wybudowałam całe autostrady telepatyczne, żeby na bierząco wiedzieć, czy przypadkiem to, co robię im odpowiada i czy nie skończę jako przymusowy bretharianin ;) A im bardziej się dostrajałam tym mniej umiałam wykorzystywać swoje talenty w celu przetrwania i funkcjonowania w jedynej dostępnej rzeczywistości tu i teraz.
Wysoka samoocena to klucz otwierający wiele drzwi - kiedy powoli zaczynamy działać w materii, nawet jeśli są to drobne kroki poczynione we właściwym kierunku, zaczynamy rozumieć i poznawać zakres swoich nieograniczonych możliwości. Wzrasta nam samoocena, co daje pozytywnego kopa do dalszych działań - wytwarza się pozytywne sprzężenie zwrotne i wraz z poczuciem bezpieczeństwa, zakorzenienia, przekonania że 'mogę i potrafię' odpadają wszelkie wewnętrzne przymusy i intencje dostrajania się do czynników zewnętrznych. Przynajmniej tak to działa u mnie :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-08-11, 19:49:25 »
hydrozagadka, wygląda na to, że każda z nas napisała to, co było dla niej najważniejsze w uzdrawianiu tematu :)). Ja gdy czyściłam temat, to u mnie największy przełom był, jak oczyściłam nastawienie do świata i ludzi, i gdy poczułam się tutaj bardzo dobrze i bezpiecznie, reszta mi poszła z górki :)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-11, 19:49:08 »
można czuć się jak u siebie w domu ? Jak to, przecież ja jestem w u siebie w domu :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-11, 19:47:08 »
... wyobrażenia, że materia jest ciężka, trudna, "nie moja".

Sporo tez tej ciężkości może odpaść, jak sobie się odpuści wysiłek prób zrozumienia ludzi czy "mechanizmów rządzących" światem.

Cytuj
Pomoże to też ugruntować świadomość, że można się  na Ziemi poczuć jak "u siebie w domu", a to daje ogromne poczucie siły i mocy działania w niej twórczo i rozwojowo także wśród ludzi :)

Ano, i to jest super :-)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-11, 19:41:23 »
Kinia - jasne :), masz rację. I z modlitwą jest to świetna propozycja.

Nie napisałam o tym, bo w jakiś sposób wydawało mi się to oczywiste, że warto też odpuścić sobie negatywny stosunek do materii. Skupiłam się bardziej na tym, co wydało mi się mniej oczywiste, tzn. sama robiłam przez jakiś czas błąd, próbując wpierw zrozumieć, o co chodzi w sposobach działania ludzi i jak oni robią, że np.: żyją fajnie w tym świecie, wierząc, ze jak zrozumiem i się nauczę, to mi tez zacznie się powodzić. Nie myślałam wtedy o tym, że po prostu lepiej skupić się na tych możliwościach, umiejętnościach, które mam i które można spokojnie wykorzystywać w materii, mając już do niej bardziej pozytywny stosunek. Zgadzam się, ze to powinien być drugi etap, po odpuszczeniu sobie negatywnego nastawienia, obrzydzenia, niechęci itp.

Trochę tego odpuszczania jest w tym dekrecie http://uzdrawianieswiatlem.pl/download/dekret_materia.pdf

« Ostatnia zmiana: 2012-08-11, 19:43:52 wysłana przez hydrozagadka »

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-08-11, 18:26:41 »
Czyli podsumowując: wg mnie warto się skupić na tym, ze już teraz mamy własne umiejętności, by żyć dobrze i fajnie w materii, bez prób rozumienia czy poznawania ludzkich sposobów. Co o tym myślicie? Pytanie ogólne :)

Tak, ale według mnie warto poruszyć jeszcze jedną ważną rzecz: moje nastawienie do świata materialnego.
Najłatwiej zmieniać nastawienie poprzez najprostszą modlitwę o oczyszczenie intencji do materii, do życia w tym świecie. Ja bym przez pare tygodni robiła taką modlitwę równolegle z afkami od hydrozagadki :).
Chodzi o to, że samo skupienie się na tym, że możemy być sobą w świecie, może niewiele dać - mając jednocześnie negatywne wyobrażenia o nim. W trakcie tej modlitwy  odpadną pewnie wszelkie wyobrażenia, że materia jest ciężka, trudna, "nie moja".  Pomoże to też ugruntować świadomość, że można się  na Ziemi poczuć jak "u siebie w domu", a to daje ogromne poczucie siły i mocy działania w niej twórczo i rozwojowo także wśród ludzi :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-11, 16:20:34 »
Zastanawiam się jakiej afki użyć aby "oswoić" świat.

W sensie: już od małego wolałem uciekać w światy fikcyjne, bo tam mogłem być najpełniej "sobą." Tu, w tym świecie, nie dość że zazwyczaj mnie pozamykali z głupimi ludźmi (przedszkole, szkoła), to jeszcze nie szło z nimi się dogadać. Potem wreszcie nauczyłem się ich na tyle, że jakoś szło, ale stąd tylko powstało przekonanie że ten świat jest "ich", że tu trzeba poznać "ich" zasady... No i właśnie ciężkość temu towarzysząca, której nie czuję przy uciekaniu do światów fikcyjnych (np. gier -- w sumie to zwłaszcza gier, bo w pozostałych mediach jest się tylko biernym odbiorcą).

Lyndzik - widzę tu 3  zagadnienia:
1) przekonanie, ze tutaj nie możesz być sobą (bo cośtam: - ograniczenia, głupi ludzie, niezrozumienie itp)
2) wysiłek, by zrozumieć ludzi i rozkminić w ten sposób, jak tutaj zyć
3) ciężkość wiążąca się z wysiłkiem i próbami (pewnie niejednokrotnymi) zaniżania siebie do poziomu otaczających ludzi

Skoro dodatkowo pewnie czułeś, ze to wszystko na nic, bo i tak ich nie rozumiesz, a oni Ciebie, do tego wiąże się to wszystko z mozołem, ciężkością i wysiłkiem - zniechęciłeś się i zacząłeś uciekać.

Mi się wydaje, ze to taki podstawowy błąd wielu niebieskich - zamiast otworzyć się na to, co mogą realnie fajnego osiągnąć tutaj ze swoimi możliwościami, starały się - wpierw pod wpływem szoku - dostrajać się do ludzi, jako tubylców;) A że to była ciężka, często pokręcona harówka, to nie dość, że same dostawały jeszcze większego pomieszania i kociokwiku, to jeszcze produkowały sobie kolejne błędne przekonania zarówno w temacie samych siebie, jak i materii.

Ok, tyle tytułem wstępu (czułam, potrzebę rozłożenia na czynniki pierwsze;). Ogólnie przydałby sie pewnie pakiet afek, albo dekret (lubię dekrety;), ale na pierwszy ogień proponuję:

"Mogę i potrafię być w pełni sobą także wśród ludzi (i/lub "także w materii") i jest to dla mnie już teraz (z boża pomocą) w pełni bezpieczne, niewinne, korzystne i w porządku. Sam coraz lepiej wiem, wykorzystując swoje talenty i możliwości, jak żyć w materii. Pozwalam sobie żyć w zgodzie ze sobą i korzystać z całej wspaniałości i możliwości materialnego świata. Potrafię samodzielnie poznawać i doświadczać wszelkich cudów i możliwości tego świata."

Czyli podsumowując: wg mnie warto się skupić na tym, ze już teraz mamy własne umiejętności, by żyć dobrze i fajnie w materii, bez prób rozumienia czy poznawania ludzkich sposobów. Co o tym myślicie? Pytanie ogólne :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-11, 15:56:24 »
Dodam, ze to ciągłe zniechęcanie i niedocenianie, jakiemu byłam poddawana, zaowocowało tym, że sama przestałam się doceniać, zniechęciłam się do bycia ciekawą, poznawania nowych rzeczy, uczenia się - tak że zaprzestałam tego i tkwiłam w marazmie. Ot, praca, nuda w pracy i siedzenie w internecie i tak przez parę lat. I niewiele ponadto, jeśli chodzi o tą kwestię ;)

Za to działałam wtedy intensywniej nad rozwojem samej siebie od strony psychicznej, emocjonalnej i duchowej. Uwalniałam się od blokad nieśmiałości, wycofania społecznego, stopniowo tez wychodziłam z depresji i innych, już bardziej karmicznych wzorców. Aż w końcu dotarło do mnie, ze choć zrobiłam wiele, to nadal zabierałam się do tego wszystkiego od środka, zamiast zacząć od podstawy jaką jest w pełni i równomiernie zdrowa samoocena, nie podpierana w różnych miejscach patykami dziwnych przekonań.

Intensywna praca nad poczucie własnej wartości naprawdę czyni cuda :) teraz już jestem gotowa, by po prostu zacząć żyć w pełni, także korzystając z dobrodziejstw materii, a nie wegetować i ograniczać się, bo *cośtam;).

* Przez wcielenia różne były te cośtam - od przekonań o marności materii, misji wszelakich, lęków przed miłością i harmonia, po zwykłe depresje.

Tak mnie wzięło na napisanie tego wszystkiego, bo w końcu przestaję sie powoli linczowac za ten marazm, i zaczynam doceniać, ze chociaż w jakiś dziedzinach tkwiłam w marazmie, to inne naprawdę zmieniłam i pouzdrawiałam w tym czasie.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-11, 15:58:17 wysłana przez hydrozagadka »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-11, 15:52:45 »
Zastanawiam się jakiej afki użyć aby "oswoić" świat.

W sensie: już od małego wolałem uciekać w światy fikcyjne, bo tam mogłem być najpełniej "sobą." Tu, w tym świecie, nie dość że zazwyczaj mnie pozamykali z głupimi ludźmi (przedszkole, szkoła), to jeszcze nie szło z nimi się dogadać. Potem wreszcie nauczyłem się ich na tyle, że jakoś szło, ale stąd tylko powstało przekonanie że ten świat jest "ich", że tu trzeba poznać "ich" zasady... No i właśnie ciężkość temu towarzysząca, której nie czuję przy uciekaniu do światów fikcyjnych (np. gier -- w sumie to zwłaszcza gier, bo w pozostałych mediach jest się tylko biernym odbiorcą).

Próbowałem "lekko i doskonale sobie radzić" w afce, ale pś kojarzy to się tak, że nabiorę sił aby móc się wreszcie przemęczyć z tym ;) a im "lżej" tym więcej odporności na harówę, więc mozna przeharować więcej, więc jest lżej ;)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-11, 15:34:47 »
Ja też nie czuję się spełniona, modlę się do Boga, żeby mi pokazał jak mam się poczuć spełniona i w czym, bo nie wiem. Mam poczucie, że nie chcę się w materialne rzeczy angażować zbyt mocno, bo "szkoda czasu", takie odcięcie od materii, lęk przed zakorzenieniem. Myślę, że to też od nich.

Wg mnie zarówno od nich, jak i z własnego "niebieskiego" pakietu, zawierającego przekonania nt materii, jako czegoś obcego, ograniczającego, tymczasowego, nieboskiego itp.

Dlatego np.: w dekrecie o spełnieniu napisałam, ze otwieram się na boskość w materii, na boskie energie w materii. Bo tez mi waliła niechęć, nieumiejętność wyluzowania i cieszenia się tymi bogactwami i możliwościami, bez czucia jednocześnie się nie w porządku - bo niby w ten sposób "zdradzam" swoje n-wcieleniowe przekonania o materii,jako czymś co oddziela mnie od Boga.

Wiem już teraz, że to bzdura, choć pś jeszcze tego do końca nie łapie i nadal wywala mi bycie nie w porządku, gdybym miała zacząć żyć pełnią życia w zgodzie ze sobą prawdziwą, w zgodzie z twórczą boskością. Jestem jednak przekonana, ze jest to do odpuszczenia i rychłego uzdrowienia. Materia jest fajna i w porządku!

Cytuj
Ja mogę materię konsumować, ale już uczestniczyć w tym głębiej np praca, a wcześniej nauka tych wszystkich rzeczy związanych z pracą, gdzie będę musiała wejść w to głębiej i się zaangażować, to mnie odrzuca, to zgłębianie się właśnie w jakieś niuanse i szczegóły np dociekanie różnych funkcji w programie graficznym i rozumienie jak to wszystko działa, ja lubię, ale tylko tak powierzchownie i nie cierpię czegoś udoskonalać, analizować i szukać nowych rozwiązań, zgłębiać wiedzę.

A czy nie ma w tym lęku, ze "za bardzo" się wtedy wciągniesz, i może a nuż Ci się spodoba?

W mojej naturze leży rozkminianie, jak coś działa, wiedza, takie nawet udowadnianie samej sobie, ze co to dla mnie, mogę i potrafię, skoro inni potrafią ;) Pewnie trochę rywalizacji mi tu zostało. Przez jakiś czas tą ciekawość świata, wiedzy, nowości, działań miałam zablokowaną, ale widzę, ze to do mnie już wraca i bardzo się z tego cieszę. Tym bardziej, ze teraz już wiem, że nie muszę sobie nic tym udowadniać (np.: podnosić samooceny), lecz po prostu dla samej radości robienia czegoś nowego.

Cytuj
Bleee, czuje taki bunt, że na samą myśl, że mam w to wejść robię się nieprzytomna. To też tak jakbym nie chciała czegoś wymyślać( a jak wymyślę i uznam za fajne, co jest bardzo rzadko, to nie chce mi się tego wdrażać w materię, czyli tworzyć realnie, bo po co? nie mam żadnej motywacji.
Te wszystkie wynalazki, mechanizmy w materii mnie bardzo odrzucają. Nie wiem dlaczego.

No fakt, skoro pewnie nadal pragniesz się stąd głównie ewakuować (?), to pewnie że możesz nie mieć motywacji, by coś tu poznawać, doceniać czy zgłębiać. Czy tak jest? :)

Cytuj
Co ciekawe w rozwoju duchowym bardzo chętnie zgłębiam różne zależności, prawa itd. A tu zupełnie nie chce, mózg mi się od razu wyłącza do poziomu warzywa.

Akurat taki mechanizm też mi się w pewnym momencie zrobił, co mnie wręcz przerażało i przygnębiało - u mnie to powstało jednak pod wpływem wieloletniej depresji oraz rozczarowania i zniechęcenia pracą, brakiem motywacji tam, tym, ze nikt tam nie doceniał mojej ciekawości, szybkości uczenia się, szerokości zainteresowań, umiejętności - tylko lecieli po schematach, szczególnie pierwszy szef, z którym pracowałam najdłużej. Z góry zakładał, ze skoro jestem kobieta, to jestem gorsza niż koledzy, mówił o mnie z pobłażaniem, nie doceniał niczego - a wręcz umniejszał. Nie widział, ze to ja często pomagałam kolegom przy obsłudze jakiś programów, ze wymyślam różne nowe rozwiązania, które były przyjmowane "naokoło" i nawet jak sami koledzy, przyznawali, ze np.: coś robię super i im w czymś pomogłam - to to olewał i nie przyjmował do wiadomości.
Potem kolejne działy, w których też inwencja i nieszablonowość myślenia nie były cenione, podobnie jak pomysłowość i szybkość nauki - zawsze tam bardziej skupiano się na tym, by dopieprzyć niż na tym, by powiedzieć coś miłego. Taka korporacja, tacy ludzie.

Uffff..., jak dobrze, ze w końcu, choć byłam oporna;) wykopałeś mnie Boże z tej korporacji i pokazałeś ile fajnego mogę robić teraz :)

No ale to moje dywagacje. Chcę się pozbyć do końca otępienia, nieprzytomności i niechęci,  w jaką automatycznie, schematycznie wpadam, gdy mam coś zrobić - rzeczy te nabyłam w trakcie pracy zawodowej. To upierdliwy mechanizm, wiążący się z lękiem przed olaniem, zignorowaniem, dowaleniem, zniechęceniem, oraz dodatkowo z tą przeszłą depresją i zamulaniem się, oraz otępianiem za pomocą internetu. Wiem jednak, ze się tego pozbędę :) i znów będę twórczą, ciekawą świata, lubiącą działać osobą. Ale to będzie fajne - działać w ten sposób, ale już bez motywacji, by podnieść sobie samoocenę, jak kiedyś, ale po prostu dlatego, ze rzeczywiście sprawiało mi to i sprawia radość.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-11, 15:38:22 wysłana przez hydrozagadka »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-08-11, 14:20:27 »
Laka i Inga.
Również nie lubię się wgłębiać w różne rzeczy zwłaszcza jeśli są poza moimi zainteresowaniami a wynikają np. z jakiś obowiązków.
Lubie drążyć temat jak mnie coś interesuje. A i to w takim zakresie jaki mi na dany moment potrzebne.

Niestety jest jakaś presja (nie wiem czy sami ją na siebie wywieramy, czy jest z zewnątrz, pewnie i jedno i drugie), że jak tego nie robisz (czyli się nie wgłębiasz, nie udoskonalasz itp) to nie jesteś profesjonalistą i nie masz szans na rynku pracy.

Ile ja kurcze takich presji nałykałam, to aż się sama sobie dziwie. Powoli dostrzegam ile w tym manipulacji po to by móc ludzi mieć w garści i narzucać im jak mają się zachowywać, podsycać ich lęki.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-11, 14:03:25 »
ja to mam pod tym względem jednak nasrane, nie macie czego zazdroscic, bo spełniona nie jestem :) ale będę! tak mi dopomóż Bóg :D

Ja nie zazdroszczę, ja doceniam :))

I oczywiście, że będziesz spełniona! Tylko sobie na to pozwól i poczuj się z tym w porządku (i zapomnij o wszystkich głupotach, które Ci pokazywały niebieskie i wmawiały białe;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-08-11, 13:03:50 »

Ja mogę materię konsumować, ale już uczestniczyć w tym głębiej np praca, a wcześniej nauka tych wszystkich rzeczy związanych z pracą, gdzie będę musiała wejść w to głębiej i się zaangażować, to mnie odrzuca, to zgłębianie się właśnie w jakieś niuanse i szczegóły np dociekanie różnych funkcji w programie graficznym i rozumienie jak to wszystko działa, ja lubię, ale tylko tak powierzchownie i nie cierpię czegoś udoskonalać, analizować i szukać nowych rozwiązań, zgłębiać wiedzę.
 
Te wszystkie wynalazki, mechanizmy w materii mnie bardzo odrzucają. Nie wiem dlaczego.
Co ciekawe w rozwoju duchowym bardzo chętnie zgłębiam różne zależności, prawa itd. A tu zupełnie nie chce, mózg mi się od razu wyłącza do poziomu warzywa.


Ja mam tak samo i też nie wiem dlaczego.