Ehh ja też ruszyłam, bardziej nie chcąc tematy odrzucenia, nie akceptacji, jakiś ataków związanych z ludźmi.
Kurde, a wolałam tego nie ruszać. Miałam uzdrawiać samoocenę w pracy, ale nie da się, na to wygląda.
Czuję lęk przed byciem sobą, odrzuceniem( w najlepszym wypadku) przez ludzi, za cośtam, choćby dlatego, że ktoś źle zrozumiał moje intencje, albo ma jakieś wyobrażenia.
Buu czuję bezradność i zagubienie. A tym bardziej się boję, im bardziej się na siebie otwieram, na wysokie wibracje, na miłość.