Może to jest tak że pojawia się niby do uzdrowienia coś trudnego, z drugiej strony cześć ciebie się boi.
Ja mam tak że u mnie mam część jakby swojego istnienia, w traumie, której nie mogłem uzdrawiać, tylko pojawiało się w tle, jakby albo z boku, i różne perypetie, jakby rany takie że aż strach się zbliżyć, ale z drugiej strony to już chciałem że jak coś się tam wychodzi, to niech wyjdzie i się uzdrowi, ale to przy różnych częściach nas, w różnych traumach to chyba nie zawsze tak prosto działa.
Mi bardzo pomogła jedna rzecz którą sobie uświadomiłem, a o której nigdzie nie pisano, a może unikałem tego, ale takie coś "że to okej jest się bać, i nie uzdrawiać", wtedy wylało mi się wiadro wstydu że część mnie jest w takim przelęknieniu że nic z tego, a potem mi się zaczeło uspokajać, i różne rozklejki emocjonalne, jakby też bardziej spokojne się stały w tym temacie. Duża ulga, i teraz co jakiś czas, po trochu z lekka, z boku coś się uzdrawia, jakby tempem, bardziej tej części mnie w traumie, która się bardzo boi. Ale to chyba zależy od osoby od traumy itd.