Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83860 razy)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-23, 10:27:08 »
Witek,
OSKARŻANIE ??????!

A spostrzeżenie co do moich skojarzeń wyjątkowo trafne, choć nie w roli (brrr) ;)  Dziękuję.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-04-21, 19:37:36 »
JenKa

Witek dobrze napisał.
Poza tym musiałabyś chyba poznać  mnie i moje dziecko by to ocenić:)
A i tak pewnie rożne wnioski mogłabyś wyciągnąć w zależności od tego co byś zobaczyła w danym momencie.
I to nie jest tak, że ja się pozbywam problemu, bo pracuję nad tym tematem jakieś 8 lat i wspieram moje dziecko, dużo dla niego robię.  Poza tym myślę, że akceptuję je bardziej niż ono samo do tego zachęca, swoim zachowaniem i nastawieniem do mnie.
Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę co jest dobre także dla mojego dziecka. Ja mam nastawienie takie, że szukam optymalnych i najlepszych rozwiązań dla mnie i dla niego.
By zaspokajać jego potrzeby jako dziecka, ale także osoby która się rozwija i spełnia tu na ziemi, tak jak i ja, a przy okazji by było to dobre i harmonijne ze mną i moim rozwojem, spełnieniem. Nie mam zamiaru w wieku 50- lat być sfrustrowaną i nieszczęśliwą kobietą, która będzie miała pretensje do dziecka i świata, że całe życie poświęciła dla tego "niewdzięcznego dzieciaka", który teraz postanowił ze swoją partnerką wyprowadzić się, realizować siebie i mieć w nosie mamusię:) Na razie idzie mi bardzo dobrze, mój syn fajnie się rozwija, bawi,  jest zadowolonym dzieckiem, na ile obciążenia mu pozwalają;) A ja nie czuję, że zaprzepaściłam swoje życie, bo dziecko mnie ograniczyło.
« Ostatnia zmiana: 2014-04-21, 19:44:55 wysłana przez Laka »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-04-21, 19:17:55 »
Jenka
Piszemy, bez oskarżania :)
Wpis w internecie może nie odzwierciedlać całej sytuacji, nie powinien być też podstawą do oskarżających ocen. Być może widzisz siebie w roli dziecka Laki, ale nie powinien być to powód, do tego by kierować do niej swoje emocje.

Bycie na siłę z rodzicem, gdy obojgu (i dziecku i rodzicowi) nie jest to po drodze, nie jest koniecznie najlepszym rozwiązaniem. Niektóre sprawy mogą wyglądać kontrowersyjnie gdy się patrzy z boku, ale nie będąc ich uczestnikiem i nie znając emocji i intencji uczestników, można formułować krzywdzące (niezgodne z tym co jest) oceny.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-21, 18:59:24 »
Przypuszczam, że zaraz posypią się na mnie gromy, że wątek nie ten i sprawa też nie moja, ale zaczęłam tu czytać, szukać wskazówek i inspiracji, a przy okazji trafiłam na wpisy Laki dotyczące jej relacji z dzieckiem. I aż mnie skręca!
Laka,
nie wiem nic o karmach i intencjach, bo w tym temacie jestem kompletnie zielona, ale jako DDD, dziecko z pierwszego małżeństwa, z własnymi (nastoletnimi już) dziećmi wychowanymi samodzielnie z nikłą pomocą dziadków chciałam Cię zapytać, na ile uświadamiasz sobie fakt, że twoje dziecko w połowie jest tobą i choćby z tego względu ZASŁUGUJE na twoją akceptację? Chyba, że właśnie siebie w nim nie cierpisz? Bo, że życie z dzieckiem nie jest łatwe, to sprawa oczywista - choroby, operacje, problemy z opieką, szkołą, pogodzeniem całkiem odmiennych interesów. Ale czy rzeczywisty problem nie znajduje się przypadkiem nie tam, gdzie szukasz?
A co do Najwyższego, też długo nie mogłam uwierzyć w jego dobre intencje. Wszystko przez skojarzenie z ojcem w sensie dosłownym : każde z moich rodziców miało nowe rodziny i nowe dzieci, więc jak mogłam liczyć na inne intencje niż ich? Dopiero zrozumienie ich niedoskonałej natury pozwoliło mi spojrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Czego i Tobie życzę :)


Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-05, 20:09:28 »
Edyta

to  nie  to , ze  trzeba

ja  tez  tak  kiedys  myslalem, a  pozniej  to  tak  samo  sie  porobilo, bez  mojego  swiadomego , z  umyslu  dzialania  , ze  jest tak  super  , ze  nawet  nie  myslalem  ze  tak  moze  byc

i to  bez  uczeszczania  na  jakies  kursy  ustawien  itp



rodzinnie
nie rozumiem o co ci chodziło w tym wpisie ?

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 19:01:51 »
Edyta

to  nie  to , ze  trzeba

ja  tez  tak  kiedys  myslalem, a  pozniej  to  tak  samo  sie  porobilo, bez  mojego  swiadomego , z  umyslu  dzialania  , ze  jest tak  super  , ze  nawet  nie  myslalem  ze  tak  moze  byc

i to  bez  uczeszczania  na  jakies  kursy  ustawien  itp



rodzinnie

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-12-05, 18:04:42 »
A drzewo genealogiczne od którego momentu się zaczyna? Już od rodziców? Bo wtedy trzeba by zacząć od odcinania się od rodziców, a to nie jest takie łatwe.

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-12-05, 17:54:47 »
Leszku,

ile powinno się wykonywać tę modlitwę? Czy to taki jednorazowy rytuał? Mi ona pasuje, ale trochę bym się bała ataków energetycznych/astralnych, gdybym ją wykonywała... Aczkolwiek bardzo bym się chciała odciąć od mojej rodziny, głównie chodzi mi oczywiście o rodzinę biologicznego ojca.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-05, 17:50:31 »
Ja mam własną modlitwę :P

Boże, dziękuje Ci za wyrwanie mnie z chorej i toksycznej relacji z rodzicami. Dziękuje za wsparcie w uwolnieniu się od zaślepień, złudzeń, przywiązania i uzależnienia. Dziękuje :)


:) niestety niektórzy ludzie zawsze będą się upierać że rodziców trzeba kochać i szanować, nawet pozakładają sobie filtry na świadomość aby nie widzieć i nie pamiętać a potem zdziwienie skąd ta depresja, transy, nałogi.
Tą iluzję opisuje Alice Miller w książce "Dramat udanego dziecka".

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-12-05, 14:23:42 »
Ja mam własną modlitwę :P

Boże, dziękuje Ci za wyrwanie mnie z chorej i toksycznej relacji z rodzicami. Dziękuje za wsparcie w uwolnieniu się od zaślepień, złudzeń, przywiązania i uzależnienia. Dziękuje :)

Nieco cyniczna modlitwa, ale cóż - taki mam teraz nastrój. Ciągnący się od miesiąca temat urwania kontaktu z rodzicami się stopniowo uspokajał mimo że do niczego nie doszło takiego. Miałem cięższy emocjonalnie okres, a potem stopniowe wyciszanie się i ugruntowywanie się w poczuciu niewinności wobec moich decyzji.

W międzyczasie dowiadywałem się od siostry (celowo, żeby się nie łudzić, że rodzice w jakikolwiek sposób starają się zrobić cokolwiek dla naszej relacji) mnóstwa chorych rzeczy, które mówili na mój temat i to kompletnie bez powodu. Nie chce mi się tego już nawet analizować ani wymieniać, więc pominę te treści w swoich wywodach.

Cieszę się, że mimo iż temat nie jest całkowicie zamknięty, ja czuję się praktycznie wolny w 99% od nich, cieszę się też że mimo wątpliwości nie uległem społecznym presjom (silnym nawet w naszym rd środowisku) na temat rodziny i tego jak to trzeba na siłę się trzymać ludzi, którzy są toksyczni, z którymi nie ma się nic wspólnego tworząc relację, która nikomu nie przynosi nic dobrego - tylko dlatego, że to rodzice.

U siebie zauważyłem takie pierwotne, silne lęki związane z przetrwaniem - z pozycji dziecka rodzice byli tymi, którzy zapewniali przetrwanie i bez których nie dało się przetrwać. To przekonanie sprawia, że sporo ludzi nie wyobraża sobie swojego życia bez rodziców i nie jest w stanie odpuścić relacji z nimi, bo za bardzo ich przeraża wizja bycia aż tak samodzielnym i niezależnym (nawet jak się widzi rodziców raz do roku i się w ogóle nie jest od nich zależnym finansowo, to i tak sama "otwarta furtka" sprawia, że czujemy się bezpieczniej). Mi tam sprawę ułatwiło poczucie, że Bóg o mnie dba i że w sumie bez niego i tak moje życie byłoby totalnie przegrane i może nawet już bym nie żył, więc w sumie co mi tam - mogę się się Mu oddać całkowicie i niech się dzieje wola nieba. Gdybym miał stracić pracę czy coś to i tak jakoś sobie poradzę, na pewno nie zginę.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 13:04:48 »
Boże Ojcze, dziękuję Ci za miłość do rodziców, która jest zaszczepiona w sercu moim. Nie dopuść, aby to uczucie kiedykolwiek wygasło we mnie; chroń mię od tego wszystkiego, co by ich zmartwić lub zasmucić mogło i nie pozwól, abym zapomniał, że im życie, wychowanie i opiekę winien jestem. Nie mogę ja im odwdzięczyć się za wszystkie dobro jakie mi wyświadczyli, Ty więc, o mój Boże, nagródź ich za mnie. Ześlij na nich wszystko co dobre, pozwól im długo i szczęśliwie żyć, a mną tak kieruj, ażebym ich zawsze szanował i kochał, żadnej przykrości im nie sprawił, a z czasem stał się podporą ich starości.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-22, 17:25:52 »
Bardzo dobry artykuł - http://dorotazawadzka.natemat.pl/50291,krzywe-zeby

Czyli jak nie wychowywać dziecka straszeniem i zakazami, oraz co warto robić w zamian;

Aż szkoda, że rodzice u mnie uwazali za oczywistość, jak coś zrobiłam ładnie i dobrze, i raczej skupiali się na naganach, karach czy zakazach. Choc całe szczęście nie było też nadtwo przekazów w stylu "nie biegaj bo sie spocisz" - akurat pod tym wzgledem było fajnie, bo i rower , i narty od dzieciństwa miałam;

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-11-01, 13:29:34 »
Ktoś mi podesłał "modlitwę" o uzdrowienie drzewa genealogicznego.
Trochę ja przerobiłem na potrzeby tych, którzy rozumieją, czym jest modlitwa i zamieszczam:

Usiądź wygodnie, zapal świeczkę, wycisz się i pomyśl o swoich przodkach o rodzicach i ich rodzicach, jak całe pokolenie to dwie niekończące się, płynące linie za nami... zrób to powoli nie śpiesząc się, poczuj te siłę za sobą...
Jeśli trudno ci poczuć siłę przodków, a czujesz ciężar i napięcie, wiedz, że czas to uporządkować jak  najszybciej.

  Wypowiedz słowa: "Ja... (imię i nazwisko) , odcinam wszelkie negatywne energie i wpływy z drzewa genealogicznego moich przodków. I pozwalam Bogu, by wypalił wszelkie negatywne energie i wpływy z drzewa genealogicznego moich przodków.
 Odcinam : MANIPULACJE W IMIĘ miłości, toksyczne związki, biedę, kłótnie o majątek, nieuczciwość, choroby fizyczne i psychiczne, przemoc i agresję w rodzinie, przemoc wobec dzieci, wobec zwierząt, brak szacunku do kobiet i mężczyzn, nałogi, aborcje, samobójstwa, morderstwa, okultyzm, klątwy... (możesz dodać inne problemy, które czujesz, I USUNĄĆ TE, KTÓRE CIĘ NIE DOTYCZĄ). I pozwalam Bogu, by wypalił wszelkie... (POWTÓRZYĆ, CO UWALNIAŁEŚ)
NASRTĘPNIE:
DZIĘKUJĘ ZA..... (ZA WYPALENIE TEGO, CO POZWOLIŁEŚ WYPALIĆ)
 
 Z BOŻĄ POMOCĄ Wypełniam teraz to drzewo genealogiczne świetlistą energią miłości, zdrowiem fizycznym i psychicznym, bogactwem materialnym , dobrobytem, doskonałymi relacjami partnerskimi  i międzyludzkimi, wiedzą ,mądrością, szczęściem, spełnieniem, spokojem ducha, harmonią, powodzeniem, zdrowymi relacjami w rodzinie... itd.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-25, 07:44:34 »
Właśnie się zastanawiam nad tym. Czy mamy wpływ na to żeby nasze dzieci były bezpieczne, przecież to od nich zależy.
Wiesz, że kahunowie mieli tzw. praktykę kochajacej społeczności-coś na zasadzie wspieram CIę w tym co dla Ciebie dobre. Idąc tym torem dalej-akceptuję Twoje bezpieczeństwo, nawet jeśli okaże się, że świetnie sobie radzisz a ja Ci jestem zbyteczna, jeśli to dla Ciebie dobre. Oczywiście z zastrzeżeniem, że nie przesądzam co jest dla Ciebie dobre i tego mojego {przesądu"nie wymagam od Ciebie.
Akceptacja nierozerwalnie wiąże się z bezpieczeństwem-->to takie kwiaty, ktore w odpowiednich warunkach rozkwitają dając wartość pomnożoną, a w gorszych butwieją.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-25, 05:57:11 »
Właśnie się zastanawiam nad tym. Czy mamy wpływ na to żeby nasze dzieci były bezpieczne, przecież to od nich zależy.

Moim zdaniem pośrednio tak.
Jeżeli boisz się o swoje dzieci to one to odbierają (np. poprzez twoje zachowanie, twoje reakcje, emocje), że jest niebezpiecznie, że świat jest niebezpieczny. Jeżeli przekazujesz im, że świat jest dla nich bezpieczny to one czują się bezpiecznie i są bezpieczne. Pewnie im mniejsze dzieci tym większy wpływ. Ale oczywiście dzieci oprócz tego mają swoja wolę i swoje intencje. Nie wiem natomiast co jest jeżeli dzieci są już dorosłe.
« Ostatnia zmiana: 2012-10-25, 05:58:56 wysłana przez Lilliole »