Właśnie ostatnio zauważam cudowne działanie tego mechanizmu w moim życiu. w medytacji, którą przerabiam mam trochę zdań typu "Z przyjemnością otwieram się na to, aby w każdej sekundzie mojego życia, przybywało mi coraz więcej powodów do zadowolenia z mojego życia" i w efekcie zaczęła się lawina drobnych i nieco większych sukcesów. Wszystko się świetnie układa w taki sposób, aby maksymalizować moje zadowolenie. Jak piszę zaliczenie to dostaje najbardziej pasujące mi pytania, jak mam coś kupić to tak trafiam, że wszystko załatwiam po drodze i tak krótkim czasie, że mogę zdążyć na wcześniejszy autobus do domu, itd. Po prostu czuje jakby wszystko wokół mi sprzyjało i dbało o moje zadowolenie

Jako, że wcześniej moje życie było pasmem porażek i pozbawione nawet tych drobnych przyjemności - to te drobnostki, które mam teraz cieszą mnie jak nie wiem co - i w efekcie te mechanizmy dające mi powody do zadowolenia działają coraz silniej. Wspaniałe uczucie - takie wpadanie w spiralę samo nakręcającego się zadowolenia
