Ja pamietam, ze jako male dziecko ciagle gadalem o jakis piramidach i non stop ogladalem fotografie i pasjami ogladalem serial ,,Siedem zyczen". Budowalem tez z klockow i kawalkow tasmy takie budynki, co maja w Tybecie a z nich zwisaja kolorowe sznurki

. Nawet do dzis pamietam jak na nie wolalem - budowle z kosmosu. Pamietam tez zabawy w zabitego Indianina, w siedzenie w pieczarze na egozytycznej wyspie i dawanie sygnalow ognistych, jakas blizej niezidentyfikowana erupcje wulkanu/katastrofe. Jest tez stary, mily pan z wielka biala broda naczylajacy sie nademna (albo i kilku). Wreszcie pasjami rysowalem jakies dziwne rysunki (przewaznie motyw burzy, huraganu, ciemnych chmur z piorunami) oraz mialem manie liczenia na kalkulatorze jakis dziwnych liczb (fascynacja numerologia???), w przeraznie wbijaly mnie opowiesci o kosmosie i statkach (do dzis dnia mam np. uraz do lekarzy i operacji, robierania sie przed nimi) chociaz dzis lubie nawet fantastyke. No i jako dziecka wrecz panicznie balem sie zostawania samemu w domu i czulem taka ciagle dziwna samotnosc nawet przy rodzicach....a najlepsze jest to, ze tym starszym panem z dzieciecych wspomnien...chyba jednak nie odwaze sie tego powiedziec bo jak dzis zobaczylem to samemu nie moglem sie nadziwic

(a moze sobie juz wkrecam....nie wiem). Tak wiec fajnie byc dzieckiem i lubie obserwowac ich zachowanie.
W ogole to raczej nie pochlanial mnie swiat zewnetrzny wtedy

. Trudno mnie bylo zagonic do innych dzieci czy na podworko. Ciekawym dzieckiem bylem, nie ma co.