Nie wiem gdzie to napisać, więc wybieram wyznania

Zatem wyznaję, że:
Dzisiejszej nocy śniło mi się, że zwoływałam wszelkie demony, strzygi i "nienazwanych" z głębin piekieł, aby szykowały się na wojnę. Widziałam dokładnie jak wyglądały (wolałabym tego nie pamiętać), widziałam jak wygląda ich świat, czułam prawie fizycznie miejsce przejścia, słyszałam dźwięk "trąbki" nawołującej do zebrania się w drogę. Osobiście się bałam i miałam nadzieję, że nie zauważą, że jestem przerażona tym jak jest ich wielu. Walczyłam z instynktem, który kazał uciekać. I stojąc tak, nie rozumiałam dlaczego to właśnie ja je zwołuję, nie wiedziałam po co, ale moje ciało wołało ich i mówiło do nich tak, aby rozumieli, aby wiedzieli, że to już czas. Dodawałam im werwy i nakręcałam, aby byli gotowi do walki. Jednocześnie nie rozumiałam dlaczego i co dokładnie robię.
Nie wiem o co chodziło. Zdarzały mi się kiedyś "przygody" z niskim astralem, ale to było tak dawno temu..., i sesji był ogrom w temacie, nie oglądam nic o ząbiakach, demonach, ani nic w tym guście co by mogło pobudzić moją PS.
Mój miły też spał dzisiaj niespokojnie i po obudzeniu miał niemrawą minę. Jak zapytałam co mu się śniło to stwierdził, że chaos i nic więcej nie był w stanie powiedzieć.
Ktoś ma jakiś pomysł?