DarkAngelBubu
Dobrze mówisz, że są leniwi. Przeszłe wcielenia są często taką wymówką, że to nie ja sobie stworzyłem/wybrałem teraz to czego doświadczam, tylko karma mnie taka z przeszłości przygniata. Ja teraz wcale tego nie chciałem, nic takiego sobie na to życie sam nie zrobiłem, nie wykreowałem tego. A co ja mogę za to że to cholerstwo się tak ciągnie za mną, taka karma, takie wcielenia... Kiedyś może nabroiłem, ale z moim życiem obecnym to nie ma nic wspólnego, to wszystko z poprzednich wcieleń jest. Tak, tak.

Pewnie, że jesteśmy zbiorem wszystkich naszych przeszłuch żyć, ale odpowiedź na nasze wszystkie problemy możemy znaleźć w obecnym.
Dalej uważam, że nie miałoby to większego sensu zapominać przyczynę karmy po to właśnie, żeby się od niej uwolnić, dziwny to pomysł. No chyba, że zgodzisz się że nie istnieje karma z poprzednich wcieleń, to wtedy to ma większy już sens co powiedziałeś. Nie ma to żadnego głębszego sensu, że drogą do uwolnienia się od czegoś, jest zapomnienie przyczyny, jeżeli ona dalej ma niby działać, raczej mogłoby być na odwrót niż to co mówisz. Otoczenie daje mu np. przez kontrast, ograniczenia, początek jakby pożadaniu, żeby coś zmienić, to by się zgadzało. Ale dlaczego to ma być przeniesione z poprzednich wcieleń, a nie wybrane przez duszę na to wcielenie, jako to czego właśnie chce w nim doświadczyć?
Ja oczywiście, jak chyba widać, nie mówię, że poprzednie wcielenia nie istnieją, tylko może to co jest postrzegane jako karma z poprzednich wcieleń niekoniecznie jest z poprzednich wcieleń. Może ktoś się kiedyś pod coś podpiął, uznał że tak się poprzednie wcielenia przedstawiają(bo jakżesz nie!...), karma z nich konkretnie, inni zaczęli po kolei tak samo jak on się dostrajać do tych samych rzeczy, na to nastawieni, za mistrzem święcie przekonanym o słuszności swojej, jako że byli uczeni że to je to i tak trzeba i wyłapywali po prostu to samo co wszyscy wokół, co tam u nich było "w powietrzu", po tych samych nitkach, no i kręci się to tak. Żyją w przeszłości, nie do końca wiadomo czy prawdziwej, zamiast w teraźniejszości. Znaleźli winnego, żeby nie przyznać się przed sobą do tego, że sami kreują własną rzeczywistość. To działa też w inną stronę, dowartościowania się tym co to niby było a nie jest, inny sposób przełknięcia swojego nie do końca fajnego życia i wielu też w ten sposób znajduje radość w tym że byli kimś tam zajebistym. I im to się przypomniało, a i ktoś potwierdził. Nawet ludzie wysyłają sobie zdjęcia takiej osoby co tam kimś była, bo podejrzewają że mogą z nią mieć karmę, albo proszą innych o nie, takie śmieszne rzeczy, sądzę że to znasz. Poważni z pozoru ludzie. Wszystko to w ich wypadku najczęściej niestety uciekanie od kreowania swojego życia, albo zwalanie winy na coś za nie, za to co się im przytrafia, że to tak wyszło, a nie oni mają władzę nad tym. Nie mówię, że we wszystkim ci ludzie błądzą, ale w niektórych sprawach może jednak. To fajnie, że Leszek zrobił to co zrobił, przecież ja mu wrogiem nie jestem. Ja sobie cenię te wszystkie nauki. Przede wszystkim zrobił jakiś system, łatwy do zastosowania dla innych, tak żeby inni się nie musieli natrudzić tyle co on. Taki że nie musi być ani za mądry, ani za ambitny a regreserem może być... Mylić się jednak mają prawo wszyscy. I potępiać to, co nie potwierdza im ich założenia. A nuż jednak tam w czymś jest więcej sensu niż w tym. Może coś jest mniej "zwiedzione" niż my sami, może to my widzimy sprawy zbyt płytko...
Druga sprawa, że nie neguję skuteczności terapii tego typu. Jeśli energia się uwalnia, to historyjka do tego jest mało istotna. To może działać i działa i ok. Tylko może lepiej nie żyć tymi historyjkami za bardzo i w ogóle brać sobie na nie grubą poprawkę, a nie ślepo za fakt. Np Scjentolodzy robią sobie coś podobnego do regresingu. Z wykrywaczem kłamstw, wariografem czy jak to się nazywa, wchodzą w jakiś swój temat, jakiś stan czy coś tam i powtarzają go aż nie ma reakcji emocjonalnej na sprzęcie, przestaje im "wywalać". I to im działa. Tylko, że im się też przypominają te same statki kosmiczne, te same rzeczy, wszystkim ponoć. Może każdemu, każdej "grupie" według chęci, na co tam jest ciśnienie akurat. A dlaczego mają w nosie, czy głupio z tymi statkami dla kogoś wyglądają? Odpowiedź jest taka, że im ta terapia dała realne efekty. No i podobnie jest tu z tym, czym się na tym forum zajmujemy.