To ja się dołączę, bo to akurat aktualny temat dla mnie:D Jakoś tak nigdy nie traktowałam na poważnie tych teorii o atakach energetycznych i tego typu rzeczach, ale muszę przyznać, że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać. Moja podświadomość była zawsze podatna na wpływy innych ludzi, od przejmowania się czyimiś opiniami, docinkami, po zastanawianie się co ja takiego tym ludziom zrobiłam, że mnie tak traktują i uzależnianie mojego samopoczucia od tego typu akcji. Duużo się zawsze przejmowałam, najlepiej jeszcze na zapas. Oczywiście miałam silne intencje, żeby inni mi pociskali na każdym kroku, wiem że gdyby nie moje prowokacje, nie doszłoby do większości z nich. Pooczyszczałam sobie sporo w tych tematach i w kwestiach relacji z ludźmi i mojego wyrażania siebie wśród innych zrobiłam ogromny krok do przodu, ale zdaję sobie sprawę, że jakieś syfy prowokacyjne jeszcze we mnie siedzą. Podatność na odpowiedzi, czy ataki same w sobie też z pewnością nie jest do końca oczyszczona.
No i ostatnio dzieją się dziwne rzeczy ze mną i muszę przyznać, że w taki sposób się jeszcze nie czułam. Od kilku dni boli mnie głowa codziennie, samopoczucie mam cały czas takie sobie, choć wcześniej było naprawdę dobrze (z resztą pracuję intensywnie od dwóch miesięcy nad optymistycznym nastawieniem do życia), sny też mnie męczyły krótki czas temu. To z pewnością nie jest kwestia jesiennych depresji, czy niewyspania, bo jesień jest moją ulubioną porą roku i zawsze jak tylko zaczynają spadać liście i powiewa chłodny wiatr czuję wszechogarniającą przyjemność:P
Ta nieszczęsna głowa - ból do wytrzymania, ale strasznie nieprzyjemny, jakby coś próbowało mi wywiercić dziurę w czaszce. Np. dzisiaj niby miałam dobry dzień, nic się nieprzyjemnego nie działo, atmosferę w pracy miałam fajną, w domu też wszystko ok, ale czuję się cały czas niezdolna do normalnego funkcjonowania. Zastanawiam się czy to przez te zmiany związane z moją pracą i przez moje cele, które mnie teraz przerastają czy chodzi o coś więcej, bo te codzienne bóle głowy i brak chęci do działania budzą we mnie uczucie jakby mnie coś wysysało z energii życiowych...
Szukam teraz pracy jako ilustrator książek dla dzieci, tzn. zaraz będę szukać, bo jestem teraz w trakcie kończenia swojego portfolio. To dla mnie bardzo duża zmiana jeśli chodzi o tematy pracy, w końcu wyrywam się ze zwykłej etatówki, która jest poniżej moich możliwości. Miejsce w którym pracuję jest bardzo specyficzne, mam tam kilka relacji karmicznych, bardzo silnych z resztą, więc możliwe że to presje od mojej szefowej między innymi, bo czuje że wyrywam się z ich struktury której się tak kurczowo trzymają. Ostatnio też pisałam o tym, że odezwał się do mnie mój były, który bardzo nachalnie nalegał na spotkanie i odzywa się do mnie co najmniej raz na pół roku w nadziei, że zostanę jego przyjaciółką. Eh, są też i inne rzeczy, związane z jeszcze innymi ludźmi, więc w sumie to się nie dziwię że mnie ta głowa tak boli, idę sobie zaparzyć ziółka:P
Wiem jedno, na pewno nie zamierzam się poddawać i uparcie będę dążyła do mojego celu, wywala mi bo moje życie zawodowe wywraca się do góry nogami, wszytko się dzieje tak szybko i jest bardzo intensywne, ale wolę to niż stagnację i niemoc w temacie czy lata czekania aż się jakimś cudem coś zmieni. Nie chcę powolnych zmian, chcę ich już teraz. Wymodliłam sobie te zmiany, wypycha mnie do realizacji moich celów to teraz muszę temu wszystkiemu podołać;)
Indra
Pięknemu zawsze na głowę wchodzą... z zazdrościów
