Autor Wątek: Medytacje i inspiracje  (Przeczytany 33670 razy)

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-26, 00:04:37 »
A potem w koncu "powrot do domu"?

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 23:46:27 »
Martinus, mysle ze czuje w medytacji wlasnie to o czym mowisz. Pytanie tylko czy jesli komus sie uda oswiecic to w nastepnym wcieleniu i tak bedzie zaczynal od nowa? Czy raczej bedzie takim zlotym genialnym dzieckiem? Z drugiej strony tak dwa wcielenia poswiecic na tworcza medytacje to w trzecim jest szansa na wielkie rzeczy! :)

No tak też można :). Jedno życie poświęcić na medytację, codziennie z 8 godzin przez np. 80 lat i może akurat w nowym wcieleniu byłoby już fajnie. ;).

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 23:43:56 »
no jak sie tyle wcieleń poświęcało na mniej zacne rzeczy, to teraz taka "chwilka" na odnalezienie prawdziwości istoty rzeczy raczej jest konieczna :)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 23:41:43 »
Umysł doświadcza rzeczywistości cały czas, to umysł jest sztuczną tożsamością, jest też tym dzięki czemu ten świat istnieje. Jest skończony i dlatego rzeczywistość tego świata jest skończona i dlatego poznanie tego świata moze być pełne i kompletne, domkniete, całkowicie zrozumiane.

Tak dzisiaj miałem trochę wglądów w umysł, czym jest itd. I zobaczyłem go jako taka przezroczysta przestrzeń. Przestrzeń, z której coś może powstać. Poczułem, że naturą umysłu jest kreacja, tworzenie. I teraz, że pobudzać umysł do kreacji może nasze prawdziwe ja, czy jaźń, jak Ty to nazywasz Ola, albo sam umysł, np. sztuczne tożsamości w umyśle, które w pewnym sensie podtrzymują same swoje istnienie.

Myślę, że warto zauważyć, że umysł to nie jest to, co produkuje. Nie do końca przynajmniej. Niektórzy tak twierdzą, że np. myśli tworzą umysł itd. Myśli znikną, umysł też zniknie. Ale według mnie wtedy oni mówią nie o tym naturalnym, boskim umyśle, ale o substytucie umysłu, który jest tworzony właśnie przez ogół tych sztucznych tożsamości.

Ja to widzę we wglądach, że dana sztuczna tożsamość ma kontrolę nad danym obszarem umysłu. Wtedy w tym obszarze blokowana jest intencja z poziomu siebie prawdziwego, wyższej jaźni, jaźni itd. I to jest kreowane, coś, co pochodzi ze sztucznej tożsamości. To, w życiu doświadczamy, umysł to kreuje.

Gdy taka pętla sztucznej tożsamości, która włada częścią umysłu znika, odblokowuje się intencja prawdziwego ja i zaczyna się proces jej urzeczywistniania. Samoczynnie w pewnym sensie. Ta intencja prowadzi do działań różnych, ale to nie jest już robione na siłę, bardziej to czuje się jak płynięcie. Jakaś prawda z poziomu rzeczywistego ja, nas prawdziwych, jest realizowana w życiu, urzeczywistniana.

To, co Ola nazywasz umysłem, jako przeszkodę w oświeceniu, to ja nazywam substytutem umysłu, tego boskiego, przez którego przenikają intencje prawdziwego ja, które są manifestowane. Prawdziwe ja jest nieustannie manifestowane w ciele, w codziennym życiu itd., gdy naturalny umysł nie jest w niewoli sztucznych tożsamości.

A ten substytut umysłu tworzony przez sztuczne tożsamości, to właśnie blokuje intencje prawdziwego ja, działanie z poziomu prawdziwego ja i tkwi się wtedy w nieprawdzie o sobie, nieprawdzie w życiu itd.

Mam wrażenie, że w wielu miejscach stworzyła się taka nienawiść do umysłu. Serce jest super, ok, ale umysł bleee, niepotrzebny, przeszkoda itd. Ale wszystko zależy tutaj, czy widzi się prawdę o tym, czy wyobrażenia.

Aha, jeszcze taka ciekawa rzecz mi się właśnie pokazała kiedyś. Że jak znika działanie sztucznych tożsamości na umysł, to wtedy odblokowuje się działanie miłości na umysł, i wtedy już miłość zarządza umysłem. Miłość, czyli pewnie prawdziwe ja, które ma taką naturę w sumie itd.

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 23:39:05 »
Martinus, mysle ze czuje w medytacji wlasnie to o czym mowisz. Pytanie tylko czy jesli komus sie uda oswiecic to w nastepnym wcieleniu i tak bedzie zaczynal od nowa? Czy raczej bedzie takim zlotym genialnym dzieckiem? Z drugiej strony tak dwa wcielenia poswiecic na tworcza medytacje to w trzecim jest szansa na wielkie rzeczy! :)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 23:34:00 »
Co to da? To, że stopniowo będzie w życiu codziennym urzeczywistniane to, co doświadczyliśmy w medytacji. Dlatego pewnie z czasem - np. po 40 latach codziennej medytacji ;), albo i dłużej - ktoś w końcu oświeci się i będzie tego stanu doświadczał w życiu codziennym.
;))))) ale w sumie... po tylu wcieleniach 40 lat to nie jest zły szacunek.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 23:23:48 »
Czym zatem jest medytacja i do czego jest nam potrzebna jako technika? I dlaczego nasza dusza jest tak bardzo zalezna od stanu funkcjonowania materialnego mozgu? Z ciekawosci pytam.

Dzisiaj tak właśnie sobie pomyślałem, czym ta medytacja jest i dlaczego np. można w medytacji mieć wglądy w prawdę, można mieć super stany, ale potem w życiu codziennym to mija.

I tak doszedłem do takiego wniosku, że w medytacji wyłącza się działanie sztucznych tożsamości, pętli, innymi słowy umysł wycisza się. Nie ma bodźców, które by aktywowały sztuczne tożsamości, więc one wyciszają się i wyłączają. One dalej są, te pętle sztucznych tożsamości, ale wyciszają się i wyłączają w trakcie medytacji. Wiadomo, nie wszystkie, ale część itd.

I teraz, gdy one są wyłączone, wtedy jesteśmy w stanie świadomością wejść na głębsze poziomy siebie. A tam mieć wglądy w prawdę, w naszą naturę. Można mieć cudowne stany, np. oświecenia itd., doświadczyć ich.

Ale, gdy wrócimy do codziennego życia, to może szybko minąć, ten wspaniały stan, który doświadczyliśmy w medytacji. Dlaczego? Dlatego, że znowu włączają się pętle sztucznych tożsamości pod wpływem napotykanych bodźców w życiu codziennym, a w nich blokowanie różnych aspektów nas prawdziwych, które mogliśmy doświadczyć w medytacji.

Jednak, tak przeczuwam, od teraz, ponieważ doświadczyliśmy w medytacji prawdy, te pętle mogą zacząć znikać, bo u podstawy siebie wiemy już, że np. naszą naturą nie jest brak czegoś, że to nie jest w nas rzeczywiste, ale w nas gdzieś głębiej jest pełnia czegoś, że np. jest w nas miłość. I wtedy może po takiej medytacji następować stopniowo wychodzenie z tych pętli sztucznych tożsamości. Sama wiedza, że w nas jest pełnia czegoś nie wystarczy, trzeba to doświadczyć, żeby mogło nastąpić wychodzenie z takiej pętli.

Co to da? To, że stopniowo będzie w życiu codziennym urzeczywistniane to, co doświadczyliśmy w medytacji. Dlatego pewnie z czasem - np. po 40 latach codziennej medytacji ;), albo i dłużej - ktoś w końcu oświeci się i będzie tego stanu doświadczał w życiu codziennym.

Myślę, wierzę, że są jednak szybsze sposoby na powrót do swojego naturalnego stanu, do zdrowia tak naprawdę.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 23:17:36 »
Lynd, proszę Cie..

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 22:33:47 »
Leszek,
Myślę że o takich rzeczach jak teraz mówię ja, Martinus i Olga, nie da się normalnie dyskutować. To zawsze będą mniej lub bardziej pozornie niespójne stwierdzenia. Bardziej negujące niż coś potwierdzające. A dyskutowanie na ten temat bez osobistego doświadczenia to w ogóle jakaś komedia.


"Czy przeczę sam sobie?
Dobrze więc, sam zatem przeczę sobie.
(Jestem duży, i mnogość zawieram.)"
(Walt Whitman)

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 22:02:55 »
Medytację należy praktykować po to, żeby przyzwyczaić umysł do funkcjonowania w stanie medytacyjnym. I dopiero wtedy można pojąć, o co właściwie w tej praktyce chodzi.

Czym zatem jest medytacja i do czego jest nam potrzebna jako technika? I dlaczego nasza dusza jest tak bardzo zalezna od stanu funkcjonowania materialnego mozgu? Z ciekawosci pytam.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 21:44:24 »
Ale to nie koniec :)

Leszek! pierwszy raz wewnętrznie się zgadzam z czymś co napisałeś, aż się z siebie uśmiałam :))

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-08-25, 21:39:05 »
Uważam, że na temat medytacji nie powinno się dyskutować. Szczególnie nie powinno się dyskutować i rozważać na temat objawień medytacyjnych. Wielu Mistrzów uczy, ze to tylko złudzenia. Ja wiem, ze nie do konca tak jest, ale generalnie tak.

Medytację należy praktykować po to, żeby przyzwyczaić umysł do funkcjonowania w stanie medytacyjnym. I dopiero wtedy można pojąć, o co właściwie w tej praktyce chodzi. Ale to nie koniec :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 21:28:05 »
Rusztowanie, dom, atomówka. A kto wie co dalej :)
Zresztą, jedyne sensowne podejście to "jestem tam gdzie jestem, a ci wyżej to niech gadają zdrowi, i tak im nie wierzę." ;)

Davvidia,
No nic nie pozostaje jak tylko uwierzyć, że postrzegasz jakiś większy plan -_- A ELIZA to program komputerowy, ciekawy zresztą:P

Olgu,
U mnie zaczęło się od pytania "kim jest ten, kto zadaje to pytanie." :)

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 20:42:10 »
Czyli osiagniemy oswiecenie poprzez zaprzestanie rozwoju?
Przypomnimy sobie jak pisac, czytac i mowic bez nauki bo w poprzednim wcieleniu potrafilismy? Stanie sie to spontanicznie i niespodziewanie, wiec ksiazki na bok bo nauka i rozwoj to szcztuczny twor? ;)

Dualizm jest wszedzie: elektrony i protony, plus i minus, cialo zywe i cialo niezywe, byt albo niebyt. Bog jest albo go nie ma. Nie ma tak, ze jest troche albo prawie wcale. Jest 0 albo 1. Tak samo z dusza. To jest dualizm.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-25, 20:33:28 »
Mi się wydaje, że wyjście z dualizmu to jest to co wcześniej Kinga napisała. Że nie trzeba się bać, że coś
się straci gdy uświadamiamy sobie, że sami mieliśmy intencje by to stracić, że to była NASZA kreacja, intencja i wola. Gdy wychodzi się poza zaślepienia w każdym jednym temacie. Wtedy można mieć, doświadczać przyjemności i już jest się poza biegunami.
Gdy jesteśmy już tak spełnieni, to wtedy dopiero może przyjść pogłębienie tego, jeszcze większa transformacja. Ale to już jest kolejna półka, wyższy poziom.
Myślę, że oświecenie nie jest samo w sobie niczym uwarunkowane, może stać się w każdej chwili, ono poprostu już potencjalnie jest i tyle.
Ale to my musimy sobie na nie pozwolić, a aby sobie pozwolić, trzeba znów wyrazić intencje, zgodę, w tym sensie być gotowym. Jeśli nie jest się wystarczająco spełnionym, nie wyszło się poza te dualności( uważam, że jest to proces), to nie jest się gotowym na to by zgodzić się na oświecenie. Bo pś ściąga, blokuje. Ją ciągnie do tych rzeczy, którą są jeszcze nie rozwiązane, nie spełnione.

Wg mnie wszystkie te pomysły powrotu do Boga, różne praktyki to były próby osiągnięcia tego powrotu na skruty, bo komuś zaświtało, że jest tak i tak, więc pojawił się pomysł jak w lini prostej to obejść.
I zwykle kończyło się porażką.
« Ostatnia zmiana: 2013-08-25, 20:35:41 wysłana przez Laka »