Autor Wątek: Medytacje i inspiracje  (Przeczytany 33667 razy)

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 20:16:41 »
Nie rozumiem czegos tutaj co piszecie :) Skoro jestesmy kompletnoscia to po co nam inni ludzie? Czemu ludzka natura jest taka, ze zle czujemy sie sami? To jest w nas zapisane od chwili urodzin. Dziecko wraz z pierwszym oddechem potrzebuje drugiej osoby - w tym przypadku matki. Udowodniony jest wysoki wspolczynnik smierci noworodkow, ktore nie mialy kontaktu z matka zaraz po przyjsciu na swiat. Taki szkrab jest zalezny od opieki, milosci i obecnosci rodzicow. Potrzebuje ich do przezycia i to nie jest jego karma. Podobnie jak tlen i pozywienie. W calej boskiej przyrodzie nie ma istot, ktore nie mialyby obydwu: duchowych/emocjonalnych i materialnych potrzeb dowolnego typu. To jest dualizm. Dusze moga sie manifestowac w roznej plci, cialo wybieramy danej plci - dualizm jes wszedzie - nawet pomijajac kwestie moralne.

Dlatego tez nie jestem w stanie wyobrazic sobie calkowite odciecie potrzeby oddychania chociazby. Pewnie, mozemy wykonywac cwiczenia wstrzymywania oddechu i bawic sie tym, przekonujac ze jest to dowod na to ze tlen jest nam zbedny. Ale kazda taka zabawa ma swoje granice. Chyba, ze pojdziemy droga Buddyzmu, ktora zaklada uwolnienie sie od wszelkiej rzadzy i gdzie mnisi potrafia podpalic sie na ulicy i nawet nie drgnac bo tak sa wyprani nawet z instynktu przetrwania droga cwiczen umyslowych (neuroplastyka i NLP czynia cuda, ale oddzialywuja tylko na jednostke podejmujaca akcje, zmieniaja postrzeganie ale nie rzeczywistosc). Ale wtedy rownie dobrze nalezaloby po prostu polozyc sie i umrzec i potraktowac to jako wyzwolenie i ostateczny dowod rozwoju bo nastepuje pokonanie wszelkich "slabosci". Wyobrazcie sobie jak smutnie wtedy wygladaloby sle wielkie i martwe dzielo stworzenia....

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-25, 18:54:38 »
Hej Martinus,



Piszesz tak:

"Ja to nazywam sztucznymi tożsamościami, które kontrolują umysłem. Każda kontroluje jakąś częścią umysłu. I umysł zamiast doświadczać rzeczywistości, dąży do celów, żeby osiągnąć coś, czego według jego widzenia nie ma"


Umysł doświadcza rzeczywistości cały czas, to umysł jest sztuczną tożsamością, jest też tym dzięki czemu ten świat istnieje. Jest skończony i dlatego rzeczywistość tego świata jest skończona i dlatego poznanie tego świata moze być pełne i kompletne, domkniete, całkowicie zrozumiane.


Odczułam że dajesz taki przekaz, ze nawet w pozytywnym doświadczeniu mozna zrobic sobie sztuczna tożsamość - i potwierdzam.
Nie wiem w jaki sposób rozbudzileś to w sobie, mi to przyszło w medytacji. W medytacji są coraz wyrzsze wtajemniczenia obejmujące tez "rezygnacje z pragnień i przyjemności życia" i to prowadzi jeszcze do większego wglądu, ze nie jesteś ani przyjemnością, a ni niczym innym co pochodzi z umysłu. I tutaj właśnie miałam zwarcie, bo ja to ogolnie wiem,wiedzialam itd ale gdy to się otwiera w człowieku i potem wychodzi się z tego tematu to umysł który jest jeszcze "trzymany" przegrzewa się dodatkowo wywalają przekonania nt oświecenia, karma, praktyki, itd. Ale jednoczesnie jest coraz większe przeniesienie w jaźń i obserwacja [ świetne słowo] swojej osobowości i dystans do niej, czyli latwiej wyjśc z wywalki, latwiej wszystko i inaczej się pztrzy juz na własne uzdrawianie, ja zaczelam do tego podchodzic jakos bardziej hurtowo, nie wdaje sie w szczegóły tylko filtruję i jak poczuję że więcej nie przyjme to kończę. narazie tak jest a co będzie jutro to nie wiem, wszystkie terminy jutro pojutro zdają sie byc zbędne, wszelkie dążenia i cele - zabawnie nie istotne, co myślą inni itd- chociaz z tym ostatnim mam jeszcze najwiekszy problem bo moja osobowość lubi być często zadowolona, pochwalona, wyrózniona itd a to tez w końcu trzeba zrzucić, bo to jest zbędne i stwarzające iluzję

edit ta medytacja zaczeła się od tego ze dostalam temat medytacji jako ten który oddziela mnie od oświecenia
« Ostatnia zmiana: 2013-08-25, 18:57:11 wysłana przez Olga »

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 16:51:20 »
Zrozumiałam ze dąży do oświecenia tylko ego/umysł. Że o oświeceniu myśli tylko ego/umysł. Że o tym co trzeba uzdrawiać mysli tylko ego/umysł. Jaźń jest. I to jest dla mnie piekne :) Doświadczając stanu bycia jaźnią inne sie nie liczy

:) Ja to nazywam sztucznymi tożsamościami, które kontrolują umysłem. Każda kontroluje jakąś częścią umysłu. I umysł zamiast doświadczać rzeczywistości, dąży do celów, żeby osiągnąć coś, czego według jego widzenia nie ma. Jest błędne założenie na głębszym poziomie siebie, że czegoś się nie ma. I zaczyna się podróż, żeby to zdobyć. W ten sposób tworzą się takie niekończące się podróże. Pętle działań, pętle karmiczne. A tak naprawdę jesteśmy tu, gdzie chcemy dojść.

Te pętle działań tworzą odcięcia świadomości od naszej prawdziwej natury. Jest tego mnóstwo w umyśle, więc jest mnóstwo odcięć świadomości od naszej prawdziwej natury. Dlatego zamiast przebywać w swojej boskości, w sobie prawdziwym, tkwimy w iluzjach, tkwimy w podróżach do czegoś, co pozwoli nam wypełnić jakąś iluzoryczną pustkę w nas, brak w nas. Jest ciągłe wypieranie naszej prawdziwej natury i ciągła do niej podróż. Jednak podróż przez sztuczne tożsamości prowadzi jedynie do kolejnych iluzji, zamiast do prawdy w sobie.

Ja to widzę na zasadzie warstw. Jest to w obszarze świadomości, nieświadomości. Najniższa to nasza prawdziwa natura, my prawdziwi, boscy, boskość. Potem jest wyparcie tego ze świadomości, pojawia się warstwa braku, pustki. Tam zaczyna wtedy przebywać nasze poczucie "ja". Gdy założymy to jako rzeczywistość, ten brak, to poczucie braku, wtedy próbujemy je wypełnić czymś. I zaczyna się karmiczna podróż. Zaczyna się działanie, którego celem jest wypełnianie tej warstwy pustki, braku czymś. I wypełniamy iluzją siebie. Ciągłe pętle karmiczne. Ciągłe zapełnianie poczucia pustki siebie, braku siebie, czymś iluzorycznym. Taka pułapka, bo gdzieś głębiej zakładamy, że jest w nas brak, jest w nas pustka, np. że nie ma w nas Boga, więc dążymy do tego, żeby tego Boga mieć, żeby np. się oświecić.

I wypełniamy tę warstwę braku poprzez sztuczne tożsamości, poprzez ego. To są takie nieustanne procesy. Nawet brak siebie prawdziwego, wypełniamy jakąś iluzją siebie. Ciągle inną twarzą siebie. Ciągle innym wyobrażeniem o sobie.

Błędne jest założenie, że czegoś w nas nie ma i coś powinno w nas być. Takie myślenie tworzy podróż. Karmiczną podróż. Podróż, która tak naprawdę nie ma końca. Bo bazuje na nieprawdziwych założeniach. Np. na wierze w to, że jesteśmy tak naprawdę niekompletni, niedoskonali, z brakami itd.

Fajnie to nazwałaś gdzieś Ola. Że tak naprawdę jest Kompletność. Nic nie trzeba dodawać do tego. Jest Kompletność. A jak jest kompletność, nie tworzą się podróże po coś, żeby coś dodać do siebie, żeby zdobyć coś z zewnątrz, żeby mieć to wewnątrz.

Kompletność wtedy emanuje. Wyraża się. Już nie ma zabierania czegoś, żeby mieć. Nie ma przywiązywania się do czegoś, żeby mieć. Nie ma zagarniania z zewnętrznego świata czegoś, żeby mieć dla siebie, żeby wrzucić w pudełko "moje" po to, żeby poczuć większą iluzoryczną kompletność.

Jak jest kompletność, nie ma zabierania niczego z zewnątrz po to, żeby stworzyć poczucie kompletności, żeby załatać iluzoryczne braki w sobie, dziury.

Kompletność sama z siebie wyraża się, emanuje. Działania z tej kompletności to wyrazy tej kompletności, to jej emanacja. I to właśnie jest to niedziałanie. Z zewnątrz to niedziałanie wygląda dalej jak działanie, ale totalna różnica jest w środku, wewnątrz.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 16:41:43 »
Lynd uwierz mi, ze zauważam "całą subtelnośc w jakiej działasz" i podziwiam ten wachlarz możliwości, czasami nawet schodzi mi sie żeby go ogarnąć, szacunek naprawde :)  Jak cos "zawęże" i "skonkretyzuje" to widocznie nie bez powodu, skoro akurat to CIebie jakoś porusza. TV nie oglądam wystarczą mi moje bajki ;)

Olga z tą pustką to istotny temat, jak dla mnie jak poczuje, że zawieram w sobie "wszystko" to bedzie coś co mnie uspokoi i pewnie nie bedę potrzebowała nic wiecej z tej oczywistości :)

Ogólnie Wam dziekuję za "pomoc", lubie :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-25, 13:40:23 »
Lynd jestem podobnego zdania, a raczej doświadczenia. [dom etc]
Jest to trudne dla umysłu bo życie opiera się o umysł, istnienie w tym świecie cyklów, następstw.

Ważne jest tez to, ze każdy z nas jest taki sam, w każdym z nas jest to samo. Ale nie chodzi o lustro astralne tylko o medytacje poszerzenia świadomości rzeczywistości, nie chodzi o obciązenia, itd. każdy z nas ma dostęp do oświecenia czyli do poznania kim się jest w tu i teraz. Ale akceptacja dla umyslu tego kim się nie jest a w co sie tak bardzo wiezyło bo przeciez było zlote- jest blokadą. I nie jest ważny tutaj stopien erd, ważna jest tylko otwartość umysłu, otwartość "ja" na wyjscie po za "ja", czyli ktos kto nierozwija swojego Ego jest mu łatwiej uzyskac wgląd w swoja nature niz np osobie co prawda na poziomie rozwoju wysokim ale jednak w pewnym sensie nie do przekroczenia na dziś. To sa pułapki rozwoju. Ja np tak miałam, w pewnym momencie zatrzymałam się i pysznilam swoja maleńskością. Inga gdzies napisała że jej sie wydaje ze wyjście po za biegunowośc nie jest zrównoważeniem tylko wyjściem całkowitym- ja tez tak uwarzam, harmonizacja, równowaga, nie jest celem, celem ostatecznie jest wyjście po za "bezpieczny balans". harmonia jest tylko drogą, jest pomostem Miłości :)

Mnie nieźle wykotlowało przez 2 dni w tym tygodniu, gdy zeszły mi te klapki z oczu w medytacji i mój umysł był już w stanie beznadziejnym, po prostu nie mógł przetworzyć czegos co okreslał "pustką" w bezkres błogości istnienia.Jednak laska Boga nie zna granic :) I powoli to przyswajam

Zrozumiałam ze dąży do oświecenia tylko ego/umysł. Że o oświeceniu myśli tylko ego/umysł. Że o tym co trzeba uzdrawiać mysli tylko ego/umysł. Jaźń jest. I to jest dla mnie piekne :) Doświadczając stanu bycia jaźnią inne sie nie liczy

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 13:25:02 »
Davvidia,
Kojarzysz taki program ELIZA? Bo trochę tak czasem brzmią Twoje odpowiedzi, zrozumiałe w kontekście bezpośredniej odpowiedzi na poprzedni post -- ale już nie w kontekście poprzednich. Jaka mi agonia będzie grozić, że ktoś się przyczepi że wartościuję?;) Jesteśmy na forum, nie na blogu osobistym, wiadomo więc że lepiej napisać tak, aby możliwie szerokie grono zrozumiało.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-25, 13:18:37 »
jak ktoś się poczuje gorszy albo lepszy i będzie chciał sie odnieść to Twoje stawianie barierek nie pomoże :))
swoją drogą jak coś jest "czyste" to o nic nie zahacza i nikt sie odnosić nie potrzebuje :)

No nie potrzebuje, ale z tego co widze nie ma tu żadnej czystej jak łza osoby :) Więc po co stawiać sztuczne dążenia które wynikają tylko ze świadomości pt jak powinno być, jeśli komuś aktywność w danym temacie jest potrzebna :)


"ochranianie przeszkadza w dotykaniu słabości pod spodem, na dłuższą mete przedłuża agonię ;)"

Zgadza się, dodałabym tylko ze wszystko w swoim czasie bo inaczej zwarcie :)

Nie da sie przeskakiwać choc wielu prubuje być ponad cos tam a nawet uwarzają ze już są.
Ja myślę, ze mądry człowiek to ten który nie kontempluje nauk mistrza, tylko kontempluje Mistrza w sobie [ odkrywa kim jest a kim nie jest]


Wczoraj usłyszałam piękne stwierdzenie " oświecenie nie jest liniowe"

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-08-25, 12:23:58 »
Davvidia, dzięki za trop z "wyindywidualizowaniem się" :)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 11:15:43 »
ochranianie przeszkadza w dotykaniu słabości pod spodem, na dłuższą mete przedłuża agonię ;)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 11:08:04 »
A niech się odnosi i czuje jak chce, barierka ma chronić moją dupę, żeby potem nie było "tata a Lynd powiedział";)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-25, 10:51:46 »
jak ktoś się poczuje gorszy albo lepszy i będzie chciał sie odnieść to Twoje stawianie barierek nie pomoże :))
swoją drogą jak coś jest "czyste" to o nic nie zahacza i nikt sie odnosić nie potrzebuje :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-25, 10:35:57 »
Uważam, że do tego co napisała Olga nie ma co się odnosić, jeśli się tego nie doświadczyło i że jest na zupełnie innym poziomie (nie lepszym -- wyższym, ale nie lepszym) niż większość tematów poruszanych na tym forum.

Aby zbudować dom, należy najpierw ustawić rusztowanie. I oczywiście rady dla budujacych dom i rusztowanie będą inne. Trudno zbudować rusztowanie na tej samej zasadzie co dom, więc budujący rusztowanie będą musieli brać różne poprawki, albo wrecz bedą krytykować budujących dom za ich szkodliwe rady. Dla odmiany ludzie, którzy budują dom, zauważą mnóstwo podobieństw między domem a rusztowaniem. Ale to dlatego że ich doświadczenie jest szersze, obejmuje wiecej materiałów i technik budowlanych.
Więc trudno tu dyskutować.

Natomiast oświecenie, to potraktowanie całego domu atomówką i rozwalenie go w pizdu :D
Więc tu dyskutować jeszcze trudniej.

Aha, i aby zbudować atomówkę trzeba mieć solidny dom. Nie wiem czemu, coś z laboratorium, a może reaktorem do wzbogacenia paliwa? W każdym razie, nie da się inaczej.
Bo zaraz się odezwą głosy, że oni to już własne rusztowania całymi wcieleniami próbowali wysadzić i się nie oświecili. A używali saletry a może i nawet benzyny! ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-24, 22:58:29 »
Sformułowanie np :

nie przywiązuje sie bo wie ze nie straci jest biegunowe nadal. Po za dualanościa nie ma przywiązania nie dlatego ze nie ma lęku tylko dlatego że nie ma bieguna bezpieczeństwo/lęk i przywiązywania się zarówno do biedy i bogactwa. Brak przywiązywania wynika z jedności z Bogiem który jest wszystkim, z przeniesienia samoświadomości w jaźń [ w Boga]a nie z braku lęku. Więc Bóg nie przywiązuje sie bo nie ma leku tylko nie przywiązuje się do niczego bo jest po za iluzją takich mechanizmów które tworzy umysł

« Ostatnia zmiana: 2013-08-24, 23:00:33 wysłana przez Olga »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-24, 22:12:53 »
Laka,
Bog na pewno nie chce ci niczego zabrać :-). Wyjscie poza bieguny i  brak przywiazania, to nie stan, w ktorym czlowiek niczego nie ma i jest sam jak palec :-). Wolnosc od i do to stan swiadomosci. Ona w połączeniu z innymi rozwiniętymi boskimi cechami urzeczywistnienia - miłość, dostatek, ciepło, ufność, otwartość sprawia, że czlowiek ze wszystkiego korzysta, ale nie musi się o nic starać, ma, ale by mieć, wcale nie musi działać. Nie przywiazuje się, bo nie musi się bać, że zaraz coś straci. Realnie urzeczywitnione te cechy działają jak magnes :-).
Moze twój lęk wynika z przeszłości. Mnie kedys UBA przekonywaly do braku przywiazania, ale tylko dlatego, że same cholernie czuły sie niespelnione w materii i w związkach i jakoś to niespełnienie musiały sobie wytłumaczyć:-)

Dla mnie jest to wciąż działanie wg biegunów,
Ponieważ po za biegunem nie ma takich myśli czy jest sie samemu czy nie, [ czy jest sie wolnym od i do nie chodzi o pogodzenie z brakiem tylko o calkowite wyjście brak/pełnia] czy sie ma czy sie nie ma. O tym mysli się wciąż w biegunach. Nie ma mysli czy korzystam czy nie, czy jestem w dostatku czy nie, czy jestem w związku czy nie, czy mi idzie dobrze kreacja czy nie, nie ma się planów, w pewien sposób nie ma sie ambicji, nie ma dążenia, a cechy urzeczywistnienia zmieniaja się jakby jednolicą w jedność i nie ma podziałów na: bezpieczeństwo, bogactwo, madrośc, miłośc etc i praca z wybranymi "aspektami".
Oczywiście białe anioły zrobiły z tego siekę heh. Oczywiście ze palec Boży jest i żyje sie wspaniale i trzeba korzystać z kasy, bogactwa, miłości i wógole wszystkiego co tam tylko można wymienić, ale jest potem stan "po za" który jest kompletnościa wszystkiego i świadomością bycia jednym z Bogiem. jest masa wszechświatów pojecie bogactwa jest płynne, ostatecznie dązy tylko i wyłacznie do stopienia sie z Bogiem, cóz więc zewnetrznego moglo by być waznego gdy masz już wszystko?

Licze na to ze spojrzycie na mój post głębiej niż ocena " może nie udało jej sie w materii  to sobie tak leczy rany lub ma wzorce UBA czy inne"  - bo to by była bzdura do entej

Są pewne etapy "przerqażające" ale tylko Ego, umysł z poziomu niezaspokojenia i mechanizmów przymusów do realizowania jakis tam celów, aczkolwiek uwarzam że pewne cele nawet trzeba koniecznie zrealizowac, zakosztować ich, by wyzwolic się z oczekiwania, dopełnić marzenia które tutaj można zrealizować, np podróże


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-24, 16:27:38 »
Kinga

Dziękuję za rozjaśnienie. No ja mam to na tapecie teraz, ale tym razem w kontekście związku bardziej,
oraz ciała( tu mniej to czuję), a kasę jeszcze mniej. Co do tych dwóch ostatnich nie czuję takiego lęku
i buntu, ale związek z najbliższą mi istotą, to już nie przelewki:P

No dokładnie, są to wzorce z białego astrala nic dodać nic ująć;)
 
Sylvia

Nie wiem czy to mnie masz na myśli w tym aszramie. Ale mi się jeszcze mocno odbija na wszystkim wykluczenie z białoarchanielskiego astrala. Już tyle razy mi to wychodziło w sesjach, puszczałam i ciągle
jest jeszcze coś. Teraz dochodzę jakie to dla mnie miało skutki w późniejszych wcieleniach( już materialnych) i jak bardzo się starałam piąć po drabinie, w tych białych strukturach, by w końcu dojść do Boga. Wierzyłam, że tylko tędy droga, ale najpierw trzeba było zdobyć "zasługi", oraz kolejne szczeble "wtajemniczenia", wykonać jakieś misje i inne bzdury.
To wszystko było podparte zamieszaniem w to mojej połówki, czyli temat związku mocno zahacza.