Autor Wątek: Medytacje i inspiracje  (Przeczytany 33709 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-26, 13:13:12 »
Olga

widzę, ze oświecenie, bardzo mi się kojarzy z nieśmiertelnością (taką możliwością), może dlatego, że jedyna książka jaką czytałam o oświeconych to "Nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu" Spaldinga, i tam Ci Mistrzowie, robią co chcą ze swymi ciałami, odmładzaja się, zmieniają postać no i moja podświadomość jakoś się chyba przywiązała do tej wizji. :)

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-26, 12:18:45 »
.... przyszła do niej strzyga, to też tylko dlatego, że Bóg chciał ją nauczyć wyrażania bezwarunkowej miłości.
Wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, by wymuszać na Bogu swoje zachcianki, manipulować nim, niektórzy poszli w stronę upokarzania się przed nim, a jeszcze inni całkowicie się od niego odsunęli. Niektórzy przyzwyczaili się do tego, że Bóg inspiruje tylko w medytacji, modlitwie. Bóg, Intuicja inspiruje nieustannie. Przychodzi mi na myśl porównanie do dobrze nastawionego radia i złapania odpowiednich fal :).  Gdy człowiek nauczy się słuchać głosu w sobie, życie przestaje być karą za nieodrobione lekcje, przestaje być nauką na błędach, czy nieustannym analizowaniem.
Swiete slowa :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-26, 12:01:39 »
Ukłon Tobie ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-26, 11:24:17 »
Oj Olga, inspirujesz mnie ostatnio niesamowicie :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-26, 11:12:40 »

No właśnie, mnie interesuje ten problem tzn. stan totalnego zdrowia, oznacza, że umieramy zdrowi ?, nie starzejemy się ? czy może stajemy się nieśmiertelni ?

Karina, sa tacy któży pragną być nie śmiertelni, a nawet nasz obecny świat dąży do tego. Tzn mieć ciało nieśmiertelne. Do takiej pseudo doskonałości. Fajnie to jest pokazane w filmach, nieśmiertelność plus bogactwo plus wewnętrzna bida..:) I jakoś szczęścia i spontaniczności to nie daje:) [ w tych filmach]

Dla mnie ciało fizyczne, jak i ciało planety Ziemia jest do korzystania, jest nośnikiem naszej świadomości w tym świecie, działa na poziomie zmysłów i zmysłami jest odbierane przez innych. Boskim czystym aspektem jest zdrowie tego ciała, ilustrujące zdrowy stosunek do swojego przejawienia.
A w kontekście oświecenia i ciała fizycznego uwarzam podobnie jak Martinus

"Ja uważam, że w ogóle oświecenie to nie jest jakiś cel egzystencji. Jak się to zaliczy, to się wypierdziela z Ziemi, bo się odfajkowało to najważniejsze związane z byciem na Ziemi, wcielaniem się itd. Karma wyczyszczona, oświecenie jest, ok, czyli wypad, gdzieś tam."

Można się oświecić a ciało sobie jest, a potem sobie go nie ma a Mistrz nadal jest :) Albo nie jest. Ciało ulega naturalnym procesom zmian, wiem ze sa techniki trzymania ciała przy zyciu, sa jogini któży zasówają setki lat na Ziemi, ale wg mnie nie jest to naturalne takie trzymanie się w ciele. W kontekście oświecenia to chyba bez znaczenia.


A co medytacji, ona jest dla mnie pomostem [wraz z Miłością] do poszerzania świadomości Jestem.
I tez nie uwarzam ze chodzi o to by ciagle medytować, ja jestem zwolennikiem bycia medytacją, tzn normalnego życia w stanie medytacji, balansu, to jest dla nas naturalne. Wg mnie dążenie do osiągnięcia okreslonego stanu w medytacji jest z jednej strony dobre szczególnie na początku bo trzeba podświadomość, umysł przekonać do tego itd, a potem jest to już tylko "potrzebne" by rozbić częstotliwością, obcowaniem z boską inspiracją  kolejne "klapki" i zacząć praktykę wnoszenia w normalne życie nowego stanu. itd. Tzn ja tak mam, mi to służy:)
Chodzi o to, by samoświadomość była w tu i teraz, bez względu na to co jest tu i teraz, nie ograniczać sie do "bycia rozwijającym się" tylko na siedząco w medytacji, tylko na leżąco w relaksie, tylko na sesji, tylko gdzies tam, ale po prostu żyć tak jak sie chce, spontanicznie i medytować:) Być obserwatorem siebie kiedy trzeba i być w tu i teraz bezwględną wyswobodzoną radością

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-08-26, 07:28:03 »
życie na Ziemi nie jest, żeby przerabiać karmę, mieć lekcje, tylko radować się, spełniać itd., wyrażać prawdę o sobie, manifestować ją.

otóż to :))

Chociaż wielu ludzi cały czas ma wrażenie, ze jest tutaj za karę. Nawet spotkałam się z tym wśród osób rozwijających się duchowo. Mam znajomą, która jest przekonana, że wszystkiego co pojawia się na jej drodze, musi doświadczyć (problem polega na tym, że to w większości nie są miłe doświadczenia :(( ), no bo na jej drodze postawił to Bóg, żeby ona się czegoś mogła nauczyć, bo przecież gdy wiele lat temu modliła się o najlepszego partnera i przyszła do niej strzyga, to też tylko dlatego, że Bóg chciał ją nauczyć wyrażania bezwarunkowej miłości.
Wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, by wymuszać na Bogu swoje zachcianki, manipulować nim, niektórzy poszli w stronę upokarzania się przed nim, a jeszcze inni całkowicie się od niego odsunęli. Niektórzy przyzwyczaili się do tego, że Bóg inspiruje tylko w medytacji, modlitwie. Bóg, Intuicja inspiruje nieustannie. Przychodzi mi na myśl porównanie do dobrze nastawionego radia i złapania odpowiednich fal :).  Gdy człowiek nauczy się słuchać głosu w sobie, życie przestaje być karą za nieodrobione lekcje, przestaje być nauką na błędach, czy nieustannym analizowaniem.  Lubię myśleć o mojej relacji z Bogiem, jako o współpracy. Traktowanie relacji w taki sposób, przestaje wywoływać w mojej podświadomości bunt, która przez wiele wcieleń przyzwyczaiła się do tego, by mieć wszystko po swojemu i wszystko robić sama :). Ona wie, że jak jest współpraca (ja jestem dla ciebie, Ty jesteś dla mnie), to w konsekwencji i tak będzie dla mnie dobrze :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-26, 07:24:58 »
Choć jeszcze również bardzo pomaga pomoc mądrych ludzi, ale to równolegle z medytacją, a nie zamiast.:))

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-26, 07:17:51 »
Absolutnie się zgadzam z funkcją medytacji jaką opisał Martinus. Człowiek po latach, ba wielu wcieleniach cierpień wytworzonych przez struktury sztucznych osobowości, wreszcie odkrywa, że medytacja jest jedyną drogą prowadzącą do wyzwolenia się z tego obłędu.:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-26, 07:08:52 »
Cytuj
"stan totalnego zdrowia, na wszystkich poziomach siebie."


No właśnie, mnie interesuje ten problem tzn. stan totalnego zdrowia, oznacza, że umieramy zdrowi ?, nie starzejemy się ? czy może stajemy się nieśmiertelni ?

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-08-26, 06:39:47 »
Uważam, że na temat medytacji nie powinno się dyskutować. Szczególnie nie powinno się dyskutować i rozważać na temat objawień medytacyjnych. Wielu Mistrzów uczy, ze to tylko złudzenia. Ja wiem, ze nie do konca tak jest, ale generalnie tak.

Medytację należy praktykować po to, żeby przyzwyczaić umysł do funkcjonowania w stanie medytacyjnym. I dopiero wtedy można pojąć, o co właściwie w tej praktyce chodzi. Ale to nie koniec :)

fajne :))


hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-08-26, 00:35:46 »
życie na Ziemi nie jest, żeby przerabiać karmę, mieć lekcje, tylko radować się, spełniać itd., wyrażać prawdę o sobie, manifestować ją.

Tez tak myślę. Że do tego dąży, w boskim planie, życie na Ziemi :)

Zgadzam się też z określeniem oświecenia, jako "stan totalnego zdrowia, na wszystkich poziomach siebie."

Nie jest to żadne rozwalanie, żadne wyrzekanie - tylko życie w pełni zdrowia, w pełni boskości, w spełnieniu, radości, pelnej świadomości. I mozna w tym stanie zaówno przebywac na ziemi, jak i pójść kiedyś gdzieś dalej, gdzieś indziej. Bo czemu  by nie. I tu, i (gdzieś) tam moze być fajnie :)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-08-26, 00:33:11 »
Marcin,

:)

nie napisze, ze sie "zgadzam", bo nie o to chodzi, ale...po prostu fajnie, ze tak czujesz!
Oswiecenie, czyli powrot do naturalnego stanu pelni, doskonalosci. I wtedy to dopiero mozna sie pobawic w Zycie:)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-08-26, 00:29:43 »
Wracajac do tematu umyslu, przylaczajac sie do tego co napisal Martinus - to mam wrazenie, ze pojawila sie w dyskusji pewna niescislosc pojec.

"umyslem" mozemy nazwac Srednie Ja (czyli "ja"), "umysl swiadomy", ego. O tym umysle mowi sie "malpi umysl" - caly czas pepla i chce cos robic, itp. Jest to zbior emocjonalnych i mentalnych programow.

Mozna tez rozumiec "umysl" jako narzedzie, wyobraznie Swiadomosci (Boga, Jazni, Absolutu). Wtedy mowimy o narzedziu, ktore tworzy.

Tak wiec umysl w pierwszym znaczeniu to beda sztuczne tozsamosci, a w drugim - narzedzie.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-26, 00:17:03 »
A potem w koncu "powrot do domu"?

:) Dom to tak myślę my prawdziwi i bycie tam.

Ja uważam, że w ogóle oświecenie to nie jest jakiś cel egzystencji. Jak się to zaliczy, to się wypierdziela z Ziemi, bo się odfajkowało to najważniejsze związane z byciem na Ziemi, wcielaniem się itd. Karma wyczyszczona, oświecenie jest, ok, czyli wypad, gdzieś tam.

Dla mnie oświecenie itd., bycie w tym stanie, to stan totalnego zdrowia, na wszystkich poziomach siebie. Nie wierzę, że jestem tu na Ziemi po to, żeby przepracować karmę, a jak to zrobię, to mam z tego miejsca wypierdzielać. Nie uważam, żeby taki był zamysł Stwórcy. Tyle tu pięknych rzeczy i tylko jesteśmy tu dla karmy?

Jakoś czuję, że wisi w powietrzu cudowny potencjał, boski plan, jeśli chodzi o Ziemię. I właśnie dlatego nie może on się zrealizować, bo dusze ciągle tkwią w błędnych wyobrażeniach o życiu na Ziemi. Większość dusz traktuje pewnie Ziemię jak jakąś karę, jak miejsce, gdzie trzeba odbębnić lekcje, nauczyć się czegoś tam, odkryć siebie i jak będzie to zaliczone, będzie można tu już więcej nie powracać.

Chyba, że jestem w błędzie z tym :). Ale ciągle czuję intuicyjnie, że tak jest. Że życie na Ziemi nie jest, żeby przerabiać karmę, mieć lekcje, tylko radować się, spełniać itd., wyrażać prawdę o sobie, manifestować ją.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-26, 00:06:12 »
wiesz ile czasu sie szuka domu? tyle ile sie go nie czuje..