Są ludzie, którzy mogą jeść i nie tyć, jednak myślę, że jeśli ktoś ma silnie zakodowany wzorzec: dużo jedzenia = tycie, to ciężko mu będzie schudnąć jedynie próbując zmienić swoje nastawienie na "mogę jeść dużo i nie tyć". Pewnie jest to możliwe, ale po przepracowaniu wzorców, które do nadwagi doprowadziły, a często jest ich wiele. Na pewno warto wzmacniać pozytywne nastawienie do zdrowego jedzenia, z umiarem i pozytywne nastawienie do swojego ciała, do wysiłku fizycznego, a wtedy odchudzanie stanie się dużo łatwiejsze. (W teorii to wygląda prosto, ech....)
Są ludzie, którzy zawezmą się, stosują dietę i chudną, przeważnie są to ludzie, którzy byli szczupli, a potem z jakichś przyczyn więcej jedli lub mniej się ruszali, zmienią to i jest ok. Ale są też ludzie, którzy nawet latami nie potrafią schudnąć, albo mają duże wahania wagi lub wręcz zaburzenia odżywiania i takim na pewno połączenie podejścia konwencjonalnego i niekonwencjonalnego może przynieść wiele korzyści.
Są takie przypadki (typu jedzenie lodów, słodyczy i szczupła sylwetka), bo ludzie różnią się od siebie chociażby tempem przemiany materii, wzrostem, ilością masy mięśniowej, aktywnością fizyczną itp. Inna sprawa, to czy codzienne słodycze wychodzą na zdrowie. Mam chociażby w rodzinie taki przykład chłopaka, który potrafił zjeść ogromne ilości słodyczy i był szczupły, ale za to odezwały się problemy z zębami i skórą.