Autor Wątek: Miłość do samego siebie  (Przeczytany 10997 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-02, 14:05:09 »
Bardzo fajne:-)
Jej to wg tej listy kocham siebie calkiem całkiem:)))

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 13:25:49 »
Znalezione w necie, fajne, podoba mi się :)



Kochać siebie to chwalić siebie i werbalnie wyrażać dla siebie uznanie.

Kochać siebie to akceptować wszystkie swoje działania.

Kochać siebie to mieć zaufanie do swoich możliwości.

Kochać siebie to sprawiać sobie przyjemność bez poczucia winy.

Kochać siebie to kochać swoje ciało i zachwycać się swoim pięknem.

Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz, z poczuciem, że na to zasługujesz.

Kochać siebie to pozwalać sobie na wygrywanie.

Kochać siebie to dopuszczać do siebie innych zamiast godzić się na samotność.

Kochać siebie to kierować się własną intuicją.

Kochać siebie to odpowiedzialnie tworzyć swoje własne zasady.

Kochać siebie to dostrzegać własną doskonałość.

Kochać siebie to przypisywać sobie zasługę tego, co się zrobiło.

Kochać siebie to otaczać się pięknem.

Kochać siebie to pozwolić sobie na zamożność zamiast życia w biedzie.

Kochać siebie to otoczyć się mnóstwem przyjaciół.

Kochać siebie to nagradzać się i nigdy siebie nie karać.

Kochać siebie to mieć do siebie zaufanie.

Kochać siebie to karmić się dobrym pożywieniem i dobrymi myślami.

Kochać siebie to otaczać się ludźmi, których obecność Ci służy.

Kochać siebie to czerpać radość z aktywności seksualnej.

Kochać siebie to często poddawać się masażowi.

Kochać siebie to uważać się za równego innym.

Kochać siebie to wybaczać sobie.

Kochać siebie to pozwalać sobie na czułość.

Kochać siebie to być dla siebie autorytetem, zamiast cedować to na kogo innego.

Kochać siebie to rozwijać swoje twórcze impulsy.

Kochać siebie to cały czas dobrze się bawić.

Kochać siebie to przemawiać do siebie naprawdę łagodnie i czule.

Kochać siebie to stać się własnym akceptującym wewnętrznym rodzicem.

Kochać siebie to przekształcać wszystkie swoje negatywne myśli w afirmacje.


Sondra Ray "Zasługuję na miłość"

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-01, 16:19:16 »
Kaja
Nie ma u ciebie reakcji a to oznacza, że pś nie rozumie tych słów. Dlatego polecam Ci użyć innych słów. Zamiast akceptacja- przyjmuję, zgadzam się, czy coś podobnego. Podobnie z miłością. Nie ma co się rzeczywiście upierać ale porozmawiać z pś co ona o tych cechach myśli. Możesz sobie zrobić mały test, czy też przeprowadzić"dochodzenie" za pomocą pytania- bo?
Może być wiele przyczyn, które z pewnoscią znajdziesz. I rzeczywiście trzeba pś dopuścić do głosu :)
 

Monika Korbut

  • Gość

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-04-01, 03:14:47 »
Inspiracja Miłość

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-03-31, 23:34:13 »
Kaja,
zaakceptuj to, że nie czujesz miłości do siebie. Pozwól sobie na to. A kiedy sobie odpuścisz, poczujesz miłość.
Doskonale nadaje się do tego formułka z EFT "Nawet jeśli nie potrafię kochać siebie/nie kocham siebie (czy jak tam to czujesz), to i tak akceptuję siebie całkowicie". Albo "Akceptuję to, że nie kocham siebie". Można przy tym masować punkt wrażliwy, ale nie jest to konieczne.
Akceptacja to zwyczajnie zwolnienie napięcia, oporu. Żeby zaakceptować, nie trzeba robić nic szczególnego. Po prostu puść to, pozwól sobie na to, czyli zaakceptuj.

Ja uważam, że rozwiązanie siłowe (tzw. przegwałcanie oporu, czyli powtarzanie tych samych czynności pomimo oporu) nigdy nie jest dobre. Lepiej zatrzymać się, wsłuchać się w siebie, porozmawiać z sobą po to, żeby dowiedzieć się, co jest przyczyną tego oporu. Najczęściej (a może nawet zawsze?) chodzi o fałszywe przekonania, które blokują rozwój. Chodzi o to, żeby rozpoznać te przekonania i się z nimi rozstać. Wtedy można działać w oparciu o prawdę.
Akceptacja tego, co jest, bardzo to ułatwia, bo likwiduje napięcia, które są przyczyną zawężania świadomości. Kiedy znikają napięcia, można dostrzec na trzeźwo i przytomnie, jak jest naprawdę. A więcej już nic nie potrzeba :)
« Ostatnia zmiana: 2012-03-31, 23:48:28 wysłana przez Felicite »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-31, 22:14:23 »
Takie znieczulenie to też wywalanka, forma oporu - trzeba po prostu cierpliwie pracować dalej, a w końcu się przez to przebijesz :)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-31, 22:02:44 »
A co jak się sobie to mówi i już w ogóle tego nie czuje? Powtarzam sobie ciągle że kocham i akceptuję ale nie wywołuje to u mnie już żadnych uczuć. Kiedyś potrafiłam tą miłość z siebie wydobyć a teraz nie, nie ma ...

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-29, 14:03:37 »
Dokładnie tak :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-03-29, 13:23:53 »
Starfire, aha :)
Wiesz, tak sobie myślę, że wystarczy być całkowicie szczerą i uczciwą z samą sobą (a przynajmniej cały czas się w tym doskonalić), a samouwielbienie i brak samokrytyki nam nie zagrozi :) Wtedy można kochać siebie do woli (bez dzielenia na ego i pradziwe ja), nie karać, nie czuć się winnym, nie krytykować, nie zakazywać, ani nie nakazywać. Akceptować :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-27, 23:15:48 »
Feli:

Zgadzam się, z tym co mówisz i mam podobne podejście. Chodziło mi konktetnie o to rozróżnienie, o którym mówiłaś na początku :) Może źle nazwałam - chodziło mi o to, żeby kochając siebie nie ignorować swoich wad, bo niektórzy w przypływie samouwielbienia zapominają o samokrytyce :P

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-03-27, 14:14:40 »
Starfire,
samouwielbienie (rozumiane negatywnie) nigdy nie przynosi pożytku, a miłość zawsze, więc po co rozróżniać, dzielić obiekt miłości?
Korzystniej jest odróżniać "miłość" od Miłości i wybierać tę drugą, niezależnie od obiektu :)

Zareagowałam na Twoje słowa dlatego, że zauważyłam, że myślenie, że trzeba kochać siebie, a nie swoje ego (z którym to trzeba walczyć, a przynajmniej je ingorować), szkodzi. Przynajmniej mnie zaszkodziło :P
Zauważyłam, że to strach przed tym, żeby przypadkiem nie wzmocnić ego, blokuje najbardziej. To tak jak z akceptacją problemu: prawdą jest, że koniecznym warunkiem zmiany jest akceptacja sytuacji obecnej, ale coś przed tym powstrzymuje. Co? No właśnie lęk przed tym, że gdy zaakceptuję, to się nigdy nie zmieni :) W lęku przed pokochaniem ego chodzi o to samo.

Inna sprawa, to po co dzielić "to we mnie jest ego, a to nie". Podział to domena ego :P (poza tym ja uczciwie przyznaję, że do końca nie wiem, gdzie zaczynam się ja-prawdziwa, a gdzie kończy się moje ego)
Lepiej jest zaakceptować, pokochać siebie taką, jaką jestem, a to co nie jest mną prawdziwą (co nie jest miłością), samo wtedy odpadnie :)


Fia,
na warsztacie u Adama robiliśmy takie ćw. - dawanie ego miłości. Bardzo fajnie działa :)

Fia

  • Gość
[#]   « 2012-03-27, 12:22:07 »
<<a właśnie chodzi o to, żeby kochać też ego. Bo pod wpływem miłości ego się rozpuszcza :) Miłość uzdrawia wszystko :)
Powiem więcej: ego można "załatwić" jedynie miłością :)>>

A właśnie coś na ten temat słucham http://www.youtube.com/watch?v=Y6bVGFKvcrc
trochę długie.


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-27, 10:53:51 »
Co za ciężki wątek...Straszne rzeczy tu wypisujecie;)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-27, 00:29:25 »
Felicite:
Nie o to mi chodziło ;) Chodziło mi o prawdziwą miłość do swojej istoty, a nie tylko samowielbienie. Wielu ludzi właśnie to rozumie pod pojęciem 'kochania siebie' lub też nawet pod pojęciem wysokiej samooceny, co nie prowadzi do rozwoju, a do samozaślepienia. :)