Mi Pani Ania badała klątwy to wyszły 3, ale u mnie "najgorsze" to chyba rozbudzona pamięć poprzednich wcieleń na 43% - moje bezpieczeństwo to jak dwa dziurawe buty przez , które dostaje się woda w nieźle padający sobotni wieczór. Czyli rzekłabym wszystko do przeróbki, a najlepiej wywalić buty i zacząć szyć od podstaw. Zaczęło coś mi świtać z matką w poprzednich wcieleniach i coś mi się wydaje ,że moje poczucie zagrożenia względem jej jest głębokie(dokładnie nie pamiętam co tam było) ale łączy się to bezpośrednio z zagrożeniem życia. Chyba już mnie duchów się boję ( miałam zabieg egzorcystyczny ) uważam ,że z tym już lepiej(choć wyobraźnia na ten temat działa od dzieciństwa) - równia pochyła w dół było jeszcze jakiś czas temu- ratowałam się terapią grupowa dla DDA- miałam już take ataki paniki ,że do sklepu sie bałam wyjść(już się dusiłam wchodząc tam), zaczęłam już tworzyć sobie alternatywną rzeczywistość paranoika- bałam się ludzi, wydawało mi się ,że uważają ,że zmarnowałam sobie życie jak szłam z dzieckiem na spacer centralnie,aż powiedziałam STOP- chce wrócić do rzeczywistości. NIe poszłam po żadne leki- obiecałam,że zadnych psychotropów nie wezmę i wyciągnę się z tego sama- czułam,że to w mojej głowie jest coś nie halo a nie z tym światem. Tak nagle stał się całkowitym zagrożeniem? Zrezygnowałam z uczelni na rok by pójść na terapię grupową , teraz wróciłam na studia i oprócz jednego incydentu nie miałam ataku paniki od roku? no gdzies tak będzie. Są czasem jeszcze myśli ,że sie uduszę itd ale obserwuję je , nauczyłam się nie brać tego na poważnie. Mam wrażenie ,że jakby się cofnęłam- bac się zamkniętych pomieszczeń- musiałam na nowo obserwować jak to jest ,że okno jest zamknięte a ja się nie duszę- jest kratka wentylacyjna przez które powietrze się dostaje (acha) i jakoś poszło- czyli się nie uduszę( też jakiś film z duszeniem się wyczuwam z poprzednich wcieleń) ogólnie po urodzeniu dziecka było coraz gorzej aż do takiego stanu jaki opisuję. Nie wiem odkąd liczyć moją prace z poczuciem bezpieczerństwa dokładnie ale jest to dla mnie świeży temat , bardzo świeży temat. Zaczęłam od najprostszych afirmacji typu: Jestem bezpieczna w moim życiu, w moim domu, w moim pokoju, w moim łóżku, w ciemności, gdy zasypiam, gdy śpię, gdy oddycham, w relacji z mamą, z tatą, jestem bezpieczna wśród ludzi, na uczelni - po prostu wałkuję wszystko od początku jakbym dopiero co uczyła się czytać i pisać . Teraz chce mi się śmiać- rodzisz się, dostajesz po dupie, jakoś dziergasz, kryzys ( oczywiście przez odpowiednie decyzje) i możesz spadać w dół i co? masz oparcie w systemie , który wybrałaś? jeśli jest do dupy to nie, błąd systemu.
Dopiero od ok. 3 tyg afirmuję takie proste rzeczy w poczuciu bezpieczeństwa i przyznaję ,że widzę już pierwsze rezultaty- ale oczywiście wychodzę do ludzi pomimo lęków i ciągle trenuje się w praktyce wśród ludzi. A co tam teraz to już powinno pójść. Najgorzej było gdy bałam się wyjść do sklepu, wiedziałam,że to moja bania ale i tak było ciężko ale nie mogłam się poddać to by było równoznaczne ze śmiercią. Wybieram życie. To też chce afirmować.
Sorki jak będą jakieś błędy
