Autor Wątek: Przemoc w bliskich relacjach  (Przeczytany 30042 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-27, 00:25:51 »
poledwica,
jak najbardziej jest możliwe doświadczanie i wypracowanie poczucia bezpieczeństwa, miałam podobne doświadczenia do Ciebie i mi się udało, jednak wymaga to trochę pracy. Na szczęście na rynku są już dostępne szybkie i efektywne metody pracy także głowa do góry :)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-26, 22:45:39 »
Mi Pani Ania badała klątwy to wyszły 3, ale u mnie "najgorsze" to chyba rozbudzona pamięć poprzednich wcieleń na 43% - moje bezpieczeństwo to jak dwa dziurawe buty przez , które dostaje się woda w nieźle padający sobotni wieczór. Czyli rzekłabym wszystko do przeróbki, a najlepiej wywalić buty i zacząć szyć od podstaw. Zaczęło coś mi świtać z matką w poprzednich wcieleniach i coś mi się wydaje ,że moje poczucie zagrożenia względem jej jest głębokie(dokładnie nie pamiętam co tam było) ale łączy się to bezpośrednio z zagrożeniem życia. Chyba już mnie duchów się boję ( miałam zabieg egzorcystyczny ) uważam ,że z tym już lepiej(choć wyobraźnia na ten temat działa od dzieciństwa) - równia pochyła w dół było jeszcze jakiś czas temu- ratowałam się terapią grupowa dla DDA- miałam już take ataki paniki ,że do sklepu sie bałam wyjść(już się dusiłam wchodząc tam), zaczęłam już tworzyć sobie alternatywną rzeczywistość paranoika- bałam się ludzi, wydawało mi się ,że uważają ,że zmarnowałam sobie życie jak szłam z dzieckiem na spacer centralnie,aż powiedziałam STOP- chce wrócić do rzeczywistości. NIe poszłam po żadne leki- obiecałam,że zadnych psychotropów nie wezmę i wyciągnę się z tego sama- czułam,że to w mojej głowie jest coś nie halo a nie z tym światem. Tak nagle stał się całkowitym zagrożeniem? Zrezygnowałam z uczelni na rok by pójść na terapię grupową , teraz wróciłam na studia i oprócz jednego incydentu nie miałam ataku paniki od roku? no gdzies tak będzie. Są czasem jeszcze myśli ,że sie uduszę itd ale obserwuję je , nauczyłam się nie brać tego na poważnie. Mam wrażenie ,że jakby się cofnęłam- bac się zamkniętych pomieszczeń- musiałam na nowo obserwować jak to jest ,że okno jest zamknięte a ja się nie duszę- jest kratka wentylacyjna przez które powietrze się dostaje (acha) i jakoś poszło- czyli się nie uduszę( też jakiś film z duszeniem się wyczuwam z poprzednich wcieleń) ogólnie po urodzeniu dziecka było coraz gorzej aż do takiego stanu jaki opisuję. Nie wiem odkąd liczyć moją prace z poczuciem bezpieczerństwa dokładnie ale jest to dla mnie świeży temat , bardzo świeży temat. Zaczęłam od najprostszych afirmacji typu: Jestem bezpieczna w moim życiu, w moim domu, w moim pokoju, w moim łóżku, w ciemności, gdy zasypiam, gdy śpię, gdy oddycham, w relacji z mamą, z tatą, jestem bezpieczna wśród ludzi, na uczelni  - po prostu wałkuję wszystko od początku jakbym dopiero co uczyła się czytać i pisać . Teraz chce mi się śmiać- rodzisz się, dostajesz po dupie, jakoś dziergasz, kryzys ( oczywiście przez odpowiednie decyzje) i możesz spadać w dół i co? masz oparcie w systemie , który wybrałaś? jeśli jest do dupy to nie, błąd systemu.
Dopiero od ok. 3 tyg afirmuję takie proste rzeczy w poczuciu bezpieczeństwa i przyznaję ,że widzę już pierwsze rezultaty- ale oczywiście wychodzę do ludzi pomimo lęków i ciągle trenuje się w praktyce wśród ludzi. A co tam teraz to już powinno pójść. Najgorzej było gdy bałam się wyjść do sklepu, wiedziałam,że to moja bania ale i tak było ciężko ale nie mogłam się poddać to by było równoznaczne ze śmiercią. Wybieram życie. To też chce afirmować.
Sorki jak będą jakieś błędy :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-26, 20:43:59 »
To też nieźle przeszłaś. Widze, że mamy wiele wspólnego bo u mnie czarna magia też funkcjonuję. ostatnio nawet poprosiłam Anie Atras żeby zrobiła mi badanie na BP-NWA, bo zaczynałam fizycznie podupadać na zdrowiu. Okazało się, że mam 16 klątw i ponad 100 złych życzeń. W samą porę wszystko zaczęłam bo też nie wiem jakby się to skończyło. Nie mam jeszcze wszystkich klatw zdjętych bo to też kosztowna inwestycja, ale jest już lepiej. Czasami się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że musimy być ambitnymi duszkami skoro takie wybrałyśmy to wcielenie, albo, żeby coś dostać to musimy się nieźle naharować. A z tym cierpieniem to fakt, lubimy też to bo to takie przecież szlachetne:)- jakoś trzeba na siebie zwrócić uwagę. Ja chodze od roku na terapię indywidualną, ale przez około pół w ogóle nie chciałąm rozmawiać o rodzinie. co do książki Muszka dzieki:) muszę ją zobaczyć. Do tej pory wiele już przeczytałam dora też jest Anny Atras "Zanim rodzina cię wykończy i zanim ty wykonczysz rodzinę". Muszka a Ty ile juz pracujesz nad soba - dokładnie nad poczuciem bezpieczeństwa?

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-26, 14:23:52 »
Polędwica,
ja też nie raz dostałam od matki, też nie spałam całe noce i czekałam aż wróci... Jest mi to znane. Moi rodzice nadal są praktykami czarnej magii( rzucają na siebie swoje negatywne emocje) ja już nie biorę w tym udziału.http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/120
Wszyscy mamy taką możliwość by rozwijac się duchowo. Chyba kiedyś myślałam,że ciężkie dzieciństwo zmotywuje mnie do pracy nad sobą- tak rzeczywiście się stało= spełniły się moje oczekiwania. Teraz z perspektywy czasu trochę żałuję,że dokonałam takiego wyboru jakim są moi rodzice(musze to sobie wybaczyć) . Ciężkie dzieciństwo=nerwice, depresje, zaburzenia osobowości itd a rozwój duchowy pozwala się tego pozbyć więc jak najbardziej można się rozwijać będąc DDA DDD , ale obciążenia są większe u kogoś z ciężkim dzieciństwem niż u kogoś kto miał w miarę ok.(polecam terapię dla DDA!! jestem po takiej i uratowała mi życie)) Teraz myślę,że lepiej mieć łatwiej w dzieciństwie- nie ma tylu lęków, blokad a tak trzeba się nieżle nagłowić  by coś ruszyć, zwłaszcza ,że dla DDA i DDD cierpienie to normalność. Rozwój duchowy dla DDA DDD to czasem jedyna deska ratunku inaczej psychiatryk wita:))
Gdyby nie te wszystkie książki na które trafiłam i życzliwość ze strony ludzi pewnie nie dałabym sobie sama rady w tym wcieleniu.. to dzieciństwo obciążyło mnie strasznie, ale zaczynam z tego wychodzić...
polecam cuda samouzdrawiania l. żądło zwłaszcza część 2 praktyczną- tam kobieta opisuje o swoich ciężkich przeżyciach i jak z tego pomału wychodzić..

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-26, 14:20:07 »
Mogą się rozwijać
Ale najpierw muszą się podleczyć z DDA lub nerwicy którą mają.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-26, 14:07:40 »
W dziecinstwie byłam bita i poniżana przez ojca, jak również byłam świadkiem jak ojciec bił mamę. Całe noce nie spałam, czekając na pijanego ojca i czuwając, żeby tylko zdążyć obronić mamę. Poczucia bezpieczeństwa nie doświadczyłam nigdy. Tak się teraz zastanawiam czy w przypadku takich osób jest możliwe wypracowanie tego bezpieczeńtwa?
Czy one też mogą rozwijać sie duchowo/



Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-16, 23:26:31 »
http://www.youtube.com/watch?v=mGIDIo1MNOQ&feature=share


a co Wy na to?

Kto to zamieścił w necie i dlaczego nic z tym nie robią?

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-03, 19:51:49 »
"Uważam, że wygarnięcie komuś krzywd jakie się doznało jest w porządku, jeśli ma na celu uwolnienie i uzdrowienie czegoś w nas, a nie przetłumaczenie czegoś krzywdzicielowi. Pijacy żyją w swoim nawaleniu i szkoda energii, by próbować przebić ich własny świat i otoczki wyobrażeń o sobie. Fajnie by było, gdyby przybrało konstruktywną formę a my czulibyśmy się z tym tak bezpiecznie i w porządku, żeby nie wyniknęło z tego poczucie winy. A to już bardziej konfrontacja niż wygarnięcie ;)"

Dało mi to do myślenia, bo długi czas sama próbowałam coś ojcu tłumaczyć. A to nie miało żadnego sensu. Fakt, że to męczce, czekać aż ktoś niereformowalny i nieprzytomny się zmieni i zrozumie.

ewa

  • Wiadomości: 39
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-04, 17:27:44 »
Uważam, że wygarnięcie komuś krzywd jakie się doznało jest w porządku, jeśli ma na celu uwolnienie i uzdrowienie czegoś w nas, a nie przetłumaczenie czegoś krzywdzicielowi. Pijacy żyją w swoim nawaleniu i szkoda energii, by próbować przebić ich własny świat i otoczki wyobrażeń o sobie. Fajnie by było, gdyby przybrało konstruktywną formę a my czulibyśmy się z tym tak bezpiecznie i w porządku, żeby nie wyniknęło z tego poczucie winy. A to już bardziej konfrontacja niż wygarnięcie ;)

Zdarzyło mi się kiedyś tak, że pijany gość sąsiada wszedł mi do mieszkania. Był już tak nawalony, że pomylił moje drzwi z wyjściowymi z budynku. Zwyzywałam go, wyrzuciłam z mieszkania, otworzyłam drzwi wyjściowe i pomogłam mu porządnym pchnięciem skutecznie wyjść z budynku. Facet bełkotał, ale domagał się bym mu per "Pan" mówiła. Po całym tym zdarzeniu w końcu poczułam się wolna od nauk mojego ojca, który sztywno domagał się ode mnie szacunku wobec pijanych osób, bo tak zachowują się grzeczne dziewczynki - a ja musiałam być grzeczna. Mówić dzień dobry sąsiadowi  regularnie okradającego naszą piwnicę i zaliczającego wszystkie nabożeństwa różańcowe.... Padło wtedy parę przekleństw, o znajomość których  się nie posądzałam, ale uwolnienie od warstwy zakłamania - cudowne.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-04, 11:04:19 »
hydrozagadka
Myślę, że mechanizm jest prosty:
Kiedyś, gdy przebywałem na wycieczce z byłą małżonką, w Kutnej Horze (Czechy), za nami szło kilku podpitych Polaków i chamsko się wyrażali na nasz temat. Odwróciłem się i opier...ich używając najgorszych wyzwisk (Czesi nie zrozumieli). I wtedy faceci jakby oprzytomnieli i... przeprosili za swoje zachowanie.
Niektórzy muszą poczuć siłę (MOC, przewagę), a dopiero wtedy zaczynają szanować.
To samo zresztą msuiałem wykorzystywać w pracy z trudną młodzieżą, gdy byłem pedagogiem. Nie było innego sposobu dotarcia doniektórych, jak tylko pokazanie, kto tu rządzi. Niekoniecznie była to przemoc fizyczna (choć kolegom się zdarzało).  Czasami wystarczyło  okazać agresję słowną i efekt posłuszeństwa był gwarantowany. Najrzadziej wychodziło odwoływanie się do ambicji, ale.... to się udawało tylko mnie i starszemu panu, ktory był Harcmistrzem RP jeszcze sprzed wojny, bo pozostali nauczyciele nie wierzyli, że chłopaki z marginesu mają jakieś ambicje. Potem dowiedziałem się, że doambicji chłopaków potrafił dotrzeć jeden z instruktowów zajęć praktycznych, który miał prawie 90 lat, gdy zaczynałem pracę! 
Tak więc, są rózne sposoby docierania do innych. Ale są też tacy, ktorzy potrzebują porządnego łupnia w głupi łeb,żeby zaczęli prawidłowo myśleć :)

Fia

  • Gość
[#]   « 2012-03-04, 00:29:25 »
Co do wygarnięcia, to prawda, że tego się nie planuje. Mam jeszcze takie spostrzeżenie, że osoba wygarniająca, bywa, że chce mieć świadka niesprawiedliwości jaka ją spotkała i wygarnia (histeryzuje) przy innych. Przynajmniej ja spotykałam się z takimi sytuacjami.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-03, 23:08:27 »
Czasem kumają - jak mój najstarszy brat :) No ale z drugiej strony, ja wtedy tego wygarnięcia kompletnie nei planowałam - samo wyszło - i akurat wyszło na plus. Może to jakiś wyjątek, nie wiem.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-03, 23:00:15 »
Też myślę, że nie ma co wygarniać, bo te osoby i tak zwykle nie kumają o co chodzi. Jak już dojdą do tego, to można porozmawiać, gdy będą otwarte. A tak szkoda zachodu. Lepiej zająć się sobą, niż pogłębiać frustrację.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-03, 21:10:31 »
ontoja,
<Swoją drogą to ja myślę ,ze czasem warto komuś (takiemu jak np.psychopatyczny ojciec) wywalić wszystkie krzywdy i pretensje ,które do niego mamy .Tak jak to tu niedawno Clint o tym pisał .Może czasem trzeba ,jeśli to dusiliśmy latami i baliśmy sie powiedzieć .To może mieć efekt uzdrawiający albo być przejawem zmniejszenia sie strachu przed tyranem.Byle tylko nie robić sobie nowego nawyku gdzie tym razem dominuje gniew ,złośc i pretensje w miejsce strachu(to w sumie chyba czeste zjawisko gdy sie role odmieniają w którymś momencie np. jak rodzic zaczyna niedołężnieć i być uzależniony od dziecka).Warto być świadomym ,ze za złością w takiej sytuacji też czesto stoi strach i lęk przed zdominowaniem ,kontrolowaniem.Gdy go już nie bedzie całkiem to i złość nie bedzie miała sensu jeszcze tylko wybaczyć ,zeby zniknęły pretensje.>

Raz w życiu tak zrobiłam, ponad rok temu kiedy mój tata był już po odwyku i pierwszy raz w życiu był przytomny, na tyle by mnie zrozumieć. Wyrzuciłam mu większość rzeczy, które robił mnie i mojej rodzinie, szczególnie mamie. Skończyło się na tym, że  w ogóle nie przyznał się do błędów i jeszcze na mnie wyskoczył. Od tamtej pory nie rozmawiałam z nim prawie przez rok, stwierdziłam, że jeszcze mu daleko by cokolwiek z tego wszystkiego zrozumieć i zrezygnowałam z jakiegokolwiek kontaktu z nim. To człowiek bezkrytyczny wobec siebie, wszyscy naokoło są winni, mimo iż to on robi świństwa.
Od bodajże września rozmawiam z nim, ale nie mam mu ani ochoty nic tłumaczyć ani nic już wyrzucać, on po prostu tego nie jarzy. Teraz zależy mi na tym, by całkowicie mu wybaczyć i tyle. Być całkowicie niezależną emocjonalnie osobą, nie targaną przez wyrzuty czy żale.

Odnośnie Żydów, to miałam tak w liceum, może to przez jakąś karmę, tak mi do nich wywalało ;)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-01, 18:39:12 »
To Ci piatke przybije bo mam podobnie :).