Autor Wątek: Karma wojownika, żołnierza, wzorce i obciążenia  (Przeczytany 26073 razy)

Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-08, 21:43:09 »
Z wczorajszego dnia , "przypadkiem " ;)
dwa filmy ogladałam jednoczesnie Ostatni samuraj i nieustraszony z jetem li
złapałam m/in taką myśl , nawet wojownik musiał się poddać Bogu, zrobic dla niego miejsce, pozbyc mysli, oczyścić umysł a na polu walki komu powierzać duszę jak nie Jemu? błogosławić innych i siebie a takze unikać pychy bo konczyło się to zawsze źle , a z Bogiem ramię w ramię iść jak z wiernym kompanem to dopiero coś!
Bóg to nie słabość

 Z Bogiem w sercu i kobiety i mężczyźni są mężni. To nie hanba. To przywilej.

Pozwolę się tutaj nie zgodzić.
Im lepszy/ skuteczniejszy wojownik tym połączenie z aspektami boskości w sobie gorsze. Skuteczny wojownik nie może pozwolić sobie przykładowo na miłość bliźniego bo to czyni go słabszym niż przeciwnik. Poza tym wojownik MUSI mieć zamknięte serce by zabijać w mgnieniu oka bo jeśli okaże ,,słabość" czyli jakieś aspekty boskości w sobie to polegnie na polu walki.

To co zauważyłaś w tych filmach to sztuczki mające na celu chwilowo oczyścić umysł ze zbędnych myśli w celu łatwiejszego skupienia na celu jakim jest wyeliminowanie przeciwnika. Jest taka zasada, że przeciwnik pokazuje słabe strony danego wojownika. Im lepszy przeciwnik TYM BARDZIEj trzeba się wznieść na wyżyny swoich możliwości by przeciwnika pokonać. Dlatego im lepszy przeciwnik tym większe ,,błogosławieństwo" dla danego wojownika bo może zgromadzić więcej doświadczenia w zabijaniu.

Kiedy wojownik idzie ramię w ramię z Bogiem to wtedy znika ZEWnętrzny przeciwnik, potem znika WEWnętrzny przeciwnik a na końcu okazuje się, że żadnego przeciwnika nie było a cała ta walka przez stulecia to tylko iluzja a ,,wojownik" to tylko rola w przedstawieniu zwanym życiem.


Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-02-08, 21:05:09 »
Doktor
Wolałbyś te niebezpieczne sytuacje bo to znasz i wiesz jak to się czuję natomiast te bezpieczne tylko sobie wyobrażasz, bo tego nigdy nie miałeś. Trudno pragnąc czegoś czego nigdy się nie czuło.
a to dlaczego? przecież doktor chodzi całkiem nieuszkodzony ... :-)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-02-08, 21:03:55 »
doktor

Zagrożenie , jeśli jest realne, skutkuje naturalną potrzebą działania na rzecz jego uniknięcia, bo jest związane z groźbą realnej straty życia lub  zdrowia (albo pojawienia się bólu). Jeśli nie ma takiego działania to musi być intencja niszczenia siebie.

Jeśli zagrożenie jest nierealne to nie ma zagrożenia tylko urojenie zagrożenia. Wtedy nie ma się czego bać

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-08, 20:48:41 »
Doktor
Wolałbyś te niebezpieczne sytuacje bo to znasz i wiesz jak to się czuję natomiast te bezpieczne tylko sobie wyobrażasz, bo tego nigdy nie miałeś. Trudno pragnąc czegoś czego nigdy się nie czuło.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-08, 20:35:22 »
ZWRACANIE  SIĘ  O  POMOC  DO  BOGA  JEST  ATRYBUTEM, PRAWEM  I  PRZYWILEJEM  CZLOWIEKA

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-08, 19:33:36 »
Chyba doszedlem
Bardziej chcialbym byc w ciaglym zagrozeniu rodem z filmow akcji nieczujac przy tym strachu niz wybrac spokojne zycie gdzie poczucie bezpieczenstwa wynikalo by ze swiadomosci ze wszystkie dzialania innych sa dla mnie bezpieczne.

Inga otoz to !

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-08, 19:33:12 »
Takie poczucie bezpieczeństwa wynika z samooceny a nie z proszenia Boga o ochronę. Bo taka ochrona kojarzy się z uciekaniem po spódnicę mamy a nie z własną siłą czy poczuciem bezpieczeństwa.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-08, 19:25:35 »
A może po prostu brakuje ci przekonania że sam z siebie możesz czuć się bezpiecznie tak jak ci bandyci i nie musisz prosić Boga o ochronę.
Taka cipa jak ja musi uciekać się do Boga bo sam sobie nie dam rady a inni mają to gdzieś i nikogo się nie boją, bo są silni i odważni- to chyba ten tok myslenia.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-08, 19:02:37 »
Kinga to napewno pomoze. Tego mi wlasnie trzeba.
Slabo mi modlitwy wychodza ale sprobuje.
Dziekuje Witek za wskazowki. Dodam sobie to do dekretu.
Filmy o wojownikach czasem ogladam. Unikam tylko tych o samurajach bo za bardzo mi wywala.

Wkuza mnie troche ze tyle zlej karmy zawdzieczam byciu wojownikiem a wciaz mnie do tego ciagnie. Z jednej strony widze jakie to zalosne a z drugiej mnie pociaga.
 Jesli o temat bezpieczenstwa chodzi to zazdroszcze roznym bandytom i marginesom tego ze oni niczego sie nieboja. Zastanawiam sie skad sie bierze ich naturalna pewnosc siebie, przeciez tacy ludzie Boga maja w glebokim poszanowaniu. Moze to przez ich doswiadczenia i system wartosci ?

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-08, 17:12:14 »
Przepraszam, nie zdazyłam zmodyfikować więc klepię 3 posta ;)

Doktor jak chcesz to obejrzyj ten film Fearless i tam jest ważna scena kiedy główny bohater pracuje zwyczajnie na polu z innym mężczyznami, sadzą ryż. W pewnym momencie oni się zatrzymują, przerywają pracę by skorzystać z drogocennej chwili powiewu wiatru, to jest jak medytacja z wdzięcznością, ten moment. A on w tym czasie robi cos innego ...nie bede pisała co zobacz sobie .
Ufać Bogu choć tak jak to ziarenko ryżu, które dostaje w odpowiednim czasie wszystko co mu jest do wzrostu potrzebne. I nie jest przez to ciotą. Jest mądre :)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-08, 16:56:07 »
A jak robisz dla niego miejsce to widzisz go coraz więcej , łagodność
 walenie mieczem we wrogów z zewnątrz ani wieczna czujność nie są potrzebne.


Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-08, 16:51:17 »
Z wczorajszego dnia , "przypadkiem " ;)
dwa filmy ogladałam jednoczesnie Ostatni samuraj i nieustraszony z jetem li
złapałam m/in taką myśl , nawet wojownik musiał się poddać Bogu, zrobic dla niego miejsce, pozbyc mysli, oczyścić umysł a na polu walki komu powierzać duszę jak nie Jemu? błogosławić innych i siebie a takze unikać pychy bo konczyło się to zawsze źle , a z Bogiem ramię w ramię iść jak z wiernym kompanem to dopiero coś!
Bóg to nie słabość

 Z Bogiem w sercu i kobiety i mężczyźni są mężni. To nie hanba. To przywilej.


Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-02-08, 16:39:55 »
Doceniam wartość i korzyści płynące ze zdawania się na Boga. Jestem pełnowartościowy i męski gdy otwieram się na Boga (przyjmuję go, etc.). Nawet jeśli nie jest to wprowadzane w postaci afirmacji, to potrzeba gdzieś  kontaktu z energiami tych treści.
Myślę że można popróbować modlitwy o oczyszczenie wszystkich energii i wyobrażeń o byciu męskim w sobie. Czysta energia też się potrzebuje poprzebijać do tego obszaru w tobie.
Odpowiednia metoda pracy z tym w środku, być może się ujawni :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-02-08, 16:03:52 »
Doktor-x,
spróbuj sobie robić przez jakiś czas modlitwę o oczyszczenie intencji dot. postrzegania swojej męskości i widzenia męskości na trzeźwo i przytomnie.
Może to pomoże ?:)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-08, 15:40:22 »
Witam
Zaczalem sluchac medytacji Darka Logi - Moje prawo do istnienia i afirmuje ze przyjmuje ochrone Boga.
Niemoge zabardzo sobie poradzic z glosem wewnetrznym ktory mi ubliza za to ze wybieram latwizne przyjmujac ochrone Boga zamiast walczyc jak prawdziwy facet i zwyciezyc.
probowalem afirmacji w stylu ze to korzystne dla mnie lepsze itp. ale na cos takiego rosla we mnie agresja ze pieprze jak baba. Odrzuca mnie od takich afek. Czuje sie ogolnie nie meski z calym tym otwieraniem sie na Boga
Jaki jeszcze jest sposob zeby przekonac to cos we mnie ze to jest meskie i najlepsze rozwiazanie by przyjac ochrone Boga ? Ktos mial podobnie ?
Narazie wylazlo to a pewnie jest jeszcze niegodnosc i inne rzeczy