Uzdrawianie swojego podwórka jest bardzo ważne. Ważne też jest zrobienie sobie wizji życia w rzeczywistości szerszej niż podwórko. Stąd np udział w medytacjach dla pokoju na świecie.
Ja zaslguję, by żyć w pięknym, pokojowym świecie, gdzie ludzi na wiele stać. A ci, co im nie pasje, mogą sobie żyć w Syrii, Afganistanie, na Ukrainie, czy w obozach dla uchodźców. To nie moja sprawa zasadniczo:) Ja mam wiedzieć, że chcę żyć w innych realiach. I czuć, w jakich.
Jeśli więc pojawiają się złe wieści na temat kraju,w którym żyję, to mam 2 wyjścia:
1 emigrować (czyli uciec bezradnie od problemu)
2 Działać na rzecz wyeliminowania tego,co mi nie pasuje. I tu zazwyczaj zderzamy się z murem tych, którzy praktykują mamtowdupizm
Na razie ok 20% obywateli angażuje się, by zmienić coś na lepsze. Pozostali żrą się między sobą, kto ich ma wypieprzyć w kosmos? PO, czy PiS? Albo mają wszystko gdzieś?