Mateusz
"Pamiętam, że miałem wybór życia.
Pokazały mi sie 2 opcje: łatwe życie ale z niewielką ilością karmy do przepracowania i mały rozwój oraz druga opcja: trudna droga z dużą karmą i pokonywanie ograniczeń ale za to rozwojowa. Wybrałem 2 opcję.
Było mi bardzo lekko i przyjemnie a potem był już przymus wcielania się i byłem go świadomy.
A konkretnie w pierwszej opcji miałem mieszkać w USA, pracować w rządowym departamencie, mieszkać w bogatej wilii, w bogatej dzielnicy i mieć kochająca żonę i dzieci."
Mi sie przypomniały 2e alternatywne drogi do tej obecnej ktora też wydała mi się rozwojowa

1 opcja, to latwo milo i rozrywkowo w stanach, mocno tez po karmie bo bylabym piekna, slawna, bogata, przyćpana i już bym miała nowe wcielenie

Tez Stany oczywiście. BTW Jak miło i łatwo to zawsze w USA

?
2 opcja Polska ale droga dużo bardziej spokojna, harmonijna, mniej karmiczna, w sumie byłabym "leśnym ludkiem" co podróżuje, chroni przyrodę, uprawia sztukę, razem z idealnym partnerem ( nawet poznalam go w tym wcieleniu;)) Też byłby rozwój duchowy, nawet w podobny sposob jak teraz, ale łatwiej i harmonijniej niz to sobie zafundowałam. Czułam, że nie wybrałam tej opcji z powodu niegodności, poczucia niezasługiwania, ktore było dość głębokie. Nadal nad nim pracuje

Ale widocznie czułam, że przecież nie moze byc tak miło, ze trzeba "odpracować" karmę, zanim do tego dojdzie. Ale teraz wydaje mi się, że takie pomysły na ten temat to własne urojenia.