No dobra, ale słuchajcie, strzygi nawet jeśli nie mają poczucia winy, nie karzą siebie za to, nie karzą siebie poprzez innych. Sprawia im przyjemność czynienie zła, to chyba też podlegają prawu karmy...w myśl tego co Leszek napisał poniżej w podpunktach. Ich też karma powinna "dopadać". Też powinno do nich wracać. W sumie strzyga ma ciało, odczuwa ból, ma emocje.
Więc też są pewne warunki by cierpiała. Te istoty lubią krzywdzić innych i sprawia im to przyjemność, jednak chyba nawet im nie sprawia przyjemności np choroba ich własnego ciała, czy inne przykre DLA NICH SAMYCH sytuacje.
Nie, nie mam problemu ze strzygami, chodzi mi bardziej o Boską sprawiedliwość i konsekwencje złych czynów

Tak sobie myślę, że one są tragiczne, bo do nich wręcz musi ta karma ciągle wracać, czyli nakręca się autodestrukcja, w takim wypadku. Bo normalnie Boska istota, może się rozwijać, wybaczyć, zrozumieć, przepracować:) Cierpi jeśli jest zawzięta i nie wie że może. A taka strzyga raczej intencji nie zmieni, więc nakręca się koło krzywdzenia i zbierania skutków karmicznych.
Ciekawe... bo ja w pś mam przekonanie, że jak się człowiek czuje niewinny i w porządku, to cokolwiem nie zrobi nie zbierze skutków... Że prawo karmy to jest taki wymysl na poziomie emocjonalno- mantalnym. Że jest " sztucznym tworem" i działa na tego, kto w to wierzy i pozwala by na niego działało. Działa przez czynnik wiary.
Przecież nawet jeśli się coś złego robiło, to można to sobie uświadomić, odreagować emocje, podjąć inne decyzje i karma znika....
Chodzi też o to, że kojarzę coś takiego, że prawem karmy manipulowano i straszono, by ludzi kontrolować. By wierzyli w karę bożą, skutki karmiczne, whatever;)