Dzisiejsi mężczyźni powiadają niekiedy, że trudno dogadać się z babami. Ale z Medżikowksym i Friskym w ogóle nie ma sensu rozmawiać, dlatego cieszę się, że wreszcie napisała Lilliole.
W czasach studiów "chodziłam" z Palestyńczykiem. I on tez tak mówił. Że u nich to mężczyzna wychowuje dzieci. NIe pamiętam dokładnie od jakiego wieku kobieta przestaje opiekowac sie chłocpem. Jeżeli chodzi o dziewczynki to matka może trochę dłużej sie zajmować. Tak gdzies do 10 lat.
A z drugiej strony pozycja matki jest niezwykle silna w ich rodzinach. Matka seniorka jest najważniejsza. Chodzi tu o kobietę najstarszą w rodzinie.
Ona tak naprawdę rządzi. Teraz sie tak zastanawiam, czy to nie jest jakaś rekompensata za to, że niewiele znaczy jako zona i matka kiedy jest młodsza.
Tak było też u dawnych Słowian i u Indian - w wieku około 7 lat chłopiec przechodził pod kuratelę ojca, a kontakt z matką stawał się już niewielki. Dziewczynki miały większą łączność z mamą choćby dlatego, że uczyła je kobiecych rzemiosł.
Nie można jednak powiedzieć, że młoda kobieta niewiele znaczyła jako żona i matka. Starosłowiańskie podejście bliskie jest podejściu tantrycznemu - mężczyzna to Bóg, a kobieta - Bogini. To z dzisiejszego punktu widzenia - umniejszania dawnych ról kobiecych - wydaje nam się, że kobieta mało znaczyła. Dzisiaj bowiem wmawia się nam, że atrakcyjny jest tylko męski sposób życia - przebojowość, aktywność, zdobywanie, zarabianie. Kobieta poświęcająca się rodzinie, opiekująca się domostwem, ochraniająca ład, który ustanowił jej mężczyzna - uważana jest za nieświadomą, zacofaną kurę domową. W ogóle wmówiono nam, że cnotliwość i odpowiedzialność oznaczają ograniczenie i zacofanie, bo nie pozwalają w pełni cieszyć się życiem. A tymczasem te cechy oznaczają myślenie naprzód. To kobiety, które wspaniale wypełniają swoje kobiece role, są najbardziej postępowe.
myślę że to drugie
rzeczowość nie jest kobiecą cechą
wyjaśnianie zostawny mężczyznom, kobieta niech leży i wysyła energię,
ewentualnie może jeszcze gotowac i wysyłac energię, albo energie zawrzeć w zupie
Wyjaśnianie zostawmy mężczyznom - co w tym złego? Przypatrz się uważnie, jak mężczyźni podchodzą do dzieci, a jak kobiety. Mężczyźni lubią objaśniać i tłumaczyć, lubią docierać do świadomości. Dla nich ważne jest, aby dziecko jak najwięcej zrozumiało. Dla kobiet dużo ważniejsze jest, aby dziecko było zadowolone, radosne i szczęśliwe. Zawsze na pierwszy plan wychodzi ich rola opiekuńcza. I to jest równie potrzebne, ale to nie jest wychowywanie. Znowu - to dziś opiekę, czyli kobiecy sposób traktowania dzieci, utożsamiono z wychowaniem.
Co do wysyłania energii - trzeba wyjaśnić jedną rzecz. To nie jest tak, że kobieta w rodzinie tylko wysyła energię, wysyła ile wlezie i nic w zamian nie dostaje. Wymiana energii między kobietą a mężczyzną musi być sprawiedliwa. Jeśli kobieta jest niezadowolona, zaczyna odnosić się do męża chłodno, robić mu wyrzuty, to znaczy, że mężczyzna za dużo wziął, a nie dał nic w zamian. Trzeba pilnować tej równowagi.
Zaczynają mnie już wkurzać te gadki Piotra co kobieta może, a co nie może.
Niepotrzebnie, Lilliole, gdyż ja nie piszę o tym, co kobieta może, a czego nie może. Kobieta bowiem może wszystko, może przeżyć swoje wcielenie wedle swojej woli. Ja piszę o tym, jakie skutki niesie zanik dawnych ról, a przede wszystkim zanik
świadomości znaczenia ról męskich i kobiecych: dla jednostek, dla samych związków i dla całego społeczeństwa. To jednak mało kto zauważa, bo lepiej nakleić mi na czoło etykietkę z napisem: 'stereotypy'.