Hej hej

2 lata temu zrobiłem serię oczyszczań wątroby. Metoda jest taka: Przez tydzień przed bardzo lekka dieta, z niską ilością tłuszczy i białek, i popijamy codziennie sok jabłkowy albo po łyżce octu jabłkowego. 2 dni przed pijemy tylko sok jabłkowy, w dniu oczyszczania pijemy sok jabłkowy do godziny 13, potem pijemy wodę z solą epsom która ma wypróżnić układ pokarmowy i poluzować przewody wątrobowe, a o 18 wypijamy 200g oliwy z oliwek dokładnie zmiksowane z 200g soku z cytryny. Dokładny protokół tutaj:
https://www.davidwolfe.com/liver-gallbladder-flush-protocol/Teraz do tego powróciłem. Zrobiłem oczyszczanie 2 dni temu i miałem rekord wszechczasów wydalonych "kamieni". Łącznie jakieś 100 kamieni, od malutkich wielkości ziaren groszku do największych około 3cm, niektóre były czarne, niektóre ciemnozielone, na końcu schodziły oślizgłe zielone (tak, zawsze kiedy robie to oczyszczanie to nie mogę się powstrzymać od ubrania rękawiczki i badania tych cosiów pod kątem twardości i tego jak one wyglądają w środku. Po wszystkim czułem że energia wypełnia moją wątrobę i cośtam układa.
Teraz problem: na internecie wielu ludzi mówi że te kamienie to jest bzdura i że one powstają wskutek picia mikstury. Wielu z nich jest ze środowiska medycznego i nawet są tacy którzy mówią że wycieli setki woreczków żółciowych i że takie prawdziwe kamienie wyglądają całkiem inaczej, są nie do wydalenia itd itd itp. Podświadomie autorytet lekarza każe mu wierzyć, ale nie jestem przekonany.... ale mam zasiane ziarno zwątpienia. Nie mając dostępu do labolatorium nie jestem w stanie zweryfikować czym są te rzeczy które wydalam podczas zabiegu.
Zrobiłem mały research i trochę przemyślałem i to zą za i przeciw teorii kamieni wątrobowych:
za:
- na internecie można znaleźć trochę informacji o babcinych metodach pochodzących z rejonów morza śródziemnego. Na wszelkie choroby babcia dawała dziecku oliwe z oliwek z sokiem z cytryny na pusty żołądek
- te kamienie które wydaliłem były różnych kolorów i konsystencji, więc z jednej wypitej mikstury nie może powstać taka różnorodność.
- natychmiast po wypróżnieniu odzyskiwałem dobre samopoczucie - tak jakby "kamienie" były mocno toksyczne.
- tym razem zmodyfikowałem trochę metodę, i zrobiłem sobie 3 dni głodówki na samym occie jabłkowym, i pierwsze kilka czarnych kamieni wypróżniłem jeszcze przed wypiciem oczyszczającej mikstury.
- nikt na tym nie zarabia pieniędzy, nie licząc ludzi którzy napisali o tym książki. Poza tym to jest tylko oliwa, owoce i sól magnezowa.
- podczas zabiegu miałem wyrzuty emocji, ogólny stan niepokoju, co sugeruje oczyszczanie głębszych pokładów.
przeciw:
- research na youtubie wskazuje mnóstwo zadowolonych ludzi, którzy jednak nie mówią żadnych konkretów poza tym że te oczyszczania zmieniły ich życie
- ponadto jest w internecie mnóstwo ludzi podobno z establishmentu medycznego którzy mówią że to jest bardzo niebezpieczna zabawa które rezultaty to iluzje
- informacje o babciach podających oliwę równie dobrze mogła by być stworzona na potrzeby teorii. W dzisiejszych czasach postprawa unosi się w internetach bardzo swobodnie.
Co wy o tym myślicie, duchowiacy? Czy ktoś ma szersze doświadczenie z cyklicznym oczyszczaniem wątroby? Czy zmieniło to mocno wasze samopoczucie?