Sporo wymagań tutaj jest wobec oświeconych jacy są i jak powinni się przejawić, a Bóg przejawia się na tak wiele sposobów poprzez ludzi:)
Różnorodność w jedności też jest cechą urzeczywistnienia. Co niektórym się myli z doświadczaniem różnorodności poza Bogiem. W sumie to każdemu nieoświeconemu się myli czasami w drodze rozwojowej;)
Jeśli bardziej zauważam negatywy i je komunikuję, to dlaczego?
Jeśli widzę coś negatywnego tam gdzie przeważają pozytywy to dlaczego?
Co to jest dla mnie za komunikat?
Czy coś mi w tym przeszkadza, boli, krzywdzi, wywiera wpływ?
Czy to, że negatywnie opiniuję przypadkiem czegoś nie kompensuje mi, czy coś sobie w ten sposób dodaję?
Jakie ma m z tego co robię wobec drugiej osoby korzyści jej kosztem?
Czy widzę, że personalne opiniowanie, może być czyimś kosztem?
Czy tego, którego opiniuję traktuję tak dobrze jak siebie?
Czy mam coś do uzdrowienia personalnego z tą osobą, czy robię to z innych przyczyn?
Czy nauczyłam/-em się kiedyś zaznaczać swoje opinie przez wytykanie innym co z nimi jest nie tak?
Czy nauczyłam/-em się kiedyś istnieć w grupie przez opiniowanie co z innymi jest nie tak?
Czy nauczyłam/-em się istnieć w grupie przez podział na przeciwników i zwolenników?
Jeśli tak, to co mogę z tym zrobić w sobie?
Taki mały test skojarzeń jakby ktoś chciał się zagłębić w swoje motywacje:)
Leszek
Jeśli widzisz walkę w moich postach to nie wiem gdzie odbywa się ta walka. Na pewno nie we mnie, ani w moim otoczeniu. Z mojego punktu widzenia, gdy tak "o mnie" piszesz to znowu projektujesz swój świat co jest czym.
Ani walka, czyli wygrywanie-przegrywanie, ani atakowanie, czyli znowu walka, ani bycie zwolennikiem, ani przeciwnikiem, ani emocjonowanie się ERD-ami, nie interesują mnie w dyskusjach i debatach forumowych.
Dyskusja dla mnie porządkuje, poszerza świadomość, wypala, uzdrawia, czasem coś wyciąga i uświadamia, motywuje, zastanawia, czasem daje lustro, czasem przyjemność z komunikacji i wyrażenia tego co się uświadamia i czuje. Dyskusja forumowa jest na ten czas czymś dla inspiracji i dzielenia się, poszerzania, pogłębiania, nawet jak ma się różne zdanie. Tak to czuję:)
Jeśli osoby publiczne można badać i opiniować jak się chce bez delikatności i bez pozytywów dla równowagi energetycznej, to dlaczego zaczynasz walczyć o swoje, gdy ktoś opiniuje ciebie tak jak tobie się nie podoba?
Czy uważasz, że osoby publiczne mają mniejsze prawa do swojej przestrzeni prywatnej, do szacunku do nich jak do każdego człowieka, niż inni ludzie? Czy są pewne granice i mają tez prawo do ochrony swoich dóbr osobistych?
Zgadza się z tym moim przekonaniem, że niekrzywdzenie jest ważną wartością w rozwoju. Jest to energia miłości, zrozumienia, wzajemności w szacunku w komunikacji, empatii i współczucia z poziomu energii czystej miłości.
Jeśli dla ciebie Bóg nie ma poczucia humoru, to dla ciebie nie ma. Może ma coś innego czego ja nie doświadczam.
Dla mnie Bóg ma poczucie humoru i komunikuje się poprzez tą energię radosnego, niewinnego humoru. Jest to inny humoru, niż ten powiązany z emocjami. Jest w nim chęć rozbawiania mojego wewnętrznego dziecka:)
Dla mnie brak równowagi między tym co się wyraża pozytywnego o kimś, czy głownie wspomina się o tym co jest nie tak, świadczy bardziej o opiniującym i jego umyśle, niż o tej osobie z niby którą znowu coś jest nie tak. Szczególnie jeśli schemat się powtarza od dawna.
Wyrażanie głownie negatywów personalnych opinii jest bardziej lustrem, bo pokazuje jego stosunek do otoczenia.
Chociaż na negatywnych opiniach można więcej zarobić jak to widać w mediach, bo przyciąga większą publiczność, to w rozwoju już daje straty poprzez skutki dla oświecającej prawdy. Taka prawda to coś więcej, niż rozmowy o wzorcach i co z kim jest jeszcze nie tak. Oświecająca prawda, to zestrojenie swojego całego siebie, w tym umysłu i innych z neutralnością i pozytywami, z cechami urzeczywistnienia na pewnym etapie.
Prawda jest wartością dla rozwoju jeśli komunikacja jej zachodzi w akceptacji, zrozumieniu, szacunku, tworzy piękno, harmonię wewnętrzną, w przestrzeni bezpieczeństwa fizycznego, emocjonalnego, psychicznego bez atmosfery zagrożenia skutkami. Walenie prawdą bez zachowania przestrzeni zaufania i bezpieczeństwa jest cechą dysfunkcyjnych relacji. Jeśli prawda ma uzdrawiać zachodzi w ramach komunikacji bez przemocy.
Prawda bez szacunku, delikatności, miłości, piękna jest narzędziem ego, które chce coś udowodnić, że ma rację, że wie lepiej, że wygrywa, że poznało prawdę. Prawda w oderwaniu od wymienionych cech i uczuć w komunikacji staje się wypaczeniem swojej funkcji w rozwoju.