To może przyjmijmy zasadę: badasz lub potwierdzasz czyjeś badania, to nie wypisuj samej krytyki w swoich wrażeniach o kimś. Napisz coś pozytywnego dla równowagi. Bądź w ten sposób bardziej wiarygodny w dostrzeganiu tego co badasz. Ponieważ sam sobie wystawiasz świadectwo na czym skupiasz uwagę swoją i innych, w jaki sposób wypowiadasz się o tych, których badasz.
Zauważ, że nawet ich nie pytasz czy się zgodzili na takie badania, które nie są zwykłymi odczuciami. Czy szanujesz w ten sposób ich przestrzeń i prywatność? Czy zgadzasz się, żeby inni pisali publicznie co im przyjdzie jako ich diagnozy, również negatywne, bez twojej zgody?
Leszek
Cieszę się, że jednak też widzisz taki wpływ od dawien dawna. Dostrajanie się do swojej boskości poprzez mistrza, może zrobić dla czyjejś świadomości tyle co wcielenia doświadczania w celu rozwoju. Nie każdy jest od razu mistrzem duchowym, a ludzie mają potrzebę boskości. Widać Bóg jakoś to wymyślił, żeby dać każdemu szansę. Wszystko u każdego w swoim czasie. Po coś jest taka możliwość dostrojenia poprzez mistrza do źródła w sobie i zauważenia czyjejś boskości jako lustro dla siebie. Jest to jedna z pomocy i wsparcia danych przez Boga.
Niestety przypisujesz mi po raz kolejny emocje, które na mnie projektujesz. Ech te rozbuchane emocje, które twój umysł widzi w innych:)))
Wygląda jeszcze długo nie oduczysz się tych projekcji na mnie, bo zwracanie uwagi i wyjaśnianie nie pomaga. Może na ich miejsce przyjdzie jednak kiedyś zrozumienie jak porozumiewać się bez przypisywania mi swoich odczuć:)
Jestem zadowolona, że zobaczyłam o jaki schemat idzie i że go jasno nazwałam, dużo to poukładało i wypaliło światłem świadomości.
Może ktoś kiedyś to przeczyta i zechce też z niego wyjść w ramach swojego rozwoju:)
Ten schemat nazywa się "coś z nią/ z nim zawsze jest nie tak" i jest związany z projekcjami, widzenia czegoś więcej, niż własne wyobrażenia oraz życzliwym docenianiem, akceptacją i współczuciem.
Niedobrze dla badań, że ten schemat jest stosowany przy ich okazji.
Czasami wyniki tych badań naprawdę niewiele mówią o człowieku, więc warto przyjąć zasadę przy takich badaniach: po pierwsze nie krzywdzić.
Jeśli jest metodologia, to można też o niej dyskutować. Tak robi się w każdej dziedzinie, gdzie coś jest nazywane badaniami.
Można też dyskutować jak o zjawisku w rozwoju, które ma wpływ na ludzi.
healingintelect
Masz rację. Można iść różnymi drogami w rozwijaniu świadomości.
Były już inne rozwiązania i czuję, że w zależności od struktur poznawczych różne się sprawdzają. Po to jest różnorodność w rozwoju. Cyfry, skale, porównania za ich pomocą (bo większość jednak porównuje używając liczb), wpływaj na wyobraźnię, jednak jak widać z przykładów, mistrzowie niekoniecznie potrzebuj tej miary w rozwoju duchowym, żeby rozróżniać i mieć wglądy duchowe.
Niejeden dał radę w rozwoju i oświecił się rozróżniając gdzie jest i co ma do zrobienia przed badaniami ERD, więc nie ma co się przywiązywać do jednego rodzaju wglądu w siebie. Jest ich wiele na wiele sposobów:)
Można użyć skali ERD jak ktoś potrzebuje dla siebie, jednak nie jest konieczna dla rozwoju, rozróżniania i wglądów. Szczególnie do klasyfikowania rozwoju innych ludzi, którzy nie wyrazili zgody na takie wchodzenie w ich przestrzeń. Myślę, że Bóg ma w tym poczucie humoru i może bez takiej zgody płatać psikusy w badaniach jak jest ochrona. Czasami widzę te psikusy i to nawet lubię, bo jest to nauka świadomości bez cierpienia.