Autor Wątek: Seks  (Przeczytany 181691 razy)

tiani

  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-21, 17:03:43 »
Ja przepraszam, że wchodzę w ten zdominowany przez panów wątek ;) ale co w takim razie z masturbacją u kobiet? Czy ona również ma te efekty uboczne jak u Panów? Czy również jest to pozbawianie siebie energii, którą można wykorzystać do działania, kreacji? Orgazm u kobiety oczywiście inaczej przebiega i w zależności od tego czy to orgazm łechtaczkowy czy pochwowy i ma inny efekt, ale wiecie czy ktoś coś o tym pisał?

Jeśli chodzi o rytuał 6 tybetański, to działa :) Nie ma po nim napięcia seksualnego, energia istotnie idzie w górę i ... świat wokół jakby przyspiesza. Wiecie o co mi chodzi? Więcej się działa, kreacje szybciej się manifestują (dlatego wskazana jest tu uważność i świadomość, bo wychodzą WSZYSTKIE kreacje ;)). Na pewno trzeba do tego ćwiczenia podchodzić ostrożnie, bo jeśli się go będzie ćwiczyło gdy energetyka/ciało nie są gotowe, to można się rozchorować, może też pogłębić depresję. I choć gdzieś znalazłam, że ćwicząc to ćwiczenie nie powinno się współżyć to przyznam, że seks po nim z drugą osobą (nie drugą ręką ;)) jest znacznie głębszy doznaniowo i bardziej przytomny.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-20, 21:50:40 »
Może i to ma sens co piszesz Mirek, i to co pisze Leszek o pchaniu w górę, ale jakoś chcę pozostawić sprawy same sobie. Za dużo schematów było w moim rozwoju. Energii seksualnej z racji wieku mi nie brakuje - co znaczy że mój poziom libido jest w dobrym stanie. Ważne że podjąłem decyzję o tym że przestaję ją tracić. Wychodzi mi to na dobre - zasklepiają mi się mocne blokady energetyczne których nawet nie widziałem podtrzymując codzienne rozładowywanie się i zaczynam wpadać na ciekawe pomysły - np. chciałbym zacząć utrzymywać ciepłe relacje z otoczeniem :) Właśnie wróciłem ze spaceru (co też jest nowością dla mnie o tej godzinie) gdzie odwiedziłem plac przed moją podstawówką, przypomniałem sobie bitwy na śnieżki i to jak bardzo je brałem do siebie i jak wszystko brałem do siebie i jak zapragnąłem być lepszy od wszystkich dookoła. Nie zaprowadziło mnie to daleko. Chcę teraz stworzyć ciepłe relacje z otoczeniem i jest to skutek tego że energia seksualna idzie w moim ciele tam gdzie trzeba.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-20, 20:15:44 »
Do "przesunięcia" energii seksualnej do czakry korony bardzo nadaje się szósty rytuał tybetański. Kiedy zacząłem ćwiczyć ponad 2 lata temu, z czasem moje libido mocno wzrosło. Kilka miesięcy temu dołożyłem 6 ryt. Najpierw powoli, od czasu do czasu po 1 razie. Od jakichś 2 miesięcy ćwiczę regularnie po 3 powtórzenia. Najważniejsze jest, aby wykonać go w odpowiedni sposób. Opis w książce jest blady i nie wyjaśnia znaczących szczegółów. Najważniejsze wskazówki:
1. Przed wykonaniem 6 rytu należy odpocząć po poprzednich 5 ćwiczeniach. Nie należy przystępować do niego z zadyszką. Ja po piątym rycie siadam na piętach i pracuję z czakrami.
2. Tuż przed wdechem należy rozluźnić pośladki, ale nie wcześniej.
3. Można (i należy) wizualizować w czasie wdechu przechodzenie energii od czakry podstawy, wzdłuż kręgosłupa do czakry korony.
4. Powyższe przynosi efekty tylko, kiedy żadna z czakr nie jest za bardzo zablokowana.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-20, 17:59:41 »
No u mnie to już dawno nabrało charakteru czysto przymusowego tylko dla rozładowania denerwującego napięcia - nieraz łapałem się na tym, że w trakcie wyłaziło mi wkurzenie "no dalej, niech to się w końcu rozładuje, męczy mnie to już". Powodów do zaczęcia miałem dużo - masa stresu, brak innych przyjemności, blokady na kobiety i bliskość, nieumiejętność radzenia sobie z różnymi emocjami. Teraz kiedy już spora część tego bajzlu zeszła, to mi masturbacja nie jest potrzebna, ale nawyk to nawyk - będzie trzeba się przestawić. Szczególnie, że jestem pewien iż mechanizm rozleniwienia o którym Leszek pisał też u mnie działał - moja pś miała dużą mniejszą motywację do przebijania się przez różne obciążenia i kreowania związku.

Nie będę zakładał, że na zawsze się pozbędę tej czynności, bo za bardzo mi się to kojarzy z celibatem, no i też z czystymi intencjami można z tego bezpiecznie korzystać. Po prostu zaprzestanę na czas uzdrawiania, a już na pewno przynajmniej do czasu wykreowania sobie stałej partnerki i regularnego seksu.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-01-20, 17:28:30 »
Mnie tam to nudzi, bardziej mnie ciągnie do całowania się, przytulania, a tak bez tego to tak jak jakaś czynność powtarzalna, wychodzenie rano z domu do pracy na zimnie:) Jakbym nie musiał (nie czuł przymusu) to bym tego nie robił, czasem se stwierdzę że zrobię sobie dłuższy czas przerwy to i parę tygodni mi się nie chce a jak wrócę to tak jakoś ze słabej woli ale bez głębszego zainteresowania. Może w przyszłym roku zajmę się tematem seksu:)

Oj te cytaty to trochę stronnicze i nie do końca prawdziwe:)
Większość z tych rzeczy może się tak samo pojawić przy masturbacji jak przy seksie. Jeśli chodzi o spadek poziomu testosteronu, to jest on chwilowy i u większości osób przed 40-50 rokiem życia nie robi jakiejś różnicy. No chyba że ktoś po 3-4 razy dziennie to robi, to wtedy może być rzeczywisty spadek:) A tak to raczej sprawia że poziom testosteronu utrzymuje się na wysokim poziomie.

Na pewno warto (to do siebie też mówię) wszystkie problemy emocjonalne związane z masturbacją i przymusy/uzależnienia. Dla samego komfortu życia:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-20, 16:59:12 »
Clint. Zaprzestań całkiem. Przeczytałem wczoraj rozdział bardzo dosadnej książki o byciu facetem i ona mnie przekonała że nie warto. Nie będę Ci pisał całego ale zacytuję fragmenty: "Nie ograniczaj, nie rób tego nawet raz w miesiącu czy raz w roku - po prostu odrzuć to na wieki! Zapomnij że coś takiego istnieje!" "To jak często się masturbujesz lub czy to robisz w ogóle, jest silnie skorelowane z dwiema rzeczami: poziomem Twojego libido oraz poziomem Twojego testosteronu. Jak wiesz - jedno i drugie napędza nas na co dzień do działania. Nie tylko do działania pt. Poznawanie i flirtowanie z kobietami, ale także do działania jakiegokolwiek. Jeśli się onanizujesz, to poziom testosteronu i libido spadają. Przez to stajesz się wycieńczony, bardziej leniwy, bardziej ospały, nie masz na nic siły, nic Ci się nie chce, nie masz na nic ochoty, zniekształcasz ważność priorytetów w Twoim życiu, spada Twoja samoocena, chodzisz rozdrażniony, szybciej się denerwujesz i mógłbym tak wymieniać bez końca." "Masturbując się uczysz samego siebie że musisz to robić, ponieważ nie jesteś w stanie znaleźć kobiety, która będzie Ci pomagać w pozbyciu się napięcia." "Właśnie to napięcie, które towarzyszy facetom w stanie "przedmasturbacyjnym" jest niesamowite. Ponieważ początkowo wiąże się ono z rozdrażnieniem, każdy interpretuje je jako coś negatywnego. Jednak ten stan nakręca nas, napędza, pobudza, motywuje, powoduje że jestesmy bardziej radośni, że trudniej nas zdenerwować, itd. itp"
"Jeśli nie przekonują Cię te argumenty ... - Gdy się masturbujesz, przyzwyczajasz się do reakcji na pewne, specyficzne bodźce które sam wywołujesz. Określony uścisk, dotyk itp. Nie zdziw się więc gdy w kontaktach seksualnych z kobietami coś nie będzie Ci grać i one nie będą Cię zupełnie podniecać. Miliony mężczyzn przeżywają ten problem, a później biegają po seksuologach żeby im pomogli. Moja rada, aby temu zapobiec: przestań obierać banana"


To do mnie przemawia.
Zaprzestanie masturbacji wiąże się z puszczeniem ten energii w obieg a ona bezlitośnie uderza w blokady, w moim przypadku dzisiaj we wzorce społeczne. Na grupie terapeutycznej do której uczęszczam jest dziewczyna która dzisiaj kończyła terapię a ja ją bardzo polubiłem i czułem złość na cały świat że nie umiem wyrażać uczuć i w spokoju pozwolić jej odejść. To coś "nowego", bo od wielu lat twierdziłem że nie przywiązuję się do ludzi. Przeglądam na oczy :))

Jeszcze od siebie Ci powiem, że zacząłem się intensywniej masturbować kiedy w moim związku partnerskim miałem problemy z seksem - dziewczyna nie chciała mi dawać. Zamiast zawalczyć o nią albo ją zmienić, zacząłem się więcej masturbować, bo coś trzeba było zrobić z tym podrajcowaniem. I wtedy właśnie stawałęm się coraz mniej atrakcyjny w oczach innych dziewczyn, przedtem licznie na mnie leciały.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-20, 17:03:30 wysłana przez Sebastian »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-20, 13:07:45 »
Też bym chciał się uwolnić od tego nawyku - szczególnie że właśnie teraz pracuje nad tematem seksu - idealny moment. Nie wiem jednak kompletnie jaką taktykę przyjąć - zaprzestać tymczasowo całkowicie czy też tylko ograniczyć.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-20, 13:01:48 »
Puść w górę, po kręgosłupie

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-20, 08:35:31 »
Wiem że podjąłem właściwą decyzję. Bardzo mi sie wczoraj chciało ale mimo to tego nie zrobiłem, powierciłem się na łózku dłużej niż zwykle ale zasnąłem w końcu. A obudziłem się przed budzikiem i miałem chcice. Do momentu kiedy zadzwonił budzik byłem już po prysznicu, zrobione były zakupy na śniadanie i kroiłem kanapki. A dzięki temu że mam sporo czasu idę właśnie posprzątać zaśmiecony od miesiąca samochód :)) Wraca mi moja męskość. I chyba wróciła mi energia to ćwiczeń i stawania się atrakcyjniejszym, dbania o siebie - wcześniej chodziem na siłkę ale czułem się wypruty z sił. A energia seksualna "tylko" mi drąży podbrzusze. Chce żeby to rozeszło się po całym ciele.

Jak będę pisał książkę biograficzną i poświęcę rozdział przełomom w moim życiu to napiszę tak:

2008 - koniec narkotyków i alkoholu
2010 - koniec papierosów
2012 - koniec masturbacji ;)))
« Ostatnia zmiana: 2012-01-20, 08:38:38 wysłana przez Sebastian »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-20, 04:26:29 »
Nie spotkałem się, z tym, by trzeba było komuś odreagować aborcję za pomocą środka wczesnoporonnego. I dlatego mogę założyć, że ne wiąże się z tym straszna trauma dla dziecka. Dla kobiety - różnie. Natomiast NIC i NIKT nie zmusi do narodzin dziecka, które się narodzić nie chce.

A tu o zabawach w łóżku, jakich warto unikać:
http://facet.wp.pl/gid,13821392,img,13821409,kat,1007871,galeriazdjecie.html?T%5Bpage%5D=1

Różnie piszą o masturbacji. Nałóg na pewno nie jest tym, co najlepsze. I faktycznie, rozleniwia. Wiele osób nie czuje potrzeby poszukiwania partnera / partnerki, jeśli może sobie zrobić dobrze bez ryzyka psychicznego, emocjonalnego itd.
Z masturbacją jest jak z wszystkim innym , co JEST. Każdy nadaje temu swoje znaczenie.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-20, 05:52:17 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-19, 21:26:00 »
Doszedłem do wniosku że masturbacja to zło. Masturbuję się prawie codziennie i stwierdzam że to rozleniwia, zabiera całe libido i całą kreatywność. Tyle naczytałem się opinii na temat masturbacji, że ona niby pomaga, ale przestaję w to wierzyć. Może jak będę niewyżyty to wreszcie będzie mi sie chciało zacząć bajerować kobiety, bo narazie to robię to tak żeby się nie narobić!

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-19, 19:03:00 »
Znacie jakieś medytacje w temacie "Męska seksualność"?

Odkryłem że to co nazywałem moją seksualnością było tak naprawdę frustracją w tym temacie, a ja sie czuję zimny i aseksualny

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-10, 21:14:06 »
Jeszcze jest nadzieja, że jako osoba ze 100% karmy rodzica(miałem ją już na samym początku rd w tym życiu, a więc zapewne od urodzenia, bo nic takiego na tym tle się nie zmieniało) jestem po prostu naturalnie bezpłodny. Kiedyś sobie zrobię badania i zobaczę czy tak jest :P

A aborcja do odreagowania to nie mój problem, tylko duszy która się pakuje tam gdzie jej nie chcą.

Wisieńka

  • Wiadomości: 43
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-01-10, 20:56:35 »
Nie ma tak łatwo - 48 do 72 godzin - lekarz wypisuje środek poronny, czyli może dojść do zapłodnienia, tylko przeszkadzasz w zagnieżdżeniu się.
No i w kolejne wcielenie wchodzisz z aborcją do odreagowania :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-10, 18:37:20 »
Dzisiaj będąc "w terenie" zerkałem sobie na różne dziewczyny, które z wyglądu wydawały mi się atrakcyjne i obserwowałem swoje reakcje. Najlepszą do tego okazje miałem w moim wieś-busie gdzie przez 40 minut siedziałem naprzeciwko naprawdę ładnej dziewczyny, ale sądząc po jej rozmowach telefonicznych i innych sytuacjach z przeszłości (w wieś-busach po jakimś czasie kojarzy się sporo ludzi) raczej nie prezentowała sobą nic ciekawszego. No i doszedłem do wniosku, że mimo iż w jakiś tam stopniu wzbudzała we mnie ta dziewczyna seksualne pożądanie, to w sytuacji gdyby chciała seksu ze mną - co prawda z ciężkim sercem, ale mimo wszystko bym odmówił.

Jednak seks żeby miał sens, to potrzebna jest ta bliskość. Gdybym miał go uprawiać tylko i wyłącznie z samego pożądania, to bym się tylko zasyfił i miał kaca moralnego. No i jeszcze byłoby duże ryzyko, że tylko bym się zniechęcił jakby mi taka dziewczyna przejawiała jakieś jazdy w trakcie. To już bym wolał zająć się rozładowaniem tego napięcia na własną rękę (dosłownie i w przenośni ;D) - gdy napięcie zostanie rozładowane to i tak przestaje mieć znaczenie w jaki sposób to się odbyło, a przynajmniej skutki uboczne dużo mniejsze są.

Czyli z 1 problemem nie jest tak źle, a z 2 też się uspokoiłem jak sobie nieco poczytałem i rzeczywiście prezerwatywa musiała by pęknąć lub zsunąć się, żeby cokolwiek się stało, a nawet wtedy wystarczy iść do lekarza w ciągu 48 czy tam 72 godzin, aby przepisał jakiś tam środek, który zapobiegnie ciąży. Czyli wychodzi na to, że trzeba naprawdę chcieć, aby wpaść :D
Najwyraźniej moje problemy były dużo bardziej urojone i wymyślone na siłę niż myślałem. Zmienia mi się dość znacznie postrzeganie seksu - może spróbuje z tą Mirkową afirmacją, ale koniecznie sobie dopiszę tam przymiotnik "harmonijne" :P