VanillaOrchard
Z masturbacją chodzi o to, że uczy akceptacji własnego ciała i seksualności. Kiedy będziesz kończyć bez niesmaku i poczucia winy (wstydu) ale zaspokojona i z poczuciem przyjemności to znaczy, że w pełni akceptujesz siebie w aspekcie seksualnym.
"...nie wiem, nie jestem cholera przekonana do machania w sobie jakąś plastikową żerdzią w celach zaspokojenia wybujałych potrzeb"
Można użyć tylko własnych rąk, bez gadżetów, dla samopoznania to nawet lepiej.
Co do "całego tego tańca wokół" jak to nazwałaś to zgadzam się. Nic nie zastąpi gry wstępnej polegającej na czułym dotyku, muśnięciach, ocieraniach, grze słownej, silnym pocieraniu pleców w celu rozgrzania zmarzniętego ciała i wielu innych "gierek".
Nigdy nie wiadomo co wywoła obopólne podniecenie u rozumiejących się partnerów. Dla przykładu, dzisiaj w sklepie rozegrała się między mną i żoną dyskusja, która bardzo nas podnieciła, chociaż z seksem musimy zaczekać do późnego wieczora (syn mieszka z nami). A rozmowa była bardzo banalna. Staliśmy już przy kasie gdy żona wysyłała mnie po czekoladę.
- no wiesz, taką jaką mi ostatnio kupiłeś. Mówiłeś, że dlatego ją wybrałeś, bo ją bardzo lubię.
- nie wiem o jakiej czekoladzie mówisz. Widocznie chciałem ci się przypochlebić, bo liczyłem na dobry seks, ... i nie zawiodłem się.
- <śmiech>
- następnym razem znowu skłamię
Szkoda, że nie mogliśmy wpaść do mieszkania i zacząć rozbierać się w korytarzu.... no, trudno, nie można mieć wszystkiego naraz...