Fajna afka do tego: "Ja ... mogę przyjąć miłość i akceptację, ponieważ taki(a), jaka jestem jestem cenny(a) i wartościowy(a) Ew. jeśli jest problem z przyjęciem 'cenny i wartościowy' to: ponieważ doceniam i akceptuje siebie takim(ą) jakim(ą) jestem."
Starfire, coś mi zgrzytało w tej afce. Już wiem, dlaczego.
Bo tam jest o warunkowym przyjmowaniu miłości i akceptacji. O tym, że coś mi się należy, bo…
W tym przypadku: bo jestem cenna i wartościowa. A tymczasem miłość i akceptacja należy się każdemu bez spełniania żadnych warunków. Po prostu mamy do tego prawo, niezależnie od tego, jak zostaniemy ocenieni (przez samych siebie i inne osoby).
Wartościowość i cenność to nic innego, jak oceny. Ocena to pewnego rodzaju fikcja, która istnieje po coś, ma spełniać jakąś funkcje. Po co chcemy być dobrze ocenieni? Żeby zyskać miłość i akceptację. Wydaje się niby ok, ale jest w tym pułapka. Mianowicie umysł jest dualny, skoro ocenia, że coś/ktoś jest wartościowy, tzn. że ktoś inny, lub ta sama osoba, ale w innych warunkach, już taka nie jest. A więc za oceną idzie lęk, że np. jeśli będę źle postępować, to nie będę wartościowy. A jak nie będę wartościowy, to nie dostanę miłości, to nie będę mógł być akceptowany.
Tak więc myślenie: "zasługuję na akceptację, bo jestem wartościowa", to nieprawda, to zwykła pułapka umysłu. Zasługuję. Po prostu. Mam do niej prawo niezależnie od tego, jak siebie oceniam i jak inni mnie oceniają.
Oceny w pewnym momencie bardzo uwierają. Stają się zbędne. I wszystko jedno, czy ocena jest "pozytywna", czy "negatywna". To nie ma znaczenia. Ocena jest wytworem umysłu i ogranicza mnie jako nieograniczoną istotę, której niezbywalnym prawem jest prawo do akceptacji i miłości

Feli kochana 
Niech Ci się łatwo i przytomnie uzdrawia temat seksu.
Seks między dwojgiem kochających się osób, to naprawdę o wiele więcej niż emocje, których doświadczyłaś do tej pory: zachłanność na seks - zamknięcie na seks
.
Kinga, dziękuję bardzo :* Niech tak właśnie będzie

)
Mam nadzieję, że już niebawem się o tym przekonam

Oj, będzie to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie
Feli
Jak Ci sie udalo pozbyc potrzeby seksu i myslenia o nim? Ja wlasnie mam z tym spory problem i ciekawa jestem, jak to mozna rozwiązac
Indra, nie polecam mojego sposobu, bo ja przecież nie mam zdrowego podejścia do tych spraw

No ale napiszę, jak to u mnie było

Heh, wszystko zaczęło się bardzo niewinnie od rytuałów tybetańskich. Zachciało mi się wiecznej młodości, a że tam ostatni rytuał (mający ponoć wielki wpływ na utrzymanie tej wiecznej młodości

powinien być robiony w stanie abstynencji seksualnej, to zaplanowałam powstrzymać się od seksu choć na jakiś czas. Zapowiedziałam mężowi, że będę to robić, żeby mnie nie rozpraszał

i jak powiedziałam, tak zrobiłam. Było ciężko, ale pragnienie posiadania wiecznie młodego ciała było silniejsze. A że ja nie jestem zbyt skora do ćwiczeń fizycznych, to rozpoczęcie praktyki odkładałam z dnia na dzień. I tak zeszło mi chyba z 2 lata

Ćwiczeń w końcu nie zaczęłam, ale myślenia o seksie się oduczyłam, hehe.
Tak to mniej więcej było. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że nie tylko te ćwiczenia (których nie było

zawiniły, ale bardzo wydatnie przyczyniły się do tego, że przestałam myśleć o seksie. Tak więc grunt to dobra motywacja

)