Autor Wątek: W jaki sposób praktykuję rozwój duchowy - moja droga i technika  (Przeczytany 25313 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-08-17, 18:54:21 »
No chyba o to chodzi, czuć się bezpiecznie, będąc sobą:)

Jeśli chodzi o ból przy zmianach - boli wtedy gdy zmieniasz się w kogoś kim nie jesteś. Ew. ból się pojawia gdy ktoś się opiera temu jaki jest (ale to inny rodzaj bólu)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-08-17, 18:37:49 »
Czuję się oszukana przez wszystkich, i mamę, i kościół, i koleżanki, i rozwojowców, i autorów książek dotyczących tematów pracy nad sobą.
Wczoraj na sesji pojawił się temat powrotu do swojej anielskiej natury, czyli ma być kolejna zmiana siebie w kogoś innego. Tyle razy już to przechodziłam, tyle razy byłam zmieniana w kogoś innego i wiem jak bardzo taka zmiana boli. W tym wcieleniu byłam tak bardzo zmieniona że zostałam zanalizowana jako człowiek.
Byłam zmieniana w diabła, strzygę, człowieka. W tym wcieleniu ojciec mnie zmienił w strzygę, więc wiem jak bardzo boli bycie zmienianym.  Boję się kolejnej zmiany. Boję się być aniołem bo  BA znów mnie namierzą i zrobią ze mnie miazgę chcąc mnie doprowadzić do Boga. Boję się przejawiać swojej prawdziwej natury.
Czuję się oszukana bo wierzyłam we wszystkie nauki o tym jak być sobą. Wszyscy piszą i mówią o tym że naszą prawdziwą naturą jest radość, szczęście, miłość i zadowolenie. I uczą że trzeba do tego dążyć, starać się być takim, działać w tym zakresie aby się takim stać, szukać tej radośći i tego szczęścia. Te pieśni kościelne – weselemy się i radujmy się dziś, Dziękujemy ci panie Boże za to że dałeś nam radość i szczęście. Te nauki aby szukać czegoś dobrego w życiu, aby cieszyć się drobnostkami, aby zauważać co nas dobrego spotkało i się tym cieszyć, aby odganiac smutki, aby nie myśleć o rzeczach złych i nieprzyjemnych, aby sprawiać sobie przyjemność, aby podnosić sobie nastrój poprzez robienie czegos dla siebie. Te rady znajomych – nie smuć się, życie jest piękne, myśl o czyms przyjemnym, ciesz się wiosną itd.
Te pozytywne afirmacje programujące na coś dobrego, przeprogramowujące mnie, o miłośći, radośći, szczęściu i Bogu.
Stosowałam się do tych wszystkich rad, robiłam to, bo jeżeli mówili tak wszyscy to znaczy że jest to prawda. I teraz dopiero widzę jak bardzo sobie szkodziłam, jak się odcinałam od siebie starając się być taka jak mi mówili inni, dążąc do tego aby być szczęśliwa i zadowolona.
Dzisiaj widzę podstawowy błąd w tym założeniu zachęcania do bycia sobą prawdziwą poprzez dążenie do bycia zadowoloną.
Bo jeżeli moją prawdziwą naturą jest radość i szczęście to ja tego nie muszę zdobywać, ja nie muszę się zmieniać aby taka być, ja nie muszę się taka stawać, ja nie muszę do tego dążyć.
Moim celem i zadaniem ma być dążenie do odzyskania swojej prawdziwej natury. A gdy ją odzyskam to będę radosna i szczęśliwa. Ta różnica jest bardzo istotna i zmienia wszystko, zmienia mój cały kierunek w którym idę.
Do tej pory szłam w kierunku jakichs mrzonek o szczęściu i radości, w kierunku moich wyobrażeń o szczęściu i radośći, starając się tak czuć, bo to była wytyczna.
A powinnam iść w kierunku bycia sobą, czyli w  kierunku odczuwania moich uczuć. A moje prawdziwe uczucia są straszne, to lęk i ból. Ja będąc sobą czuję lęk i ból a nie radość i szczęscie. I na tym powinnam koncentrowac uwagę, te uczucia powinnam czuć, bo ja wtedy jestem sobą.
Radość i szczęście pojawią się kiedyś same, wtedy gdy coraz bardziej będę sobą. Nie muszę ich afirmować, nie muszę do nich dążyć. Jedyne co powinnam robic to odkrywać swoją prawdziwą naturę, poznawać siebie, być coraz bardziej sobą a wszystkie moje cechy zostaną mi przywrócone, bez zabiegania o nie, bez programowania ich, bo one są naturalne.
Bo być sobą to znaczy być szczęsliwym.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-01-20, 22:09:19 »
Inga,
Twój sposób pracy z emocjami jest mi bliski. Robię podobnie.
Zachęciłaś mnie opisem działania sesji oddechowych. Chyba spróbuję ponownie do tego podejść, może na mnie też tak podziała :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-20, 21:00:50 »
Zaczynałam od regresingu mając 14 lat. To były niewinne próby poradzenia sobie z dużą depresją i fobią społeczną. Długi czas plątałam się w emocjach - stosując wybrane przez siebie techniki, głównie regresing, który pomimo moich ciężkich obciążeń, fanatyzmu i niedojrzałości dużo mi pomógł. Medytacje, rebirthing, terapie energetyczne, regresywne. To stosowałam na początku i przez kilka lat. Parę lat temu poznałam Eft i terapie mocy, tak!. To było przełomowe, bo już wątpiłam, był zastój i prawie zwariowałam. Nie mogłam przejść najważniejszych spraw, ponieważ nie było tak dogłębnego uzdrowienia biologicznie i nic już nie rozumiałam na poziomie duszy. Ciesze się, z tego co mam obecnie, co się pojawiło, co poznałam i mogłam wykorzystać dla swojego dobra.

Obecnie stosuję wszystkie poznane techniki z dużo większą dojrzałością i spokojem. Medytacje, trochę ćwiczeń i pozytywnego myślenia. Lubię tę drogę, podoba mi się moje podejście i to czego się nauczyłam. To mi daje fajny warsztat pracy nad sobą.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-01-20, 17:48:10 »
Kiedyś byłam alchemikiem i chciałam przemienić błoto w złoto. Nie udało mi się. Czas upływał, mój sponsor był coraz bardziej zły na mnie a moja samoocena coraz bardziej spadała.
Upłynęło wiele wieków i ja znów próbuję dokonać tego samego. I wreszcie zaczyna mi to wychodzić. Zaczyna mi się udawać przemieniać błoto które jest we mnie w złoto.
Ten tydzień szczególnie obfitował w błoto, codziennie nowa dawka, a mnie za każdym razem udało się go przemieniać w złoto.
Każdego dnia przychodził do mnie nowy problem, nowe zagrożenie, nowy lęk czy też nieprzyjemna sytuacja. Za każdym razem bardzo się bałam i nie widziałam wyjścia z sytuacji.
Na podstawie przeczytanych książek uważałam problemy za coś czego trzeba unikać, przed czym trzeba się bronić i minimalizować złe skutki ich wpływu na psychikę. Bo przecież trzeba myśleć pozytywnie, starać się cieszyć nawet drobiazgami, powtarzać sobie że dam radę, że wszystko będzie dobrze i w ogóle dążyć do dobrego nastroju. I tak też robiłam, odcinając się od swoich negatywnych uczuć. Ludzie mi mówią: ciesz się, nie przejmuj się, głowa do góry, bądź optymistką, po co się zamartwiać, po co myśleć o nieprzyjemnych rzeczach a okazuje się że te techniki prowadzą na manowce, bo właśnie należy przeżywać, czuć, i nie uciekać od swoich negatywnych uczuć.
I to odczuwanie należy do metod powodujących najszybsze przemiany, przynajmniej u osób chorych, bo nie wiem jak jest ze zdrowymi.
Dostałam wiadomość że moja firma zostanie sprzedana komuś kto niesamowicie wyzyskuje ludzi- pojawił się silny lęk. Zastosowałam technikę wchodzenia w lęk i obserwowania siebie . Przyczyna lęku okazała się zaskakująca a lęk minął całkowicie. Trwało to może 15 minut.
Dostałam wiadomość że zmienia się nam prezes firmy i zostanie nią osoba która mnie nienawidzi i pewnie będzie dążyć do zwolnienia mnie.
Znów pojawił się silny lęk. Teraz zastosowałam technikę oddychania, która jest niesamowita. Powoduje szybkie wyrzucenie emocji na powierzchnię a następnie pojawienie się przyczyny problemu w postaci obrazu, sytuacji, wydarzenia które kiedyś zaistniało. Gdzieś po 15 minutach oddychania odnalazłam przyczynę i lęk wygasł całkowicie.
Dostałam wiadomość o śmierci znajomej. Wszystko związane z tą śmiercią jest straszne, m in. ta kobieta zastała w szpitalu zagłodzona na śmierć, bo nie mogąc mówić nie miała jak się poskarżyć.
Ta straszna śmierć przypomniała mi moje straszne śmierci. Słuchając nie odcinałam się od swoich emocji, co w koncu spowodowało pojawienie się omamów wzrokowych i silnych mdłości. Czuję żę dzięki temu mój lęk przed śmiercią troszkę się zmniejszył.
Miałam jeszcze kilka innych nieprzyjemnych sytuacji od których nie uciekałam lecz wchodziłam w nie emocjonalnie i maksymalnie. Czuję się bardzo wzmocniona, odważniejsza, pewniejsza .
Widzę że takie sytuacje służą mi jako pomoc w zmienianiu siebie, że są dla mnie korzystne. Jednak ich nie pragnę ani nie szukam, bo są podobne do operacji bez znieczulenia.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-11-14, 16:12:28 »
J007,

Mi też o to chodzi, ale w każdym tym etapie można jeszcze wyszczegulnić pewnie wyobrażenia, intencje, tendencje, żeby wstępnie już mieć co uzdrawiać. No i wyłapać to co jest wspólnie dla tych wszystkich rzeczy.

Fia,

Rozpisuje od wczoraj z schemat z kobietami, i pisze tam wszystko, mam na myśli wszystko więc też dużo rzeczy nie fajnych, więc nie zamieszczę. Może jak już udrowie.


Fia

  • Gość
[#]   « 2011-11-14, 14:48:45 »
J007 -  Ja mialam zawsze taki problem: brak odczuwalnego wsparcia ze strony waznych dla mnie osob, brak poczucia bycia WAZNYM,  rozne sytuacje kiedy nikt sie za mna nie wstawil, nie obronil, plakalam na filmach przy scenach kiedy ktos sie ujal za kims krzywdzonym, oddal mu sprawiedliwosc, stanal pojego stronie i tym podobne. Dla jednego to jakas smieszna bzdura i glupota, a dla mnie było trudne jak diabli.  To byl jeden z podstawowych problemow mojego dziecinstwa, mlodosci i doroslego zycia.  Ale juz lapie o co chodzi.
« Ostatnia zmiana: 2011-11-14, 14:52:52 wysłana przez Fia »

J007

  • Wiadomości: 273
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-11-14, 14:29:17 »
Ja bardziej myślałem coś w stylu :

podstawówka -  nie mam kieszonkowego, brakuje na cukierki

średnia szkoła-  harówka za darmo u rodziny

po studiach trudność w znalezieniu pracy

z tego wyłania się problem z kasą od początku żywota ;)
Odreagowuje poszczególne wydarzenia drążąc temat pod kątem tamtej świadomości i potrzeb i rozjaśnia mi się dalsze życie i przyczyny kolejnych obciążeń.
To samo można robić w każdym temacie jaki nam przyjdzie do głowy.
Potem stworzyć jeszcze pozytywne afirmacje i tak oczyścić do końca.

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-11-14, 14:15:00 »
Lukasz,
mam prośbę, abyś zamieścił  jeden rozpisany przykład takiego wydarzenia. Oczywiście takiego, którego wspomnienie już Cię nie rani. :)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-11-14, 13:35:11 »
Właśnie robię mapę narazie wyszło mi dużo z jednego wydarzenia.

wydarzenie X.
- co ono dla mnie znaczyło.
- emocje z nim związane
- jaka była moja reakcja
- jaka powinna być(WJ)
- gdyby zrobił co zgodne z ND, to co by się stało (lęki, wyobrażenia)

i kolejne wydarzenia itp.

J007,

gdybyś miał coś do dodania to byłbym wdzięczny. Co do cząstek duszy, to ja ostatnio nie mogłem się przebić, i intuicyjnie poczyłem żeby przywrócic  fragment duszy z wydarzenia, no i że jeśli ta cząstka / fragment jest przywrócona(uzdrowiona) w pęłni to już jest 100% uzdrowienia.

J007

  • Wiadomości: 273
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-11-14, 10:31:36 »
To można by nazwać "mapa życia " :)
Trochę to przypomina autoregresywną drogę życia.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-11-13, 23:21:23 »
J007,

fajny pomysł mi podsunołeś, zastanawiałem się jak tutaj połapać się w tym wszystkim i stwierdziłem zrobię mapę, właśnie na wyłapanie cykliczności. Nareszcie będę mógł w jednym miejscu wszystko napisać, żeby się nie zgubiło.

J007

  • Wiadomości: 273
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-11-13, 21:39:55 »
Wymyśliłem sobie taką technikę.
Na kartce piszę swoje obciążenia, które odkąd pamiętam mi doskwierają.
Zaczyna się w podstawówce lub wcześniej i część się z nich w innej formie ale przeplata przez całe życie.
Pokazuje to co się już "samoistnie" polepszyło i co nadal tkwi jak gwóźdź w tyłku ;)

Jak zrobi się to uczciwie wyłania nam się nasza karma.
Cześć z nas będzie do niej przywiązana, że uzna "to moje życie", " taki jestem " , ale można to przekroczyć.

Olaretka

  • Wiadomości: 58
  • Płeć: Kobieta
  • Aleksandra
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-10-31, 20:55:05 »
Moja droga w rozwoju duchowym
-To pozwalanie sobie na odczuwanie i doświadczanie , jak najmniej teorii i jak najwięcej praktyki.
Co nie znaczy że przestałam czytać duchowe książki ale zauważyłam że im więcej czytałam tym szybciej zapominałam całą tę wiedzę.
Najfajniejsza praktyka to obserwacja samego siebie(-;

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-31, 07:35:53 »
Nic na siłę, akle docelowo nie warto rezygnować z tych mocy duchowych i z tej świadomości duchowej, jakich nie znasz :))