Czuję się oszukana przez wszystkich, i mamę, i kościół, i koleżanki, i rozwojowców, i autorów książek dotyczących tematów pracy nad sobą.
Wczoraj na sesji pojawił się temat powrotu do swojej anielskiej natury, czyli ma być kolejna zmiana siebie w kogoś innego. Tyle razy już to przechodziłam, tyle razy byłam zmieniana w kogoś innego i wiem jak bardzo taka zmiana boli. W tym wcieleniu byłam tak bardzo zmieniona że zostałam zanalizowana jako człowiek.
Byłam zmieniana w diabła, strzygę, człowieka. W tym wcieleniu ojciec mnie zmienił w strzygę, więc wiem jak bardzo boli bycie zmienianym. Boję się kolejnej zmiany. Boję się być aniołem bo BA znów mnie namierzą i zrobią ze mnie miazgę chcąc mnie doprowadzić do Boga. Boję się przejawiać swojej prawdziwej natury.
Czuję się oszukana bo wierzyłam we wszystkie nauki o tym jak być sobą. Wszyscy piszą i mówią o tym że naszą prawdziwą naturą jest radość, szczęście, miłość i zadowolenie. I uczą że trzeba do tego dążyć, starać się być takim, działać w tym zakresie aby się takim stać, szukać tej radośći i tego szczęścia. Te pieśni kościelne – weselemy się i radujmy się dziś, Dziękujemy ci panie Boże za to że dałeś nam radość i szczęście. Te nauki aby szukać czegoś dobrego w życiu, aby cieszyć się drobnostkami, aby zauważać co nas dobrego spotkało i się tym cieszyć, aby odganiac smutki, aby nie myśleć o rzeczach złych i nieprzyjemnych, aby sprawiać sobie przyjemność, aby podnosić sobie nastrój poprzez robienie czegos dla siebie. Te rady znajomych – nie smuć się, życie jest piękne, myśl o czyms przyjemnym, ciesz się wiosną itd.
Te pozytywne afirmacje programujące na coś dobrego, przeprogramowujące mnie, o miłośći, radośći, szczęściu i Bogu.
Stosowałam się do tych wszystkich rad, robiłam to, bo jeżeli mówili tak wszyscy to znaczy że jest to prawda. I teraz dopiero widzę jak bardzo sobie szkodziłam, jak się odcinałam od siebie starając się być taka jak mi mówili inni, dążąc do tego aby być szczęśliwa i zadowolona.
Dzisiaj widzę podstawowy błąd w tym założeniu zachęcania do bycia sobą prawdziwą poprzez dążenie do bycia zadowoloną.
Bo jeżeli moją prawdziwą naturą jest radość i szczęście to ja tego nie muszę zdobywać, ja nie muszę się zmieniać aby taka być, ja nie muszę się taka stawać, ja nie muszę do tego dążyć.
Moim celem i zadaniem ma być dążenie do odzyskania swojej prawdziwej natury. A gdy ją odzyskam to będę radosna i szczęśliwa. Ta różnica jest bardzo istotna i zmienia wszystko, zmienia mój cały kierunek w którym idę.
Do tej pory szłam w kierunku jakichs mrzonek o szczęściu i radości, w kierunku moich wyobrażeń o szczęściu i radośći, starając się tak czuć, bo to była wytyczna.
A powinnam iść w kierunku bycia sobą, czyli w kierunku odczuwania moich uczuć. A moje prawdziwe uczucia są straszne, to lęk i ból. Ja będąc sobą czuję lęk i ból a nie radość i szczęscie. I na tym powinnam koncentrowac uwagę, te uczucia powinnam czuć, bo ja wtedy jestem sobą.
Radość i szczęście pojawią się kiedyś same, wtedy gdy coraz bardziej będę sobą. Nie muszę ich afirmować, nie muszę do nich dążyć. Jedyne co powinnam robic to odkrywać swoją prawdziwą naturę, poznawać siebie, być coraz bardziej sobą a wszystkie moje cechy zostaną mi przywrócone, bez zabiegania o nie, bez programowania ich, bo one są naturalne.
Bo być sobą to znaczy być szczęsliwym.