Autor Wątek: Co czują bite dzieci?  (Przeczytany 11851 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-20, 13:53:54 »
Felicite
Tak czy inaczej wiem, że taka relacja karmiczna do łatwych nie należy, więc życzę powodzenia :)

Laka
Ja też trzymam kciuki.

Felicite
Fajnie piszesz.

Ja bym ze swojej strony chciała tylko dodać, że często jest tak, że największe problemy z dziećmi są tam gdzie brakuje jasnych reguł gry. Może być tak, że dziecko w domu jest diabłem, a np w szkole czy przedszkolu nie ma z nim żadnych problemów.
I bardzo trudno jest wychowywać dziecko gdy dziadkowie są blisko. Najpierw dziadkowie rozpuszczają dziecko, a potem winą za złe wychowanie obarczają rodzica.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-20, 11:25:42 »
Laka,
"Natomiast jeśli ktoś jest wobec mnie wredny, złośliwy, czy prowokuje, wprowadza zamieszanie, to mam ochotę, by ta osoba zniknęła z mojej przestrzeni, nieważne czy to moje dziecko, czy ktokolwiek inny.
Dzieci rodzą się już z pewnym nastawieniem, wzorcami. Intencje jakieś musiały się dograć, że się przyciągnęło takich rodziców, czy dziecko."

Tutaj się z Tobą zgadzam. Nawet o tym pisałam.
Natomiast mój post, z którego cytat przytoczyłaś, był skierowany do Leszka i dotyczył zupełnie innej kwestii - bicia dzieci jako sposobu postępowania z tymi najbardziej krnąbrnymi.

"A ja się czuję winna, że muszę coś zrobić, zapanować nad własnym dzieckiem, a niby jak? Łamać jego wolną wolę? Jedyne co mogę zrobić, by zaspokoić te presje to go skarcić. Choć mi się nie chce.
I to jest chyba mój problem w tym wszystkim."

Laka, czy jak matka nie pozwoli dziecku wsadzić ręki do gniazdka to łamie jego wolną wolę? ;)
Nie można dziecka traktować jak dorosłego, bo nie jest małym dorosłym. Bycie rodzicem polega właśnie na tym, że podejmuje się decyzje za dziecko (i jest się konsekwentnym, w razie potrzeby karci się się dziecko). Oczywiście nie wszystkie. Dziecku pozwala się na to, na co można pozwolić. Wszystko inne robi rodzic i mądrość polega właśnie na tym, żeby wyczuć, gdzie lezy ta granica. Ona się cały czas będzie przesuwać, wraz z wiekiem.
Nie wiem, bardzo możliwe, że się mylę, ale mam wrażenie, że Ty patrzysz na swojego syna, jak na dorosłego człowieka i stąd może brać się część Twoich problemów z nim.

Tak czy inaczej wiem, że taka relacja karmiczna do łatwych nie należy, więc życzę powodzenia :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-20, 10:16:07 »
To na pewno:) Nie tylko przeze mnie. Ale czy taką potrzebę da się zaspokoić? Nie jednorazowo, ale w ogóle.
Myślę, że nie, bo osobom z takimi wzorcami albo jest ciągle nie dość, albo one chcą właśnie udowodnić sobie, że nie zasługują, są ofiarami. Gdy ktoś im daje to niszczą to, dowalają często takiej osobie, odrzucają, bywa że zawczasu starają się nie dopuścić do tego, w najlepszym wypadku nudzą się tym i szukają wrażeń gdzie indziej, gdzie coś się dzieje wg ich oczekiwań.

Pś jest też coś takiego, ze ma się ochotę odrzucić taką osobę, nawet jeśli się samemu ją kocha i chciałoby się to wobec niej przejawiać. Dlatego, że jest: pretensjonalna i próbuje wymuszać w nieprzyjemny sposób, bo jej się należy, a z drugiej strony bardzo odpycha pś takiego kogoś, bo ma poczucie, ze nie zasługuje, albo jej to w jakiś sposób zagraża i emanuje tym na ps osoby, która mogłaby dać.

Ja mam taki sposób, że nie wchodzę w walkę i jazdy w domu. Staram się zachować neutral, ani nie zaprzeczam, ani nie potwierdzam, nie wchodzę. Wtedy nie daję pożywki. To dobrze działa.
To nie jest proste jeśli ma się takie podatności, a  ktoś np prowokuje " zajmij się mną, bo zrobię sobie krzywdę, musisz mi pomóc". Ja się jeszcze na to łapię. I na presje, ataki otoczenia. Stąd ta sytuacja np w kinie, czy w tramwaju. To miejsce publiczne.
Patrzyłam na niego i byłam w szoku trochę, bo zaczął się zachowywać jak pacjent psychiatryka. Do tego ludzie wokoło patrzą i śledzą co zrobi rodzic, wywierają presje, atakują. ( właśnie sobie teraz pomyślałam, ze moze taka karma mnie z nim łączy, pasuje do tego co kiedyś już odreagowałam, czyli czarno tantryczne rytuały z nim, czy satanistyczne, a wiem z doświadczenia, że zwykle potem ktoś taki był upośledzony, albo chory psychicznie, a ta druga osoba nim się opiekowała, czuła taką powinność.
A ja się czuję winna, że muszę coś zrobić, zapanować nad własnym dzieckiem, a niby jak? Łamać jego wolną wolę? Jedyne co mogę zrobić, by zaspokoić te presje to go skarcić. Choć mi się nie chce.
I to jest chyba mój problem w tym wszystkim.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-19, 22:21:53 »
Laka
Może on po prostu chce być przez Ciebie zauważony? Podejdź do niego na świeżo i zobacz jeszcze raz

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-19, 21:56:37 »
Felicite

"Jednak zasadniczo dziecko, jak każda boska istota, z natury jest dobre. I jeśli nie zostanie skrzywione przez system zwany wychowaniem, to samo będzie umiało rozróżnić, co jest korzystne dla niego i dla innych osób. Tylko dziecko, które nie było kochane nie bedzie tego umiało zrobić, bo niby skąd by się miało nauczyć?"

Każda Boska istota jest z natury dobra, ale to nie znaczy, że nie ma destrukcyjnych wzorców i że chce je uwolnić. Wiele osób bardzo się swoich trzyma.
Ja jestem dość otwarta na miłość i wiem, bo widzę, ze gdy on sie tak nie zachowuje, odpuszczają mu destrukcyjne tendencje to ja czuję miłość do niego i mam ochote robic dla niego miłe rzeczy. Wiem też, że dobrze mu życzę.
Natomiast jeśli ktoś jest wobec mnie wredny, złośliwy, czy prowokuje, wprowadza zamieszanie, to mam ochotę, by ta osoba zniknęła z mojej przestrzeni, nieważne czy to moje dziecko, czy ktokolwiek inny.
Dzieci rodzą się już z pewnym nastawieniem, wzorcami. Intencje jakieś musiały się dograć, że się przyciągnęło takich rodziców, czy dziecko.


Ja się jeszcze czuję odpowiedzialna. Mam poczucie, że gdyby był z kimś innym, to bym mu krzywdę zrobiła. Chcę się nim w pewnym sensie opiekować, chronić w materii, stworzyć mu jak najlepsze warunki. Trochę jakbym go chciała uchronić przed nim samym.
No i nie wiedzę opcji by był z kimś innym, bo nie dałabym go dziadkom ani jednym, ani drugim, bo uważam, że zrobiłabym mu krzywdę. Inną sprawą jest, ze oni wcale nie chcą, na nich działa podobnie jak na mnie, albo i gorzej. Bo ja mam jeszcze dystans do pewnych zachowań ogólnie, a oni nie koniecznie. Przy mnie jest spokojniejszy, niż przy dziadkach, ale też szybko go nudzi moje towarzystwo;)


Z dzieciństwa mam nieuzdrowione to, że mnie tak rodzice wyciągali. Chronili przed sobą samą, łamiąc przy okazji moją wolną wolę. Ja ich wybrałam chyba do tego, bo sama się bałam mojej własnej destrukcji i autodestrukcji i tego co się ze mną może stać. Ja bym nie chciała, żeby mnie porzucili w dzieciństwie, bo byłam okropna i sprawiałam im masę problemów.

Sebo

Czasem to stosujemy:-) Nawet z pozytywnym skutkiem.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-19, 19:59:51 »
W takich sytuacjach wchodzi jeszcze inna kwestia - jedno że dziecko może nie mieć ochoty się rozwijać (zmieniać pozytywnie), drugie że rodzic przyciągnął sobie dziecko destruktywne, czyli zrobił sobie w życiu co zrobił. Relacja dziecko-rodzic to relacja karmiczna no i w większości warunków stanowi ona że jest się przez ileś-naście lat odpowiedzialnym za dziecko, bez względu na to jakie to dziecko jest. Szczerze mówiąc nie wiem jakie są najlepsze rozwiązania w takich sytuacjach, bo nigdy w coś takiego się nie pakowałem, ale pewnie jakieś są:) Na pewno wiążą się z pojawianiem się realnych możliwości dania wolności sobie od dziecka i dziecku od siebie.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-19, 19:57:26 »
Lacconia, daj mu bez wyrzutów porządzić. Powiedz że jak on rządzi, to niech zrobi obiad, pranie i coś jeszcze. Pokaż mu że warto mamy się słuchać. Daj sobie więcej szacunku.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-19, 14:26:54 »
Clint,
owszem, ale bicie takiego dziecka, ogólnie - agresywne zachowanie wobec niego, umacnia tylko te wzorce destrukcji. Tak samo jak katowanie ofiary będzie umacniało jej wzorzec ofiary, a nie pomagało jej z niego wyjść.
Bicie dziecka jest pójściem na łatwiznę i powoduje tylko doraźny skutek w postaci "grzecznego" zachowania wobec rodzica (na bazie strachu), ale zawsze za cenę pogłębienia destrukcyjnych wzorców dziecka.

I jeszcze druga sprawa. Mówisz - "bez wkładu rodzica w wychowanie dziecka". Nie do końca tak jest, bo zauważyłam, że zasadniczo dziecko z taką karmą znajduje sobie rodziców, którzy swoim zachowaniem powodują jakby "aktualizację" destrukcyjnych wzorców.
To by tłumaczyło, dlaczego pracując nad wzorcami z obecnego życia można sobie oczyścić sporą część karmy. I to nie tylko z tego wcielenia.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-19, 13:14:32 »
Niekoniecznie strzygi - dzieci się rodzą już z pewnymi tendencjami na podstawie ich wcześniejszej karmy i czasem bywa, że już od małego przejawiają mocno destrukcyjne zachowania - i to bez wkładu rodziców w ich wychowanie.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-19, 12:55:22 »
Leszek,
"Czasami wymierzenie dziecku klapsa może mieć uzdrawiające działanie. Szczególnie jeśli dziecko jest agresywne i tę agresję przejawia. Musi ono na własnej skórze odczuć, jakie są skutki agresji, jak boli, kiedy ono kogoś bije."

Być może jeśli się ma tzw. strzygę za dziecko, to tak. Choć też nie jestem o tym do końca przekonana. Ale nad tym nie będę się zastanawiać, bo nie zamierzam być rodzicem strzygi ;)

Jednak zasadniczo dziecko, jak każda boska istota, z natury jest dobre. I jeśli nie zostanie skrzywione przez system zwany wychowaniem, to samo będzie umiało rozróżnić, co jest korzystne dla niego i dla innych osób. Tylko dziecko, które nie było kochane nie bedzie tego umiało zrobić, bo niby skąd by się miało nauczyć?
Jeśli dziecko doświadczy przemocy, to co przekaże innym? Przemoc. I w takich sytuacjach faktycznie trzeba reagować przemocą, bo skoro się powiedziało "A" to trzeba powiedzieć "B". Ale nie ma co zamydlać oczu, że tak musi być, bo dziecko jest temu winne.

W przypadku klapsów jest jeszcze inna kwestia. Czasem faktycznie lepiej jest pozwolić sobie na uzewnętrznienie emocji nawet w takiej formie, niż w nienaturalny sposób powstrzymywać się i udawać, że jest się idealnym rodzicem, bo "ja nie biję swoich dzieci, więc jestem ok". Bo w takich sytuacjach dziecko czuje, że coś jest nie tak, czuje się oszukiwane, poza tym może nawet poczuć się gorsze, bo "rodzic taki idealny, a ja taka świnia".
No ale nawet takie sytuacje powinny (jeśli już) zdarzać się sporadycznie, jeśli lepiej nie umie się postąpić. I zawsze dobrze jest potem dziecko przeprosić i pokazać mu, że siłowe rozwiązywanie konfliktów nie jest dobre.

Odnośnie Laki - ja opisałam jak to wygląda z jednej strony, ale wiem, że jest jeszcze druga  strona "medalu" :) No ale zawsze dobrze jest brać różne kwestie pod uwagę.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-19, 12:20:32 »
Czasami wymierzenie dziecku klapsa może mieć uzdrawiające działanie. Szczególnie jeśli dziecko jest agresywne i tę agresję przejawia. Musi ono na własnej skórze odczuć, jakie są skutki agresji, jak boli, kiedy ono kogoś bije. Inaczej będzie mu się wydawałoże to tak zabawne jak na kreskówkach, kiedy wrogowie zatłukli kaczorka, wdeptali go w ziemię, a on się podniósł, otrzepał i uśmiechnął udowadniając wyższość wiary w Boga nad materią :)))

KIedyś pomogem koleżance zapanować nad dwójką agresywnych dziewczynek. Codziennie drapały się na wzajem, wydzierały włosy, kopały, pluły, biły, szczypały itd. Mama poczuła zagrożenie, dopiero wtedy, gdy jedna drugiej o mało nie wydrapała oka. Dotychczas wszystko przebiegało wg. jasnych regół gry: jedna przychodziła do mamy i skarżyła się, a druga była karana. Oczywiście, budziło to poczucie niesprawiedliwości u ukaranej i satysfakcji u skarżącej. A czegóż sie nie robi dla satysfakcji? Więc dziewczynki robiły to chętnie.
Nagle jednak wszystko się zmieniło. Wręczyłem koleżance kawałek plastykowego przewodu do gazu i powiedziałem,żeby zapowiedziała zmianę reguł gry. To znaczy, nie ważne, ktora zacznie, oberwą obie. Dzieci nie byłyby dziećmi, gdyby uwierzyły matce w takie zapewnienia. Musiały to sprawdzić. I oberwały równo, po razie, bez dyskusji i bez tłumaczenia.
A potem nastał czas sielanki. Nie mogłem uwierzyć, że te dzieci potrafią się z zobą bawić, że mają wspaniałe pomysły na zabawy. Po prostu stał się cud, ktory w dzieciach wyzwolił moce twórcze! I tak trwało przez 3 miesiące, aż dzieci pojechały na tydzień do babci - alkoholiczki. Gdy wrociły, nie było mowy o zabawie. Znów biły się, kopały, szczypały i targały za włosy.  Tym razem musiały oberwać dwukrotnie, żeby im się odechciało takich "zabaw". I znów zapanowały miedzy nimi spokój, radość i harmonia.
Tylko jedno spedzało im sen z powiek - jak zdjąć z szafy ten znienawidzony kawał plastiku i ukryć go, żeby znów mogły bezkarnie zająć się destrukcją! Tęsknota za stanem, kiedy bezkarnie mogłyby sobie wyrządzać krzywdę, trwała jeszcze jakiś czas. Generalnie jednak była poprawa w zachowaniu i korzystaniu z twórzego potencjału w sposób konstruktywny :))

Felicite
 Masz sporo racji, ale... to jest związek karmiczny, w ktorym dziecko też ma swoje intencje i chce odegrać taką rolę, jaka JEMU pasuje. Problem Laki jest taki, że się na to ciągle godzi, choć miała możliwości i propozycje rozwiązania tego konfliktu.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-19, 12:13:45 »
Laka,
"Rodzic się stara, ale dziecku w ogóle nie chodzi o to by było miło, tylko by była zadyma i kłótnie, nie ważne o co."

To jest zwalanie winy na dziecko.
Już pomijając kwestię tego, że trudno tu mówić o czyjejkolwiek winie, to zobacz jak to wygląda od strony dziecka.
Czy dziecko, które jest nie do końca chciane (wpadka, gdzie jeszcze rodzic nie chce mieć dzieci), niekochane bezwarunkowo, wychowywane przez rodzica, który sam jest dużym dzieckiem może być inne? Przecież takie postępowanie to po prostu (między innymi) wołanie o miłość.
Tak jak pisałam - to nie jest kwestia winy, po prostu Wasze intencje się dograły, ale może ta sytuacja pokazuje Ci, że Ty sama masz nieuzdrowione dzieciństwo i - żeby uzdrowić relacje z synem - powinnaś "naprawić" relacje ze swoimi rodzicami?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-18, 21:37:28 »
Lilliole

Stał w drzwiach;)

Ale nawet pomijając to, że stał, to on chce rządzić, a nie ma do tego czystych intencji, tylko wyobrażenia i wg tego chce działać, narzucać to rodzicom i ludziom wokoło. A tak nie może być by dziecko rządziło w domu i terroryzowało otoczenie.

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2011-12-18, 17:37:45 »
   Pewnie miał,nie mogę sie z tym nie zgodzić :-).Tak jak potencjalnie miewają takie stany i co niektórzy psychologowie,psychiatrzy i psychoterapeuci...Między innymi i dlatego trafiają do nich pacjenci z problemami ,z którymi sami też poniekąd w trakcie terapii się konfrontują...Tak też bywa...Prawo karmy...

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-18, 16:01:20 »
Freefalling
Korczak miał najwyraźniej poważne problemy. A jest autorytetem w oczach wielu wychowawców!

Choć trzeba przyznać,że neurotyczne matki tulą się do dzieci, by w ich objęciach znaleźć ukojenie, jakiego nie znajdują w objeciach partnera (którego przy okazji odrzucają). Jednakże neurotyczne matki to margines, a nie norma (choć w dzisiejszych czasach, to już nie wiem, jak jest) :))