Autor Wątek: Co czują bite dzieci?  (Przeczytany 11776 razy)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-16, 11:35:01 »
W chwili gdy przepracowałam znaczną część tego bolesnego tematu - zniknęło u mnie poczucie zagrożenia, elementy fobii społecznej, trudności z komunikacją, a także pojawiła się o wiele większa akceptacja ciała. Warto zabrać się za to wszystko, wyrzucić gniew i nienawiść, tak aby odblokować serce na nowe możliwości. Tak istotne jest uwolnienie się od poczucia bycia ofiarą i przegranym, bo to rzutuje na całe życie.
Sebastian, to mądra terapeutka musi być. Mi długo zajęła nauka szanowania moich emocji i budowania świadomości, że mam prawo je wyrażać nawet w sposób silny, głośny, czy niekontrolowany itd. Ciągle trudno jest dostrzec, że samemu miało się jakiś cel w wyborze takich doświadczeń. Akceptacja, zrozumienie, przyznanie się co czuję" może poprowadzić do wybaczania.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-16, 11:05:23 »
Powiem coś od strony rodzica:  doświadczyłam z jednej i drugiej strony tą sytuację: bycie bitą w dzieciństwie i przez ojca i przez matkę. Potem sama trafiłam na dziecko, które bardzo prowokowało, a ja byłam podatna. Też mi się zdarzało dać mu " na tyłek".
Choć bardzo nie chciałam i czułam duże poczucie winy,  że daję się ponieść emocjom, to jednak czasem nie wytrzymywałam.
Zwłaszcza trudno nie odpowiadać na prawokacje, gdy jest się z taką istotą 24 godz na dobę, ma się swoje problemy, doświadcza jeszcze presji, manipulacji i ataków ze strony otoczenia. Taka karma...ale na pewno to nie pomaga.
Z obserwacji widzę, że takie dziecko ma silne wzorce odrzucenia, prowokowania rodziców na wszelkie możliwe sposoby, nawet pomimo ich dobrych chęci by udowodnić sobie, że nie zasługuje, jest niechciane i niekochane, a do tego pokrzywdzone, a cały świat zły i niesprawiedliwy. To ciężki przypadek, na prawdę. Cokolwiek rodzic nie robi, to dziecko i tak przekręca to na negatyw, albo doszukuje się dziury w całym. Do tego prowokuje różne sytuacje, czasem jedna za drugą by wkurzyć rodzica, by znów wejść w stary schemat.  Najczęściej podświadomie wyczuwa jego słabość, wybierając momenty, gdy będzie szansa dostać to czego chce, np zmęczenie, stres, wywałki.
Zwykle w takich okolicznościach prowokacje się nasilają. Niektóre dzieci potrafią być w tym naprawdę baaardzo wytrwałe i z uporem maniaka dążyć do celu jakim jest udowodnienie sobie, że rodzic i cały świat zły, a on i tak oberwie.
Takiemu rodzicowi jest na prawdę trudno. A złość na dziecko, czy agresywne reakcja zaniżają samoocenę, powodują poczucie niemocy i bezsilności.
Często takie dziecko wciela się  u takich rodziców i w takich okolicznościach, żeby stać się problemem, ciężarem. Pcha się tam, gdzie nie powinno już zaczynając od samych narodzin.
Ja musiałam bardzo dużo przepracować, aby mieć względną stabilność w relacjach z moim dzieckiem, by nie było już o co zahaczyć, bo taka podświadomość skanuje i wyszukuje tylko okazji. A jak wiadomo nikt nie jest chodzącym ideałem 24godz na dobę.

Ewika

  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-16, 00:49:13 »
Mnie też ten temat dotyczy i po przeczytaniu artykułu zaczęło mi wywalać, głównie nienawiść i chęć zemsty. Na razie zaczęłam od wybaczania sobie, że się wpakowałam w takie klimaty, jeszcze nie potrafię wybaczyć ojcu, choć teoretycznie wiem, że powinnam, że to mnie blokuje na coś lepszego. Moja podświadomość nie reagowała na afirmację "kocham i szanuję siebie"- słowo kocham kojarzyło mi się z wymuszaniem posłuszeństwa, a szanuję..... z całowaniem po rękach starszych i ...biskupa :) Ale od niedawna zaskoczyła na hasło "doceniam siebie".

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 23:54:08 »
I ciekawe jest to, że kiedy poEFTuję sobie miłość, lub to że siebie doceniam, że jestem wspaniały - cokolwiek co sprawia że czuję ten słodki flow we mnie - wtedy zanika mi ten paraliż.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 23:04:59 »
Freefaling - ja miałem tak trochę że nie chciałem wyrażać emocji żeby komuś nie zrobić krzywdy. Terapeutka mi powiedziała że mam pełne prawo czuć i wyrażać emocje, że to a robienie krzywdy drugiej osobie to dwie różne rzeczy. Nie dałem jej dwa razy powtarzać:) Wtedy pierwszy raz świadomie pozwoliłem sobie na wyrzucenie z siebie nienawiści

jarekcichy

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 22:54:31 »
Pamietam to wyraznie do dzisiaj. Ojciec zbil mnie tylko jeden raz. Siedzial z kolega i popijal wodka a ja platalem sie miedzy nimi. Chyba czyms podpadlem bo zbil mnie po tylku reka. To, co trudne do zrozumienia, ze do dzis nie wiem za co. Czulem do niego zal za to, to bylo niesprawiedliwe. Odebralem to tez jako zdrade, zlamanie wzajemnej lojalnosci.
Co czulem gdy bila mnie matka ? Upokorzenie, oprocz fizycznego bolu. Na poczatku wine( bo cos widocznie przeskrobalem), potem strach przed bolem fizycznym, potem upokorzenie(kazala mi znalezc i jej dac do reki pasek ktorym mnie potem bila). Potem chcialem sie na nia obrazic, ale wydedukowalem, ze przeciez ja taki maly a ona duza no i jestem od niej w jakis sposob zalezny. Zaowocowalo to nieumiejetnoscia wyrazania uczuc, emocji, izolowaniem sie. Jeszcze do dzis czuje ogromne poklady gniewu zgromadzone na mojej klatce piersiowej. Tak duze ze sie boje swojego gniewu i jego sily. Czasami czuje ze mnie to dusi

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 22:27:34 »
Mam jeszcze jedną wątpliwość,pytanie...

Czy czasem nie jest też tak,że ta blokada wyrażania się nie jest spowodowana samodzielnie wkodowanym lękiem przed siłą własnego gniewu,nienawiści,żalu w takiej sile,że mogłoby to doprowadzic do jeszcze większej destrukcji (o ile jeszcze jest co zanihilować :-p ) tudzież agresji fizycznej?

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-15, 22:13:38 »
Chciałam jeszcze wspomnieć, że bardzo często kłania się tutaj problem z motywacją, sensem życia i podejmowaniem decyzji. Osobiście cierpiałam przez lata na depresję i nasiloną fobię. A to powoduje unikanie bardzo wielu aktywności życiowych.

Sebastian,
bardzo się cieszę z Twojego przełomu i byle tak dalej :)
Właśnie po wyrażeniu wszystkiego - gniewu, nienawiści rozpaczy można próbować integrować siebie, te wszystkie zranione części. Do tego - przebaczenie.
Tak sobie myślę, że rebirthing jest bardzo istotny, ostatnio go doceniam i z powodzeniem stosuję :)


Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 22:07:44 »
Ja w ogóle mam problem z ruszeniem się z miejsca - jak się budzę, to musze użyć siły woli żeby wstać, jak wejdę pod prysznic, to musze użyć siły woli żeby z niego wyjść, jak siądę przed kompa to trudno mi od niego odejść itd. Jakiś czas temu ten stan wydawał mi się normalny ale teraz wiem że za tym siedzi jakaś trauma i dostałem już kilka razy posmak tego jak to jest tego nie mieć - załatwiałem 10 rzeczy w ciągu dnia gdy normalnie grzebałem się z dwoma. Czas nagle przestaje tak szybko płynąć i uciekać:)

BlackRose - po 3 latach udało mi się krzyczeć, płakać, wierzgać, wyć. 1 sesję oddechową tak wyłem, 2 sesję dołożyłem do tego słowo NIEEEE,NIEEEE,NIEEE, 3 sesję krzyczałem PRZEPRASZAM, a 4 wyrzucałem już z siebie jawną nienawiść. Czuję że wszystko jest na dobrej drodze, czuję że zaczyna płynąć przeze mnie życie! Choć wciąż się blokuję ale odczuwalnie słabiej, i łatwiej mi jawnie chodzić skurczonym i przyznawać się do swoich emocji w trudnych sytuacjach w życiu.

Nie mogę się doczekać następnych sesji bo czuję że coś we mnie pękło i bez wysiłku po kilku minutach oddychania zaczyna ze mnie wychodzić samo z siebie. Miałem mieć 21 grudnia ale wtedy akurat mam coś ważnego w pracy i nie mogę wtedy pojechać, a jeżdżę aż 200 km ode mnie. Za to mam 2 grudnia sesję a wieczorem lomi lomi gdzie też chcę głęboko do szczytów płuc oddychać.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-15, 22:12:03 wysłana przez Sebastian »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-15, 22:04:09 »
Mari,
domyślanie się, owszem. Musisz być takim radarem, który w poczuciu zagrożenia orientuje się w sytuacji. W takim napięciu, aby wszystko było dobrze, na czas i ku zadowoleniu innym. A za tym idzie kompletna rezygnacja z siebie, i niewiedza czego się chce.

Freefalling,
to jest ciężki problem i nie łatwo o nim pisać a tym bardziej mówić. Widać po Tobie, że przepracowałaś już jakąś istotną część, ponieważ masz świadomość swojego skrzywdzenia i piszesz o nim z dużą autorefleksją. Tak to jest, że w takim momencie tracimy ważną osobę i całe dziecięce zaufanie na lata.

Z czasem okazuje się, że najważniejszą staje się nauka krzyku.


MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-15, 21:42:41 »
Dzieci regularnie poddawane stresom, biciu, przemocy maja PTSD.
To co dla innych wydaje sie nie byc problemem, one przezywaja podwojnie.
 
Wysilkiem jest odezwac sie do kogos, powiedziec cos na forum publicznym, upomniec sie o swoje. Sprzeciwic sie, dokonac wyboru. To wszystko wiaze sie z ogromnym wysilkiem psychicznym. Znoszenie wieloletniego upokorzenia, tlamszenia powoduje w rezultacie chec unikania wszystkiego, co wywoluje emocje, stresuje lub stanowi zwyczajne wyzwanie. Nie musze dodawac, ze w tego typu ukladach rodzice-dziecko, dorosli nie maja cierpliwosci dla popelniania bledow, naturalnego procesu uczenia sie. Wszystko ma byc zrobione blyskawicznie, natychmiast, bezslownie.  Na zasadzie "domysl sie", co mamusia, tatus chce od ciebie. Nie umiesz? A co ty taki glupi? Nie potrafisz sie domyslec?   Na takiej zasadzie.

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 21:29:02 »
Nie wiem,czy wszystkie bite dzieci czują to samo...

    Ja poczułam się odarta z godności,zdradzona,poniżona i sprowadzona do roli worka bokserskiego,bo tato  potrzebował wyładować swoją frustracje pod błahym pretekstem...Tak,czułam sie jak RZECZ,a nie żywa delikatna i krucha psychicznie dziewczynka...

    Dziś wygląda to tak-nie umiem wyrażać kompletnie emocji-totalna blokada-krzyk więźnie mi w gardle...Nie umiem realnie ocenić skali ważności zjawisk i zachowań jako ważnych dla mnie lub nie,nie wiem ,co dokładnie jest celem w moim  życiu,bo to czego najbardziej pragnę jest tym,co w panice i lęku od siebie odsuwam...

    Mam ochotę stanąć przed moim ojcem,wykrzyczeć mu cały swój ból,zlać go na kwaśne jabzo,wywalić mu,jaką sierotą życiową,jest,ogryzkiem męskości,istotą niewartą bycia dawcą życia,marnującą życie swoje i innych...Bóg stworzył małe dziewczynki do kochania a nie do krzywdzenia...

    A tym,co najbardziej rozkłada mnie na łopatki ,jest świadomość,że jakakolwiek zemsta,próba zadośćuczynienia jest niemożliwa,baaa-nic nie da,bo i tak nie zostanę zrozumiana i nie chcę stać po jego-kata-stronie,nie chcę mu być równa i podobna...To powoduje kompletne rozbicie wewnętrzne-czuję sie tak,jakbym była rozdarta na pół,jakby moja kobiecość stała w opozycji do męskiej części mnie samej...Walczę sama ze sobą...Nie umiem pozbierać sie do kupy...Nie mam kompletnie wyobrażenia,jakby to było,gdybym była scalona i w tej pełni doskonała taka,jaka realnie jestem...

  Daję sobie prawo do czucia sie skrzywdzoną i poniżoną,daję sobie prawo do wyrażania gniewu,żalu i pogardy.Daję sobie prawo do uzdrowienia i uleczenia mojego bólu,niezależnie co na ten temat czuje i myśli mój ojciec...Mam prawo być kochana,kochająca i szczęśliwa,żyjąc bez lęku i oglądania się na innych...Jestem stworzona dla  MIŁOŚCI...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-15, 15:20:16 »
Bardzo przydatna do pracy nad tematem jest medytacja Leszka "Uzdrawianie związku z sobą i partnerem" - tam pierwsza medytacja tyczy się relacji z samym sobą i właśnie pozwolenia sobie na odczuwanie. Jest dobra, żeby odbudować w sobie kilka ważnych rzeczy.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 14:42:06 »
Felicite
Tak, zgadzam się. U mnie nastąpił przełom po przepracowaniu afirmacji: Ja, Sebastian, jestem niewinny, bezpieczny i w porządku kiedy wyrażam swoje emocje, uczucia i potrzeby. Wtedy otworzyła mi się droga do pracy z tym, i jednocześnie wiele destruktywnych emocji

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-15, 14:10:12 »
Sebo,
tak, tylko że trudno jest się otworzyć na miłość wtedy, gdy czuje się winnym.
Dlatego tak ważne jest to, żeby w pierwszej kolejności zacząć od rozpoznania tego, kto tak naprawdę ponosi odpowiedzialność za to, za co dziecko czuje się winne. Czyli chodzi o uznanie, że zostało się skrzywdzonym, że tak naprawdę było się całkowicie niewinnym dzieckiem. A takie dziecko zasługuje na miłość, więc może sobie pozwolić na to, żeby się na nią otworzyć :)