Autor Wątek: Co czują bite dzieci?  (Przeczytany 11861 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-18, 12:48:50 »
Jednego tylko nie bardzo rozumiem Laka. Czemu to było tak ważne, żeby on się trzymał tej poręczy... Jak nie stał w drzwiach to zagrożenia życia raczej nie było. Zawsze można wejść głębiej do tramwaju.
A jakby upadł to co? Kupa śmiechu i przy okazji nauka, że warto się trzymać poręczy i że mama czasem też ma rację i na przyszłość warto się jej posłuchać. Wiem, że dzieci potrafią czasem dać w kość. Ale zauważyłam też, że lepiej się raczej wyluzować niż forsować dziecku nawet najświętsze swoje racje.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-17, 22:28:14 »

Te role nie sa fajne. Dziś chciałam zrobić coś miłego mojemu dziecku. Wstałam rano, mam dzień wolny od pracy i jestem w domu sama z dzieckiem cały dzień, wymyśliłam, że pójdziemy na bajkę do kina:) Kupię jedzonko, gorącą czekoladę czekoladę i będzie nam miło.
Pomysł był fajny, jednak dziecko dało mi popalić już w tramwaju, bo nie chciało trzymać się poręczy, on mi chciał udowodnić, że nie musi mnie słuchać i że jak się uprze to nie upadnie. Powiedziałam, że jak nie będzie się trzymał to wracamy z powrotem pieszo. W kinie była jazda, wygłupy, zachowywanie się jak " nienormalny", głośno, głupio i bezmyślnie, prawie rozlewając gorącą czekoladę. Weszliśmy na salę, tu były głośne pretensje o jakąś głupotę, cała sala słyszała, potem jeszcze głośniejsze na moją prośbę, by mówił ciszej, bo jesteśmy w kinie, potem kładzenie nóg z butami na siedzenie, walenie całym tyłem ciała o siedzenie( bo na filmie morsy rozwalają lodowiec, by wydostać pingwiny to on też rozwala) wycieranie rąk brudnych od sosu w sweter( w czasie gdy wyciągałam chusteczkę, nie chciał oblizać palców), potem znów bardzo głośne kłótnie, pretensje, gdy się zirytowałam, brakiem efektów moich wysiłków z tłumaczeniem, zwracaniem uwagi i głośne krzyki  do mnie "Cicho bądź!!". Trzy razy miałam zamiar wyjść z sali. Potem dałam szansę na jazdę tramwajem( było bardzo zimno i wiało), obiecał, że będzie się trzymał. Skończyło się na usilnym udowodnieniu mi, że nie musi i tak się nie przewróci, potem 2 osoby na raz zwracały mu uwagę( ja nic nie mówiłam, niech mu gadają jak chcą), a on się z nimi kłócił zaciekle i rosła jego determinacja.
Jak wyszłam z tramwaju poinformowałam, że jestem zła, ma karę i nakrzyczałam na niego. W domu powiedziałam, że nie mam już ochoty z nim gadać, wstyd mi za jego zachowanie, bo potem ludzie na mnie patrzą, że źle dziecko wychowuję. Może nie powinnam, ale już miałam serdecznie dość i nie obchodziło mnie w tym momencie czy urażę jego uczucia.  I że ma się zająć sobą w swoim pokoju, bo nie chce mi się z nim czasu spędzać, bo to bardzo nieprzyjemne.
On się uspokoił nagle i już było zupełnie inaczej. Przyszedł po chwili i był normalnym, sensownym i fajnym dzieciakiem.
Tylko po co mnie wkurzać?
Rodzic się stara, ale dziecku w ogóle nie chodzi o to by było miło, tylko by była zadyma i kłótnie, nie ważne o co.

To tak apropo prowokujących dzieci, dzień z życia rodzica.

Niedawno jadąc "L" prawie zderzyłam się czołowo z tirem, nie czułam żadnego strachu, ani emocji, instruktor też 0, nawet jak napomknęłam o tym to nie pamiętał, a jedno dziecko potrafi mnie zdenerwować.


Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-17, 21:52:21 »
Mi najtrudniej było poradzić sobie z odczuciem poniżenia, zlekceważenia mnie. Dzisiaj do mnie dotarło, jak w ogóle możliwe że ktoś podniósł na mnie rękę lub krzywdził mnie w jakikolwiek sposób a ja od razu nie interweniowałam? Jak mogło do tego dojść?
Przeżywamy niewielki incydent na ulicy, krzywe spojrzenie, a bicie w domu nieraz znosi się przez lata. Na zmianę traktując rodzinę jako sprawców i przyjaciół. Ot pomieszanie i podatność na manipulacje i szantaż.
Jak to się dzieje? że ktoś bliski jest w stanie uderzyć? Co mu daje takie przyzwolenie? Bo to nie tylko fakt, że matka rodzicielka...

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 21:22:07 »
„Ukrywamy własne wady i karygodne czyny. Nie wolno dzieciom krytykować, nie wolno dostrzegać naszych przywar, nałogów i śmiesznostek. Pozujemy na doskonałość. Pod groźbą najwyższej urazy bronimy tajemnic panującego klanu, kasty wtajemniczonych, poświęconych wyższym zadaniom. Tylko dziecko wolno obrażać bezwstydnie i postawić pod pręgierz. — Gramy z dziećmi fałszywymi kartami; słabostki wieku dziecięcego bijemy tuzami zalet dorosłych. Szulerzy, tak tasujemy karty, by ich najgorszym przeciwstawić, co wśród nas dobre i cenne. Gdzie nasi niedbalscy i lekkomyślni, łakomi smakosze, głupcy, lenie, hultaje, awanturnicy, niesumienni, oszuści, pijacy, złodzieje, gdzie nasze gwałty i zbrodnie głośne i zatajone, ile niesnasek, podstępu, zazdrości, obmów i szantaży, słów, które kaleczą, czynów, co hańbią; ile cichych tragedii rodzinnych, w których cierpią dzieci, pierwsze męczeńskie ofiary. My ośmielamy się winić i oskarżać? Czyżeśmy aż tak bezkrytyczni, że jako życzliwość markujemy pieszczoty, którymi nękamy dzieci? Czyż nie rozumiemy, że tuląc dziecko, my właśnie tulimy się do niego, w jego uścisku kryjemy się bezradni, szukamy osłony i ucieczki w godzinach bezdomnego bólu, bezpańskiego opuszczenia, obarczamy ciężarem naszych cierpień i tęsknot".    Janusz Korczak

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-17, 20:06:56 »
Artykuł mądry i poruszający
dziękuję za niego...

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 19:47:47 »
"Nieprzypadkowo tak popularne jest bicie dzieci w pupę, zaczynając od „niewinnego” klapsa dawanego przez ubranie, po brutalne formy bicia po nagich pośladkach z użyciem skórzanego paska, sznura od żelazka czy kabla. Otóż jest to najdelikatniejsza strefa ciała. Zbiegają się tu ważne szlaki fizjologiczne: odbyt (wypróżnianie), cewka moczowa (oddawanie moczu), narządy płciowe (prokreacja). Dziecko celowo zostaje poniżone, bowiem zmusza się je do odsłonięcia części intymnych. Bicie w nagie pośladki może prowadzić do zaparć, a w przyszłości również do problemów w życiu erotycznym i dewiacji seksualnych. Dziecko otrzymuje komunikat: uderzam w twoją intymność, seksualność, płciowość, wrażliwość. Uderzam w twoją godność."
Fragment zalinkowanego arta.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 19:26:27 »
Artykuł Pawła Karpowicza "Czemu winne niewinne klapsy?":
http://www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=3524


Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-17, 18:59:01 »
Podczas studiów miałem taki przedmiot, ktory się zwał Historia wychowania. I tam poznałem mnóstwo koncepcji. Ale ta, ktora zakłada, że można wszczepić dziecku miłośc przez bicie, to jest mi zupełnie nieznana i chyba pochodzi z purytanizmu (uznaje on, że człowiek jest z natury grzeszny i zły, a dopiero właściwa obróbka może uczynić go istotą dobrą). Purytanizm jest w Polsce raczej niemodny, a rodzice biją dzieci (choć to PRAWNIE zakazane) z róznych powodów, a głownie z tego, że sami byli bici.
Ja dostałem od ojca lanie raz w życiu. Bolało. I w związku z tym obraziłem się na niego na kilka miesięcy - ignorowałem go, unikałem, nie odpowiadałem na pytania i znikałem mu z oczu. Do dziś nie wiem, czemu mnie tak zlał. Powód oficjalny znam, ale do rzeczywistego nie dotarłem. Chyba po prostu przyszedł zdenerwowany z pracy, a ja go jakoś sprowokowałem.
No i teraz jeszcze przypomniałem sobie, że mi wlał jeszcze kilka miesięcy później - wychowawczo, bo mu się ubzdurało, że kogoś oszukałem. Po tej akcji stracił w moich oczach wszelki szacunek. Okzazło się, że oszustem był kto inny, ale ja nie zostałem przeproszony. Tym bardziej miałem powód, by ojcem pogardzać, że nie potrafi HONOROWO przeprosić za poważny błąd, ktory popełnił.  Tu zauważył, że przegiął i wiedział, że takie przegięcia moga się skończyć w przyszlości jak w jego relacji z ojcem, czyli że w pewnym momencie syn bije ojca tak, że ten już nie ma odwagi wiecej podnieść ręki.

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 16:33:13 »
"Dziecku nie można zaszczepić miłości ani biciem, ani dobrym słowem; żadne upomnienia, kazania, oświadczenia, przykłady, groźby, sankcje nie uczynią dziecka zdolnym do miłości. Dziecko, które słucha kazań, uczy się je wygłaszać; dziecko bite, uczy się bić. Człowieka można wychować na dobrego obywatela, dzielnego żołnierza, pobożnego Żyda, katolika, protestanta, ateistę, nawet na rzetelnego analityka, ale nie na żywego i wolnego człowieka. Spontaniczność i wolność, a nie wychowawcze przymusy są źródłem prawdziwej zdolności miłowania."   cytatów A.Miller z książki"Mury milczenia..." ciąg dalszy...

Czytam książke i ryczę...Zastanawiam się i modlę się o ujrzenie realnej przyczyny traumy,która spowodowała taki a nie inny obrót spraw-czemu tak zamknęłam się na miłość ograbiając siebie z czegoś najcenniejszego...
« Ostatnia zmiana: 2011-12-17, 16:40:17 wysłana przez Freefalling »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-17, 15:50:56 »
Właśnie wyszła mi dzisiaj ta zależność od rodziny. Nie potrafię sama sobie podarować miłości. Wróciłam pamięcią do momentu na sesji od którego zaczęłam poszukiwania miłości na zewnątrz. To Tylko dlatego, że poczułam się zależna, nie do końca dobra, wspaniała lub ładna. Od czegoś to się zaczęło. Uzależniłam wtedy swoje szczęście od szczęścia rodzinnego, miłość od drugiego człowieka. Na pewnym etapie gdy dziecko tak bardzo potrzebuje właściwej atmosfery w domu, a jej nie otrzymuje czuje, że coś jest z nim nie tak. Nie jest już kompletne, a rozerwane pomiędzy własnymi dylematami a dylematami rodziny. Wiele traum przyczynia się do tego.
Nagle okazuje się, że coś pękło. Gdzie jest ten moment w którym zaginęła umiejętność patrzenia na siebie z miłością? ta integracja z ciałem?
Sama, jestem sama i chcę to kochać.Kochać Siebie i swoją obecność. Chyba muszę powrócić do własnego artykułu o osobowości zależnej. Godziłam się na bardzo wiele, po to aby dostać uczucie, szukałam potwierdzenia na zewnątrz. Tak dłużej nie mogę. Analizując szczególnie temat bicia dotarło do mnie, jak ciągle czekam na zmianę otoczenia, na to że dadzą mi miłość i się zmienią. A tak nie musi być i nawet jak nie będzie ja mogę kochać.

To urocze, bo dopiero zaczynam poznawać siebie i dawać sobie to uczucie na trzeźwo. Potrafię. To się rzeczywiście sprawdza, że jedynie kochając siebie dajemy przyzwolenie innym aby się do nas zbliżyli i okazali miłość czy mówili ciepłe słowa.
Bicie to był dodatkowy efekt mojego samoodrzucenia i niepewności kim jestem.

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 12:39:53 »
"Dziecko szuka miłości dorosłego, ponieważ nie może bez niej przeżyć; w celu przeżycia spełnia wszystkie jej żądania w ramach swoich możliwości. Kocha swoich rodziców, potrzebuje ich bliskości, przywiązania i czułości i będzie mogło rozwijać swoje starania o te niezbędne dobra tylko w ramach związku, który określili już na początku jego życia dorośli."  cytat z książki A.Miller

Czyli koduje sobie jako własne wzorce,przekonania i wyobrażenia rodziców ugruntowując i / lub umacniając te doswiadczenia duszy,które już ma.... Cała ta gra po to,aby na jakimś etapie życia,jeżeli bedzie mu dane uświadomienie,że mozna inaczej,prosto,miło,bez bólu duszy i serca-podejmie decyzję,że dość rozmieniania sie na drobne,gwałcenia i oszukiwania siebie oraz bezsensownego udręczania za z góry nieokreśloną cenę i rżnie to wszystko w cholerę i zacznie odkrywać siebie prawdziwego...

Dzięki ci Boże,Wszechświecie,Boska Miłości,Mądrości I Mocy,dzięki i samej sobie za takie olśnienia i przebudzenie...


Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-17, 12:34:18 »
Na zdrowie:)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 12:33:57 »
Dzięki Witek za duuuuużą inspirację :)

jarekcichy

  • Gość
[#]   « 2011-12-17, 04:17:27 »
Laka,
Dobrze to napisalas o dzieciach ktore prowokuja. Zaczyna mi sie przejasniac i zaczynam rozumiec siebie i swoja role :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-16, 23:07:54 »
Witek

Trafiłeś:) Przyda mi się.
Ja odkryłam też u siebie przekonanie, że tak działa prawo karmy, że jeśli już popełniło się błąd to TRZEBA niestety ponieść negatywne konsekwencje a dopiero potem można uzdrawiać, by drugi raz się to nie powtórzyło.